14 lutego 2017

365 dni w roku.

Kocham cały rok, męża - mojego przyjaciela i wielkie wsparcie. Czy potrzebny mi jest tylko jeden dzień w roku by pokazać mu jak bardzo mi na nim zależy? Czy wystarczy tylko jeden dzień na świętowanie naszej miłości? NIE!

Kilka lat wstecz nieco inaczej patrzyłam na to święto. Jarałam się serduszkami rzyganiem tęczą na wszelakich portalach, czasami miałam wrażenie że niektóre zdjęcia to są tylko pod publiczkę. Niby jak to nie pokazać w Walentynki stosu róż, kolacji w najlepszej restauracji czy też pięknej biżuterii?
W całym tym święcie jakby zabrakło intymności, relacji między dwojgiem żywych ludzi a wszystko przeniosło się w świat wirtualny gdzie perfekcyjność to obowiązek.

Będąc w miejscu w jakim stoję wiem czym jest miłość, jak ona się objawia i tak na prawdę jak Ja i My ją świętujemy. Robimy to każdego dnia, małymi gestami które dla nas znaczą więcej niż cokolwiek innego.

On robi zakupy, codziennie  tylko po to bym ja nie musiała tego robić i miała czas dla siebie. Rano gdy śpimy wychodzi z psem bym ja mogła pospać nieco dłużej. Każdego weekendu robi mi kolację, czuję się w tedy tak jakby siedziała w najlepszej restauracji świata. Pokazuje mi że mnie kocha... w sumie nikt inny nie był by w stanie ze mną wytrzymać :) tyle lat. Jak twierdzi oszalałby gdybym odeszła.

DLA MNIE JEST WSZYSTKIM i każdego dnia mówię mu jak bardzo go kocham.

Nie jesteśmy idealni, kłócimy się jak wszyscy, miewamy gorsze dni, ale wiemy że razem tworzymy silny duet jaki przetrwa wszystkie burze. Chyba właśnie to w tej miłości jest najważniejsze, mieć poczucie że jest ktoś przy Tobie kto kocha Cię bezwarunkowo, zrobi dla Ciebie wszystko i zawsze będzie dla Ciebie wsparciem.

Jestem szczęśliwa, On też jest szczęśliwy i to jest najważniejsze w tym dniu i w każdym innym w roku.


9 lutego 2017

Zakopane i MY

Wyjazd w góry z naszymi dzieciakami to była totalna nowość dla nas i wielki spontan... Pewnego dnia Ojciec wypalił ale bym zjadł oscypki... ej może pojedziemy w ferie w góry?
Dobra jedziemy!!
Zasiadł do komputera, zamówił pokój i gotowe.
Chwila... a co ja mam zabrać, co zapakować a co się bierze w góry... no tak milion zmartwień bo przecież ciepłoluby jadą w śnieg... armagedon ;p

Pierwsza opcja 3 wielkie torby, dwie mniejsze tak trochę jak dla stadka dzieci minimum...
Prognoza pogody była średnia... deszcz, no deszcz ze śniegiem , wielka odwilż , szaro... no tośmy sobie termin wybrali.

Celowo nieco przed feriami w naszym województwie żeby tak bardziej na spokój było. To sie nam udało mimo wszystko, mimo małych zawirowań przed wyjazdem, przepakowywania toreb ... i pobudki ,która miała być od 5-tej rano a była o 8;p ruszyliśmy w drogę....

Wycieczka okazała się bardzo fajna ,dzieciaki podekscytowane ale i spokojne już w samochodzie wiedziałam że nic nie popsuje nam wyjazdu.
Nasze oczy ujrzały góry, to było to widoki zachwycały z każdego okna.
Pokój po przyjeździe oczarował drewnianym wnętrzem w zakopiańskim stylu , kurcze wszystko było tak jak powinno!

Spacery okazały się pestką, dzieciaki chętnie maszerowały kilka kilometrów dziennie, później było jeszcze łatwiej gdy tata i mama ciągnęli towarzystwo na sankach ;p bicepsy teraz mamy pierwsza klasa.
Pogoda rozpieszczała , zero deszczu... co prawda było ciepło i to do tego stopnia że po Gubałówce chodziliśmy wszyscy bez czapek z rozpiętymi kurtkami... Był jeden minus ... niżej w okolicach Krupówek i drogi do naszego domku była mega chlapa... niestety buty jakie kupuje od 3lat na zimę dały ciała... przemokły... poleciałam po kolejne pary i to samo...
Każdego dnia toczyła się walka z suszeniem i nie przemoczeniem... perspektywa giluna totalnie mnie przerażała.
Na nasze szczęście choroba "odpukać" się nie przypałętała.

Wyjazd się udał, kilka dni tylko my i nikt więcej bardzo dobrze nam zrobiły. Jestem straszną szczęściara mając tak fajną rodzinkę.
Zobaczyliśmy góry, były sanki i narty, moczenie tyłka w ciepłych źródłach, fantastyczne jedzenie i boskie widoki. Jednym słowem mega plus i wracamy tam za rok!!!

Ale...

Matka za rok zaplanuje wyjazd znacznie lepiej!

Górskie wskazówki początkowej fanki zimowego szaleństwa:

* Ubrania

Wcale nie potrzeba ich zabierać TYLE co my ;p cała szafa się nie przyda.
Podstawa porządne SPODNIE NARCIARSKIE pod nie jak sobie umyśliłam rajstopki i na to spodnie... durne babsko ze mnie bo w takim wydaniu dzieciaki by się ugotowały! Pod narciary idealne będą ubrania termiczne, nie macie? My też nie mieliśmy! Zastąpiłam je rajstopkami zwykłymi lub takimi z frotte albo bawełnianymi legginsami i wierzcie mi wcale dzieciakom zimno nie było.

Kurtka narciarska jeśli jest dobra i co wcale nie znaczy droga wystarczy tylko JEDNA. Wika co roku kurtkę ma jednej marki , doskonale wiem że nie przemoknie.

Bawełniane bluzki, to One były pod kurtkami i tylko... żadne tam polary i inne takie. Kurtki narciarki są takie sprytne że pod nie nie pakujemy grubych ubrań.

*Buty

Tu mega wtopa ,strasznie się zawiodłam ... do tego druga w topa bo posiałam paragony więc lipa nie będzie reklamacji...
Buty sprawdzają sie w mrozie, śnieg... ale na roztopy nasze śniegowce dały ciała... Zaoszczędziłam przy tanich butach, w efekcie kupiłam kolejne pary nieco droższe bo przecież wydatku nie planowałam zwłaszcza na wyjeździe... i też dały ciała... w efekcie utopiłam dosłownie ładną kasę... taką dzięki, której kupiłabym naprawdę wypasione buciki...
Wiem wiem mając dwoje dzieci wydać 150zł razy dwa na buty (i więcej) to mega obciążenie... ale w tym wypadku już nie zrobię głupoty bo nie zawsze taniej uda sie kupić coś naprawdę porządnego ... ja się zawiodłam i więcej nie zamierzam.

*Gadżety

Termo kubki -bidony-pojemniki na jedzenie mega przydatne! (nie tylko zimą) Jedzonko i picie można zabrać na stok, na sanki ,wycieczkę itp. Jeśli dziecko ma swoje ulubione jedzenie a w restauracjach średnio o coś w guście dziecka ta opcja super!
My idąc na sanki zabraliśmy picie i zupkę dzieki czemu nie wracaliśmy z góry na jedzenie i nie szliśmy tam znów. Dzieciaki poszalały kilka godzin bez przerw i każdy był zadowolony.
Takie naczynia znajdziecie np  w 4KIDSPOINT.PL

*Miejsca

Przed wyjazdem warto sprawdzić wszelkie możliwe atrakcje, miejsca do zwiedzania, Cennik wyciągów , wypożyczalni nart czy oferty restauracji a przede wszystkim opinię o nich.
Warto wcześniej wiedzieć gdzie warto iśc i ile będzie nas to kosztowało.

Z tej ostatniej informacji cieszyl się Ł ,który mógł oszacować ile mniej więcej będzie potrzeba nam pieniędzy i czy faktycznie stać nas na wycieczkę.

Co jak co ale wrażenia i czas z rodziną były bezcenne <3
























23 stycznia 2017

Mój Synku.

Od niemal czterech lat moje życie nabrało jeszcze większego tempa niż wcześniej... Jedno dziecko wywraca świat do góry nogami totalnie ale już dwoje dzieci to inna bajka.

Nauczyłam się żyć całkiem inaczej, stałam się mistrzynią planowania a moja cierpliwość wystawiana była na próbę.
Myślałam że wiem wszystko o tematyce dziecięcej tymczasem uczę się cały czas.
Nigdy bym nie powiedziała że będę płakać na reklamie pieluch dla dzieci ... uśmiech noworodka rozwala mnie totalnie.

Wika była niezłą szkołą życia... Niemowlę a ja czasami miałam wrażenie że Mała terrorystka;p zawsze gdy rodzice mieli wyjść Wika miała rewolucje z ulewaniem itp jak na zawołanie...
Decyzja o drugim dziecku nie była jakaś nagła i świetnie zaplanowana. Zawsze chcieliśmy mieć troje dzieci lub chociaż dwoje. To było pewne od chwili gdy zaczęliśmy żyć razem.
Drugie dziecko po prostu chcieliśmy mieć, nie ważne kiedy... nie planowaliśmy czasu bo chyba nigdy nie byłoby odpowiedniego momentu. Braliśmy to co przyniósł los.

22miesiące i dokładnie 2 tygodnie oraz 3 dni od narodzin Wiki na świat przyszedł Adam.
Ja przepadłam totalnie, wierzcie mi lub nie ale po jego porodzie do sali dla mam i dzieci niemal pobiegłam... Szykowałam to plastikowe łóżeczko na kółkach po swojemu, pobiegłam pod prysznic i usiadłam na rogu łóżka szpitalnego ... majtając nogami zaczęłam rozsyłać mmsy z zdjęciem Adasia. Pewnie gdybym mogła jeszcze nocą do szpitala zwołałabym wszystkich bliskich i wykrzyczałabym moje szczęście.
Nocą nie mogłam sie na niego napatrzeć, był taki maleńki 3200gram szczęścia.
Ciszyłam się że po 2 dobach biegniemy do Wiki. W drzwiach stanęła nam całkiem spora dziewczynka i w niczym już nie przypominała maluszka. Dzielna, kochająca starsza siostra.
Było nam tak dobrze.
Nasze życie niczym nie przypominało tego z opowieści ..." ale teraz będziesz miała przekichane, no to teraz zobaczysz jak to jest, macierzyństwo nie jest słodkie, z dwójką dzieci padniesz na pysk" a nie bzdura bo nie padłam i wręcz byłam szczęśliwsza niż kiedykolwiek. Spełniłam swoje marzenie, dałam życie i zyskałam swoje zupełnie na nowo.

SYN wyczekany no a w sumie parka czyli układ idealny wręcz. Młody nas wszystkich zaskakiwał , jadł,spał i cieszył się , do tego mega przylepa. Chociaż czasem pokazywał swoje pazurki to cieszylam się z każdego dnia.

Kto by pomyślał że od tych chwil , tych wszystkich pierwszy razy ja on i ona za kilka dni miną 4lata...

Nasz maleńki synek skończy 4latka. Znów mam wrażenie utraty czasu,marnacji na głupoty. Może nie tylko ja tak mam ale jedno o czym teraz marze to zatrzymać czas.
Dojrzałam do pewnych przemyśleń i jedyne co się teraz liczy to nie pogoń za lepszym jutrem, nowym domem ,ekstra samochodem ...lajkach na fejsbuniu czy stosie przyjaciół.

MOJA RODZINA priorytet, sens życia , cel na każdy dzień.

Żyje dzięki macierzyństwu.

Córka uczy mnie wrażliwości, makijażu w jej wersji , odcieni różowego .... jak róż i jasny róż a już w ogóle fuksja to inna bajka.
Syn sprowadził mnie na ziemię , jakby dał w twarz mówiąc mamo stój... już nie gubię życia , nie tracę czasu ...nie marnuję się.
Jestem warta tyle i aż tyle w oczach moich dzieci. To najważniejsze.

SYNKU tak bardzo chciałabym przychylić Ci nieba, dać wszystko to czego nigdy nie miałam, pokazać Ci jak piękny jest świat. Nie obiecam Ci że będzie idealnie bo ja taka nie jestem , popełniam błędy ale postaram się pokazać jak ich nie popełniać. Być może coś zrobię źle, coś powiem nie tak ale wybacz mi bo staram się robić wszystko dla Twojego dobra. Kocham Cię i postaram się byś był dobrym i szczęśliwym człowiekiem.
Sto lat :*





18 stycznia 2017

Kuchenne rewolucje.

Nie była bym sobą gdyby po głowie nie chodziły mi jakieś zmiany... ot taka ze mnie bestia że lubię a to przestawić meble...a to pozamieniać pokoje... coś pomalować / przemalować, zmienić wystrój i dodatki.
No nic nie poradzę że takie zmiany chociażby najmniejsze sprawiają że czuję się znacznie lepiej. Urządzanie sprawia mi mega ogromną frajdę.
Wszystkie chyba już pokoje są ogarnięte w miarę przez moje rączki... co prawda czeka nas gruntowne malowanie całego mieszkania bo po ponad 4 latach mieszkania tu i czynnej inwencji twórczej naszych dzieci ściany sa w stanie opłakanym ale do tego potrzebny jest mi jakiś długi weekend i pomocne dłonie pana Taty a ten zaś do tego malowania zbytnio się nie rwie... nie widać w nim cienia entuzjazmu na moje dekoracyjne pomysły ;p ale co tam musi to jakoś przeżyć. Zanim jednak nadam odpowiedniego smaku całemu mieszkaniu zabiorę się za to co mogę zrobić całkiem sama... czyli za kuchnię.
Robiąc remont przy kupnie tego mieszkania wygląd kuchni w głowie miałam od dawna... biało szara i nic więcej. Tak też się stało, na podłogach zagościł szary gres a ściany przyozdobiła szara farba z drobinkami brokatu. Takkk ściany...  te kilka lat wstecz osiągnięcie efektu brokatu nie było łatwe... zwyczajnie kupiliśmy farbę jakiejś firmy ( nie pamiętam jakiej) i do niej było takie male pudełeczko brokatu, najpierw malowałeś farbą a potem ten brokat rozprowadzało się w specjalnym płynie i bach na ścianę... Dziś albo jestem ślepa albo ten brokat się ulotnił w cudowny sposób ;p
Chodząc do marketów budowlanych widziałam podobne farby na próbkach no ale efekt był mega fajny i nie to co u nas... Nasza kuchnia straciła swój blask...
Zapytacie po co mi ten brokat... obciach i tyle... a no nie do końca bo przy tak mikroskopijnej kuchni jak nasza brokat na ścianach miał odbijać światło i dać optyczny efekt większego pomieszczenia.
Meble kuchenne też nie z byle powodu wybrałam białe i w wysokim połysku... też miałam w tym ukryty cel powiększenia kuchni....

Po czterech pond latach za chiny ludowe nie zrobiłabym więcej takiej kuchni no może poza wyjątkiem koloru ścian...
Białe kuchnie są cudne dalej mi się podobają ale ... czyszczenie frontów z wysokim połyskiem no już znacznie mniej... Dlatego ta fucha należy do Ł, który zawzięcie raz w miesiącu dla odstresowania wygania nas z domu zakłada maskę gazowa i pucuję naszą mikrokuchnie :) później kolejny miesiąc chodzi dumnie jak paw ;p no ale niech mu będzie bo trzeba przyznać to kawał roboty.

Zgodnie stwierdziliśmy że w nowym domu nie strzelimy już gafy z szafkami... szarość, czerń i drzewo to motyw przewodni na przyszłość... której strasznie doczekać się nie mogę.

Jednak co by nie było jeszcze tu troszkę pomieszkamy więc fajnie by było żeby żyło nam się tu równie dobrze.

Najprościej i chyba najtaniej będzie pomalować ściany co z resztą wisi nad głową pana Taty i dać drugie życie naszym szafkom ... Tu opcje są dwie : Ł kica na drabinę i demontuje wszystkie fronty i daje do przemalowania ... (czego biedny nie chce bo raz że sie narobi a dwa że jego portfel zginie śmiercią tragiczną) i druga opcja bardziej przyziemna, łatwiejsza naszym zdaniem tańsza to wszelakie naklejki, okleiny itp itd.
Dlaczego tak ? Prosta sprawa to co podoba się nam może w przyszłości nie podobać się potencjalnym nabywcom naszego mieszkania...
Mamy za sobą już sprzedaż mieszkania i doskonale wiemy że czyste i w neutralnych barwach mieszkanie sprzedaje się znacznie lepiej (ot taki sekret homestagingu).
Dodatkowo nasza kuchnia wygląda całkiem super a szafki nie są kompletnie zniszczone, wręcz wyglądają jak nowe z jednym minusem gdy trafia nas szlak przy ich czyszczeniu...
Okleiny i inne  naklejki meblowe bardzo łatwo jest zamontować ale też zwyczajnie zdjąć.
Dla nas to plus znudzą sie, będziemy się wyprowadzać raz dwa i je zdejmiemy i po krzyku.

My wybraliśmy bardzo sprawdzoną stronę, gdzie wybór przyprawia o zawroty głowy - tyle tego tam jest... Do pokoju dzieciaków też coś znalazłam... tylko nie mówcie nic Ł ;p
Na stronie Pixers - fototapety bardzo spodobały mi się motywy ziołowe, napisy , kawa itp nie mam jeszcze w głowie koncepcji czy nakleję coś na każdy front... czy tylko na jeden,dwa dla efektu i coś na ścianę zobaczymy musicie uzbroić się w cierpliwość bym mogła pokazać wam naszą nową /starą kuchnie.





10 stycznia 2017

Pudełko pełne czasu.

Siedząc dziś w poczekalni u pediatry ze stertą papierów w dłoni obserwowałam jedną mamę z trójką dzieci. Wszyscy uśmiechnięci, zaczęłyśmy rozmowę maluszek miesięczny, dziewczynka w wieku Wiki i dziewczynka w wieku Adasia. Patrząc na te dziewczynki i noworodka przy nich widać jak bardzo czas ucieka.
Nie tak dawno ja pchałam wielki wózek najpierw z Wiką później z Adasiem. Martwiłam się zupełnie nie potrzebnie jak to będzie i jak ja dam radę. Dziś śmieję się z tego i strasznie tęsknie za tym czasem. Czuje niedosyt jakby za szybko te moje dzieci wyrosły, zgubiłam te chwile gdy byli mali a może w pogoni za każdym dniem zapomniałam jak to już było... te wszystkie śpioszki, leżaczki to najcudowniejszy czas.
Nasze wszystkie pierwsze razy, kroki, zupki czy pierwsze mama, patrze na zdjęcia moich noworodków i łzy ciekną po policzku. Chciałabym cofnąć czas i przeżyć z nimi to wszystko raz jeszcze. Pewne rzeczy zrobiłabym zupełnie inaczej, nie marnowałabym chwil na zamartwianie się, na użeranie z pewnymi ludźmi ... olałabym wszelakie głupoty by wycisnąć z dni wszystko co się da.
Chociaż nie mam magicznego pilota, który przeniósł by mnie w czasie kilka lat wstecz wiem że nic straconego. Grunt to w porę sie obudzić, przewartościować swoje dni ustalić priorytety a całą resztę nieco sobie odpuścić.
Nie raz wam pisałam że brak obiadu, sterta prasowania czy garów to nie taki koniec świata znowu. Ważniejszy jest czas jaki mamy dla siebie dla naszych dzieci i bliskich. Tego wszystkiego nie da się zrobić później , zabawa z dzieckiem nie poczeka na jutro a gary tak!
W moim wypadku chwile strachu, niepewności ... troska o zdrowie to taki swoisty strzał w pysk! Bym się obudziła i zobaczyła jak wiele mam i co jest ważne. Tym razem siedząc na poczekalni w Warszawskim szpitalu do głowy przyszła mi myśl... co by było gdyby... było coś bardzo źle... miliony myśli, łzy w oczach.... życie by się skończyło.
Głupie nie bo przecież jest ok! okazało się że jest! Mając niby wszystko gdyby zabrakło ukochanych osób okazuje sie że człowiek niema nic.

W 2017 nie planując nic... szczególnego. Nie stawiamy celów do odhaczenia bo i po co. Najważniejsze zrozumieliśmy ... życzymy sobie więcej CZASU. Nic więcej. Czasu by pamiętać każdą wierzę z klocków , czasu by przebierać lalki, czasu by pomiędzy pracą mieć czas na galaretkę owocową , czasu by spełniać marzenia i przestać wreszcie odkładać wszystkiego na potem ... bo potem będzie za późno.
Czas jest najcenniejszy, w naszej głowie trochę pozmieniał i dodał siwy włos to tu to tam, dzieciaki podrosły, a my z Ł wiemy że czas działać dziś i teraz. Pora by zakasać rękawy wybudować swoje marzenie ... powiększyć rodzinę przecież zawsze chcieliśmy mieć troje dzieci. Chcemy żyć pełnią tak by nigdy prze nigdy nie żałować tego że nie miało się odwagi o coś zawalczyć, spróbować coś osiągnąć. Może się nie udać ... nie zawsze są sukcesy ale zawsze warto walczyć i starać się.

Oby ten czas ... tak szybko uciekający był dla nas nieco łaskawszy.


OBSERWATORZY

KATEGORIE

lifestyle (196) parenting (66) recenzje (41) polecamy (25) moda (20) XLANDER FIT (7) belle-petite (7) h&m (7) SZare-BAM (6) re kids (6) rodzina (6) wieś (6) Adaś (5) SKIP HOP (5) X-LANDER (5) dzieci (5) lovi (5) maylily (5) paterusek (5) COTTONOVE LOVE (4) FISHER PRICE (4) QUINNY (4) peg perego (4) przemyślenia (4) wika i adaś (4) zabawa (4) zakupy (4) życie (4) BabyOno (3) Bomiko (3) Happy Park (3) LITTLE SOPHIE (3) baby design (3) kulinaria (3) studio -doll (3) studio-doll (3) zara (3) ESPIRO (2) Quinny zapp xtra (2) RECENZJA ZE SPOTKANIA MAM BLOGEREK (2) SAMIBOO (2) TAKO (2) choroba (2) chrzest (2) córka (2) dzieciaki (2) dziecko (2) graco (2) ikea (2) ja (2) kozy (2) książka (2) mama (2) matka (2) plany (2) postanowienia (2) przyjaźń (2) sale (2) smart trike (2) spacer (2) tata (2) venicci (2) wspomnienia (2) wózek (2) zmiany (2) 2014 (1) ABCDESIGN (1) Adas (1) Adasiek (1) Aduś (1) BARTEK (1) BERTONI (1) BIRDIE (1) BOB (1) Baggi (1) Belmam (1) Blogi Zbliżają Mamy (1) CAYOLE (1) CHICCO (1) CHRZEST ADASIA (1) Cebuszka (1) ELODIE DETAILS (1) FLUFFY COLOURS (1) Foppapedretti (1) GAP (1) JEŹDZIKI (1) Jsiulkowo (1) KFC (1) Lenka (1) MA i LU (1) MAMAS&PAPAS (1) MARZENIE (1) MOVE (1) MaluchoMania (1) Mama i Ja (1) NIE (1) Neju (1) O POCZĘCIU OKIEM WIKI (1) PEG - PEREGO (1) PLAYGRO (1) ROCZEK Adasia (1) Rękami Mamy (1) Spotkanie Mam Blogerek w Płocku (1) TORT (1) WYCHOWANIE (1) Wika (1) Wiki i Adaś (1) Wikunia i Zuzia (1) Wikusia (1) X-LANDER LOVE (1) X-LANDER X MOVE (1) XLANDER (1) Zryw Kulinarny (1) Zrywy Kulinarne (1) Zuzia (1) adidas (1) akcja stop dyskryminacji ojców (1) antoś (1) aparat (1) azyl (1) baby ono (1) babyoutlet (1) betty's home (1) bezkarność (1) bliskie osoby (1) brakuję (1) będzie dobrze (1) całe życie (1) chic_pompon (1) choinka (1) chrzestny (1) chwila słabości (1) chwile (1) ciąża (1) co jemy (1) coccodrilo (1) codzienność (1) cubus (1) czarny dzień (1) czas (1) detoks (1) dobra matka (1) doidy cup (1) dolly_Shop (1) dom (1) dzieci i tata (1) dzieciństwo (1) dążenie do lepszego jutra (1) e znajomi (1) farby (1) fisher price jeździk piesek (1) flustracja (1) fotojakowski (1) gotuję (1) grupa sprzedażowa (1) hand made (1) historia Adasia (1) historia miłości (1) idą zmiany (1) internet (1) ja i on (1) janod (1) jedzenie (1) jesień (1) jordanek (1) kasza manna (1) kid basix SAFE SIPPY (1) kiepski dzień (1) kobieta (1) komentarze anonimowe (1) kominek (1) konnik (1) kot (1) koty (1) krytyka (1) króliczek (1) kulki (1) kurki (1) kurtka narciarka SMYK (1) kwiat pustyni (1) lalanka (1) lalka (1) lamillou (1) las (1) lenistwo (1) lepsze jutro (1) liście (1) lubię (1) maclaren (1) magia (1) marzenia (1) matka i córka (1) matka i syn (1) matki urodziny (1) mikołajki (1) moja pasja (1) moje miejsce (1) mumochor (1) my (1) mąż (1) nasza wieś (1) nerwy (1) next (1) nie boję się (1) nie kupuj (1) niespodzianka (1) nike (1) november (1) nowa ja (1) nowe szanse (1) nuda (1) nununu (1) o sobie (1) odliczanie do roczku Adasia (1) ojciec (1) ona i on (1) park skarpa (1) peg perego pliko p3 oceano (1) piaskownica (1) pies (1) piękna pogoda (1) plac zabaw (1) planeta dziecko (1) podsumowanie (1) pokoik wiki (1) pomoc (1) poprawa (1) postępy (1) powrót (1) pozytywnie (1) prezent (1) proszę (1) przepis (1) przyjaciele (1) przyjaźń w sieci (1) przystojniak (1) puky (1) rachunek od życia (1) radocha (1) radość (1) radość życia (1) reborn (1) rocznica ślubu (1) rodzeństwo (1) rodzice (1) rok (1) rowerki i inne kółka dla małych (1) rowerowo (1) rękami mamy pasja (1) sentyment (1) serce (1) sesja foto (1) sesja w trawie (1) siostry (1) sisterki (1) skoot (1) smoby (1) smutek (1) sonyangel (1) spokój i opanowanie (1) spotkanie planeta dziecko (1) syn (1) synek (1) szczerość życia (1) szczęście (1) szleństwo (1) szycie (1) słabości (1) testy (1) tomek tomczyk (1) torty Sylwii (1) trzecie dziecko (1) tuptup (1) tęcza (1) umiejętności (1) urodziny (1) uroki wsi (1) warsztaty (1) wesołych świąt (1) wielkanoc (1) wiki (1) wilk (1) wow (1) wpis sponsorowany (1) wyniki candy z koralikova (1) wypada (1) wózki (1) x-lander xa (1) xlander move (1) xlanderFIT (1) zdjęcia (1) zima (1) zmiana (1) zmiany Sony Angel (1) zoo (1) zuzia i wika (1) zwyczaje (1) złość (1) zły dzień (1) łukasz (1) śnieg (1) święta (1) życzenia (1) żyje (1) żywy prezent (1)