Mamy miesiąc!

Mamy miesiąc!

Jeszcze w ciąży naiwnie wierzyłam że tym razem zatrzymam czas... Zwolnię, ucieknę ... zaszyje się gdzieś i jedyne co będę robić to patrzeć na moje dzieci. Głupia ja ... właśnie strzelił nam pierwszy miesiąc życia Blanki a ja zachodzę w głowę jakim cudem... przecież dopiero co gnałam na porodówkę!

Jakby nie było coś jednak jest inaczej. Nauczyłam się o sobie znacznie więcej niż do tej pory no i albo to zbawienny efekt hormonów po ciąży albo wreszcie stałam się asertywna. Nawet mój Tatowy się dziwi jakim cudem wreszcie nie marnuje czasu na gdybanie ...
Fakt coś albo jest białe abo czarne i koniec. Najwyższa pora by nie rozdrapywać wszystkiego na czynniki pierwsze.
Trzecie dziecko sprawiło że odważyłam się sięgać po marzenia, realizować się i głośno mówić JESTEM SZCZĘŚLIWA.
Wiecie swego czasu wstydziłam się mówić mega głośno o uczuciach i pragnieniach i chociaż sprawiałam wrażenie takiej wesołej roztrzepanej mamuśki tak w sobie dusiłam wiele emocji i na zbyt wiele ingerencji w moje życie pozwalałam innym ludziom...
Dziś jasno mówię NIE i wcale nie martwię się o to co będzie potem. Czasami odmawianie komuś czegoś dla nas samych ma zbawienny wpływ. Etap szczerej Kasi już za mną.

Jedno co zostało bez zmian to organizacja ,która teraz jest opanowana do perfekcji ;p ale akurat przy takiej rodzince to sam plus.

My z Tatowym patrząc na nasze dzieciaki wreszcie robimy wielkie uff... Mała była zdecydowanie tym brakującym elementem w naszej rodzinie nie umiem tego dobrze ubrać w słowa ale oboje wyraźnie odetchnęliśmy. Jest z nami i jest idealna.

Fakt , nowe realia , nowe dni i znacznie wiecej obowiązków... prania ;p to coś co faktycznie różowe nie jest ale ja tego właśnie chciałam i chyba już zawsze do końca życia będę dziękowała Bogu za to że mam moje dzieci.

Patrzę na nich i w duchu mówię - cholera ale mam idealne życie. Chociaż dla wielu wcale takie nie jest ... ja bez dzieci nie umiałabym żyć.

Czy jestem stworzona do tego by być matką? Nie wiem... bo popełniam tyle błędów że aż strach się przyznać, czasem krzyknę ... czasem mamy taki syf że istnieje wielkie ryzyko przyklejenia do podłogi ...
ALE...

KOCHAM MOJE DZIECI nad życie. Moje dzieci napędzają mnie do życia zupełnie jak tlen, tak żyje dla nich - trochę tak to zabrzmiało jakbym była psychiczna... no może jestem ;p ale bez nich nie istnieję. Mimo zmęczenia ... i wszystkich tych mało lukrowanych chwil w ciągu dnia ... życie jest piękne , moje życie jest.

Każde z dzieci wnosi coś innego, każde uczy nas dorosłych szczęścia i każde daje nam miłość.

Blanka miesięczny wiercipiętek , królowa słodkich min, dama dworu co to nie wytrzyma z mokrym pampersem dłużej niż kilka sekund , pasibrzuszek co by jadł i spał ...Przyjaciólka Wiki i Niunia dla Adama , Maxa oczko w głowie i nasz Promyk życia. Rany ale ja mam szczęście że ich mam!

Rodzina jest moim największym skarbem dzięki niej narodziłam się na nowo.

Za nami najpiękniejszy miesiąc życia jako rodzina 2+3 <3



Narodziny nowej rodziny.

Narodziny nowej rodziny.

Czas ciąży minął mi niezmiernie szybko i chociaż czasami miałam dosyć bycia błogosławioną i chciałam zwyczajnie już urodzić ... jak pewnie większość mam pod koniec ciąży, śmiało powiem że był to najpiękniejszy czas mojego życia ta pierwsza ciąża jak i kolejna czy ostatnia.
Kiedy się urodzisz ? mówiłam do brzucha Blankowego... i niecierpliwie odliczałam dni do godziny zero tak naprawdę nie znając dnia kiedy faktycznie ma to nastąpić.... Śmiałam się że nasza mała Diablica, która tak mocno mnie kopała zrobi mi psikusa i przyjdzie na świat w tedy kiedy to Ja nie będę się spodziewać ... tak było!

Niedziela 17 czerwca, słońce tego dnia już o 5 rano pukało do okna... Zdążyłam zamienić jeszcze kilka słów z koleżanką ,która była raptem kilka dni po porodzie... " rodzisz? zapytała?? bo czekamy tu na was z salą.... - co Ty nie... nic się nie dzieje ... mamy jeszcze czas." 20minut po tych słowach odeszły mi wody :) Mówiłam że to moje dziecko ma charakterek ?
Powoli zaczęliśmy się zbierać do szpitala, bardzo zależało mi na ciszy, spokoju i ciepłej atmosferze ... bez stresu ... o ile można nie czuć ekscytacji z nadchodzących zmian...
Ucałowałam dzieciaki, Babcia Tereska przybiegła do nas z prędkością błyskawicy i ruszyliśmy.
Zameldowaliśmy się na IP równo o 7 rano ... i jak to Ł mówi w szpitalnej koszuli równie mi do twarzy co małej czarnej ;p ja nie wiem do dziś czy to komplement  ;p  półgodziny po całej papierologii i zapoznaniu z salą w jakiej na świat miała przyjść nasza dama ... impreza się zaczęła.
9.35 usłyszałam najsłodszy krzyk na ziemi - głos mojego dziecka,ciężko opisać te buzujące w nas emocje, miłość jaka krążyła w moim ciele... byłam totalnie przeszczęśliwa. Dotarło do mnie że już jest, już Ją mam. Urodziła się tak jak ja chciałam i w tedy kiedy Ona chciała.

Na nasze szczęście wszystko potoczyło się dalej bardzo dobrze i już na drugą dobę wróciłyśmy do domu. Dzieciaki szał, szczęście i niedowierzanie Ja szok by ogarnąć to wszystko ....Teraz po pierwszym tygodniu takiego efektu wow i kulminacji emocji przy tym wiem że damy radę.
Z czasem codzienność się układa, klocki składają w jedną całość a ja już nie wyobrażam sobie innego życia.

Szczęście ma wiele imion, moje to Wiktoria ,Adam, Blanka i Łukasz. Fajna z nas ekipa , fajna rodzina. Dzięki nim nie boję się już marzyć, nie boję się chcieć i nie boję kochać. Niby to nic nadzwyczajnego ale jednak w dzisiejszych czasach wielu ludzi nie okazuje uczuć... Ja zamierzam okazywać je na każdym kroku.
Rodzina ponad wszystko <3


Do trzech razy ciąża.

Do trzech razy ciąża.

Ciąża temat pewnie dobrze znany nie jednej z was, może w niej jesteście lub planujecie swoją pierwszą a może nawet kolejną?
Dla mnie to jedno słowo jakby zmienia cały świat, mój świat.
Zawsze chciałam być matką już jako dziecko snułam plany ... gromadki dzieci i męża...
Pamiętam dobrze rozmowę z rodzicami ... kiedyś jechaliśmy zwiedzać różne zamki od tak w siadaliśmy w auto i ruszaliśmy oglądać naszą okolicę. Podczas jednego z takich wypadów oznajmiłam tacie i mamie że w przyszłości zostanę "Zakonnicą" bo to taka osoba co wszystkim pomaga i jest potrzebna i nigdy nie jest sama .... W tedy tata pamiętam powiedział że jeśli chcę to mogę i nic nie stoi na przeszkodzie ale muszę pamiętać o jednym... " Zakonnica niema swoich własnych dzieci" wiadomo może zajmować się sierotami, potrzebującymi itp ale dzieci nie rodzi.
Na te słowa zbladłam podobno, następnie zrobiłam się zła ... i od razu plany sie zmieniły.... zakonnica poszła w nie pamięć.
Miałam w tedy może 7/8 lat ale już dobrze wiedziałam czego chcę.
Celowo napisałam o samotności, potrzebie bycia z ludźmi i dla ludzi ... chyba od zawsze gdzieś było przy mnie poczucie samotności... Myślę że w głównej mierze ma na to wpływ fakt że jestem jedynaczką. Od dziecka ciągnęło mnie do ludzi i to bardzo. Dziś jako dorosła kobieta nie umiem chyba żyć sama ... tak po prostu ... bez ludzi usycham.
Rodzina, ciąża, dzieci od zawsze więc były dla mnie numerem jeden. Fakt że czasami zapominam o sobie , swoich potrzebach czy zwyczajnie rezygnuje ze swoich pragnień na poczet moich bliskich jakoś mi nie przeszkadza, chyba nigdy nie stawiałam swoich pragnień wyżej niż innych. Na szczęście Tatowy o nich nie zapomina i co jakiś czas wygania na zakupy, do fryzjera albo organizuje jakieś weekendy tylko dla nas. Miło mi czuć w jego oczach po tylu latach i w każdej sytuacji że nadal jestem dla niego także kobieta a nie tylko (lub aż) matką jego dzieci.

Nasze początki były hmm różne :) mimo to stworzyliśmy swoja własną i spokojnie mogę napisać silną rodzinę. Temat dzieci u nas przewijał się bardzo szybko ... oboje mieliśmy po te 19 lat kiedy stwierdziliśmy że chcemy mieć dziecko a w zasadzie troje.... Tak ta liczba krąży przy nas od lat. Nie tylko w numerkach mieszkań, bloków... ale też życiowo.

Pewnie wyda wam się to śmieszne że tacy gówniarze tak szybko planowali dzieci i życie...Ja po prostu od zawsze byłam pewna że tak chcę żyć , a ten gość ,który potrafi mnie wkurzyć jak nikt inny jest właśnie tym panem na zawsze.

Ledwo przed ślubem w 2009 roku to nasze takie szczęście stało się realne ... Ciąża... Szok i taka euforia a potem na kilka dni przed ceremonią wielka strata ... Dziś co prawda patrzę na to inaczej niż w tedy ... bo na początku nie rozumiałam dlaczego my... a teraz wiem że ta sytuacja sprowadziła nas na ziemię , wstrząsnęła w tym dorosłym już życiu. Postanowiliśmy że kiedyś nie ważne kiedy po naszym domu będzie biegała trojka dzieciaków ...

Dążyliśmy do celu , do bycia rodziną i tak była kolejna ciąża dzięki, której mamy Wiki, potem następna z Adasiem ... i tak aż doszliśmy do Blanki.

Trzecia ciąża nie była jakoś wielce oczywista jak wcześniej. Wiele wydarzyło sie po drodzę a my zwyczajnie mieliśmy wszystkiego dosyć. Czasami myślałam no na co mi trzecie dziecko... mam dwoje odchowanych , wybudujemy dom i czas zwiedzać świat... Ł żartował że zrobimy sobie malucha już na swoim tak przed 40tką odmłodzimy się z wózkiem...
W tym czasie u naszych przyjaciół i rodziny rodziły się kolejne dzieci... a ja nie mogłam oprzeć sie temu zapachowi noworodka...
Ł o dziwo chętnie brał takie szkraby na ręce i widziałam dobrze że coś tam w nim pęka... ale nie chce się przyznać.
Dziś to się z tego śmiejemy i nie raz zwalamy na siebie kto to chciał dziecka bardziej. Stało się... test ciążowy , kolejny i kolejny jest NUMER 3. Dla nas dwojga wcale to nie był szok, oboje czuliśmy że to nastąpi szybciej niż było to planowane. Dzieciaki szalały z radości totalnie odjechały na punkcie brzucha jak my sami z reszta.
Ja co jakiś czas mam obawy jak ogarnę troje dzieci... dom i inne sprawy bo bardzo lubię być niezależna i robić wszytko ...po swojemu.
W tedy zawsze Ł żartuje że tam troje to co to i przesadzam.... no i jak to będzie wesoło przy czwórce! Dowcipniś ;p

Każda ciąża jest INNA, niema co do tego dyskusji , każda przyniosła nam coś innego , inne emocje , inne zmiany i po każdej z nich my oboje się zmienialiśmy.
Teraz też przy trzecim razie widzę nas inaczej , dojrzalej , pewniej nie wiem w sumie jak to nazwać ale czujemy sie tacy mocni, może sprawia to fakt że mamy siebie i wreszcie ta nasza rodzina jest taka jak miała wyglądać od zawsze.... może to własnie teraz mamy w sobię to czego szukaliśmy ... i właśnie tak wygląda szczęście ?

Na pewno jesteśmy świadomi tego rodzicielstwa i zupełnie inaczej podchodzimy do wielu spraw dzieciowych ... to sie tyczy mnie i Ł. Ja już nie łykam jak pelikan wszelakich reklam ... jak to z Wiką było, z Adim szukałam najtańszych produktów bo bałam się że nie ogarniemy wszystkiego finansowo ( wyprawka rujnuje ;p ) a teraz za trzecim razem do akcji wkracza On ... pan tata co to wszystko musi widzieć przed zakupem, i ma być to wow a nie tylko dobre no i czasami lepiej zapłacić więcej niż kilka razy ...Podejście i zaangażowanie Ł mega mi imponuje i dodaje sił. Fajnie tak razem wszystko wybierać, przebierać i jakoś tak czuję się znów na te 20lat a nie 30...

Wyprawka Młodej jest prawie gotowa, mieszkanie też... wszyscy podekscytowani czekają ....
jeszcze chwila i trzeci raz rozpoczniemy przygodę JESTEM MAMĄ i JESTEM TATĄ.











Max też czeka... a nam wybił 34 tydzień ciąży... jeszcze chwila i przywieziemy nasz Skarb ze szpitala... trzymajcie kciuki <3 


* fotelik samochodowy dla Blanki to AVIONAUT. Pisałam wam o nim bardzo dużo TUTAJ -> KLIK<-


Wyprawka Blanki część 2 - 4koła.

Wyprawka Blanki część 2 - 4koła.

Zakup wózka dla wielu rodziców to niezły problem, pewnie dla tego że jest w czym wybierać a z opisu danego produktu niewiele można wywnioskować. Miałam taki kłopot za pierwszym razem gdy szukałam wózka dla Wiki. Co prawda od tego czasu minęło 7 lat a ja miałam jeszcze ponad 25 innych modeli wózków ale to wcale nie znaczy że ten pierwszy się nie sprawdził.
W naszym wypadku wózki to pasja, no dobra moja pasja. Bardzo lubię wszelkie nowości, testowanie i sprawdzanie wszystkiego z własnymi dzieciakami dla tego na pewno Blanka pokaże wam nie jeden a kilka czy kilkanaście modeli różnych wózków być może ułatwi wam to zakup?Wiem że nie w każdym sklepie zobaczycie wszystko to czego szukacie, samo oglądanie też nie zawsze rozwieje wątpliwości.

Dziś pokazując wam PIERWSZY wózek dla Blanki zrobiłam całe mnóstwo zdjęć :) i nie długo nagram wam też jakiś film. Wiadomo gdy Księżniczka przyjdzie na świat zdjęć z wycieczek po różnych terenach będzie pełno, teraz to co dla was i dla mnie najważniejsze to opis naszego sprzętu.

Pisałyście do mnie już od lutego :) o wózek , co kupiłam i dlaczego. Najwyższa pora by pokazać wam go w całej okazałości.

Wybór marki z pewnością was wcale nie zaskoczy. X-LANDER jest ze mną i z nami w zasadzie od pierwszych chwil w roli rodziców czyli ponad 7lat. Nawet najlepszą kumpelę dzięki ,której Blanka to własnie Blanka poznałam na stronie xlandera.
Wika i Adaś testowali wszystkie możliwe modele firmy i zawsze byliśmy z nich zadowoleni. Jedne były z nami bardzo długo jak ukochany model Taty czyli MOVE inne pożyczaliśmy od znajomych jak runa, cite czy pulsa na potrzebę testów na bloga.

Wybierając wózek Blance chciałam ten, który nie do końca prześwietliłam tylko testując kilka dni. Postawiłam na model CITE. Mały zwinny miejski wózek z kubełkową spacerówką. Oczywiście Tatowy strzelił focha bo obiecałam kupić znowu MOVE.... tak to ten model jaki z nami był najdłużej bo pojawił się u nas w 2012 roku a w 2016 trafił w ręce dalszej rodziny.  W tedy też obiecałam że sprawię nam nowa wersję.... szkoda że nie widzieliście miny Tatowego jak z kartonu wyciągnął CITE;p no nic nie dało się wkręcić że to nowa wersja MOVA;p i pewnie znając nas dokupimy MOVA :) tak by każdy był zadowolony.

X-LANDER CITE jak wam pisałam poznałam podczas testów w pierwszej jego wersji, wtedy był to kolor comic a rama wózka wyglądała nieco inaczej niż teraz. Rączka była łamana a teraz jest teleskopowa. Jaka jest różnica ? hmm chyba nie wielka, kwestia tego co lubi się bardziej. Ja jestem kurduplem i nie powiem że z łamana rączką jakby lepiej mi się użytkowało wózek ale i teleskopowo teraz jestem w stanie na spokojnie stawić sobie rączke tak by było mi wygodnie a jeśli przy tym sięga też nasz 5 latek myślę że każdy będzie wstanie dopasować wysokość wózka do siebie. W najwyższej opcji jest również wygodnie naszemu wujkowi , który to ma 190cm wzrostu :) jak widać dla każdego coś dobrego.

GONDOLA :

Wybrałam gondolę X-PRAM (są dwie) do wyboru była opcja X-PRAM LIGHT nieco lżejsza i inaczej wyglądająca. Nam jednak bardzo mocno zależało na wersji PRAM dlaczego ?
Mieliśmy ją przy obojgu starszych dzieci. Sprawdziła się nam wręcz idealnie, najbardziej byłam zadowolona z regulacji jaką posiada. Dziecko można podnieść dzięki czemu, oporniejsze egzemplarze co na widok gondoli mają spazmy ....( np Adaś) mogły w niej jeździć prawie tak jak w spacerówce.
Gondolka , ma wentylację, regulację jak pisałam, całą można spokojnie rozbebeszyć do prania ;p , przykrycie na gondolę , dodatkowy daszek dzięki czemu parasolki i inne cuda od słońca nie będą wam potrzebne, moskitiere , folię od deszczu i pasuje do wszystkich modeli marki x-lander ( z wyjątkiem xgo i xfly ale to już kompaktowe spacerówki).
Czemu jest to najważniejsze no proste z pewnością nie będzie to nasz pierwszy i ostatni xlander jesteśmy prawie pewni że dodatkowo zaopatrzymy sie w coś na ciężki teren, więc fajnie by ta gondolka właśnie była uniwersalna i dawała nam jak najwięcej możliwości.









Na zdjęciach pokazaną macie nasza gondolkę w całej okazałości , regulacje oparcia , jej wielkość , wentylację czy wspomniany daszek.
Gondolka ma wymiary:
WEWNĘTRZNE
długość [cm] 78
wysokość [cm] 20
szerokość [cm] 31
Waży 4,8kg  czyli przyzwoicie , dzięki uchwytowi w budce można łatwo ją przenosić.

SPACERÓWKA

Chciałam dłużej sprawdzić wersje kubełkową, do dziś takie spacerówki bardzo chwali sobie wiele z was, jako wygodne , mniejsze i bardziej kompaktowe a jednocześnie wygodne dla dziecka. Dotychczas jakoś tak wolałam standardowe wersje a może po prostu spacerówka mova sprawdzała sie tak bardzo że ciężko było znaleźć coś innego co spełniło by nasze oczekiwania na dłużej.

Spacerówka CITE daje naprawdę cały szereg możliwości. Jest to wózek miejski ale to wcale nie znaczy że polegnie wam gdzieś na polanie, lesie czy plaży. Znamy wielu użytkowników tego wózka , którzy go mocno chwalą i jak twierdzą daje radę wszędzie i niczego się nie boi. Starszą wersję CITE sprawdzałam na naszej działce a tam do dziś ... doliny i wyboje no i zero cywilizacji... wózek jechał a ja nie umordowałam się z nim jak mops, więc na plus. Tym razem za nim wsadzę do wózka Blankę zapakowałam Adasia... niby wielki chłop bo 5lat i z wózkiem ma od dawna nie wiele wspólnego to jednak chętnie sprawdził czym będzie się wozić jego siostra. Spacerówka mimo iż wydaje się mała , wcale taka nie jest. Adam nosi ubrania na 122 a jeśli chodzi o szerokość w ramionach wcale jakoś sie nie kurczył i nie wciskał wręcz w wózek... Myślę że gdyby naprawdę musiał jechać w tym wózku to by jechał i na swój komfort pewnie by nie narzekał. Aha co więcej Młody waży jakieś 19-20 kg wózek podbił sie - wiecie do góry ala podjazd na krawężnik bez problemu! i nie dawał tez oznak utraty sił i rozpadu ;p dla mnie na plus!
Jak wam pisałam SPACERÓWKA daje wiele opcji dla rodzica zwłaszcza w umocowaniu siedziska , przodem i tyłem do rodzica w kilku wygodnych pozycjach dla dziecka. 
Dla mnie najfajniejsze jest składanie siedziska ze stelażem czyli coś co troszke bolało mnie w MOVE. Wiecie mama trójki dzieci, często z tobołami pod pachą, dodatkowo pies na smyczy i jeszcze ogarnięcie hulajnogi i kłopotów wszelakich dzieci MUSI WRĘCZ mieć taki sprzęt co to jej życie ułatwi a nie utrudni. Dlatego to składanie chociaż niepozorne jest mega ważne dla mnie. Ma być szybkie, intuicyjne i w jednej całości... NO I TAKIE JEST na szczęście. Mamy wielkie auto więc gabaryt no nie miał znaczenia przy minivanie ale mimo to kompakt wózka mi się podoba bardzo. siedzisko składa się do środka więc się nie brudzi.

W zestawie spacerówki znajdziecie osłonę na nóżki, barierkę, moskitierę cwano schowaną w podnóżku wózka więc nigdy o niej nie zapomnicie , dodatkowo ogromną budkę z panelem wentylacyjnym , siedzisko przód tył, światełka led w ramie, regulowany kosz na zakupy i możliwość zamontowania wkładki spłycającej dla maluszka takiego co to serio parzy go gondola. Oczywiście jeśli chodzi o akcesoria to jest ich więcej możecie je znaleźć KLIKAJĄC TU opcji wiele fajnych i nie za miliony monet a to ważne. 





































Jak widzicie Adaśko no może nie wygląda cudnie bo to i nie dziecko do wożenia w wózku ale wielkość spacerówki jest fajnie pokazana , czasami suche liczby to nie wszystko. Co do akcesoriów o jakich pisałam wam to ja skusiłam się na torbę bo wcześniej tez ją miałam i byłam zadowolona i tak właśnie teraz kręce Tatowego na druga bo znów ta xlanderowa mega sie sprawdza. Fajnie pasuje do wózka , można ją zaczepić na ramie no i jest mega pojemna. 










KOLOR

X-lander Cite występuje w kilku kolorach dokładnie w 5 ;p my mamy EVENING GREY taki cwany szaro/brązowy i uniwersalny jak to tata mówi ;p na targach wyszła wersja w kolorze DUSK VIOLET jeszcze nie wiem czy akurat CITE będzie dostępny w niej myślę że tak , na pewno w tym cudnym kolorze dostaniecie gondolki i modele move, run i go <3 
ja jestem zakochana w tym fiolecie totalnie <3 



Cite stoi w pokoju i cieszy nasze oko, to taki sygnał że poród i spotkanie z naszą Blanką jest już blisko ... 32 tydzień to dzwonek na dalszą część wyprawki dla młodej. Czekaja nas zmiany i nowa przygoda a ja już nie mogę się tego wszystkiego doczekać.