nasza codzienność

dni mijaja nam szybciusieńko do tego stopnia iż w ten piątek myślałam ze jest czwartek..... brakuje czasu na wszystko.... Mąż sie śmieje że przeszlam na tryb wicia gniazda jak to zwykle przed porodem ..... w glowie tylko sprzątanie,robienie zapasów,pakowanie ..... i jedna myśl żeby wszystko zrobić ... o niczym nie zapomnieć i zrobić wszystko idealnie i sama....
no właśnie SAMA.....
ostatnio myślałam po kim to Wikusia tak wszystko CHAMA - SAMA chce robić .... ma to po mnie ..... dzięki dzieciakom nauczyłam sie samodzielności bardzo co wiecej polubiłam robić wszystko SAMA bo przecież nikt nie zrobi tego lepiej niż JA!!!!!! i tu błąd!!!!!! ostatnie dni były dosyć męczące.... niby takie same jak wczesniejsze bo odkurzanie ,obiadek wygłupki z Wikusia ale ja już nie mam sil.... zawsze wszelka pomoc grzecznie ale jednak dziekowalam z ania mimo zaawansowanej już ciązy...... jednak sobotni dzień pokazał mi iż warto dać sobie pomagać..... jak zwykle sprzątałam dom Wikusia swoim różowym odkurzaczem sprzątała ze mna;ppp śmiałysmy sie jak zawsze potem obiadzik jednak tata musial zostac w pracy do 17 nie 13 jak zawsze..... doszły mi oboiwazki ... poczułam sie dosyc słabo ... silne kłucia,pachwin ,kregosłupa...... no i krew z nosa.... przestraszyłam sie bardzo !!!!!!zwykłe czynności okazaly sie zbyt wielkim wysiłkiem ..... nic dziwnego ze mylilam piątek z czwartkiem a w sobote wołałam ze piatek;//// oczywiscie Mężus wrucil my juz czekalysmy za nim,powiedziałam ze slabo sie czuje..... na co mąż "wiesz jak chce Ci pomagac to Ty nigdy nie chcesz,bo zrobisz to lepiej"...... zrobiło mi sie smutno.... odtracalam pomoc kogos kto mnie kocha i troszczy sie o mnie a ja swoja dziwna ambicja wolałam zrobic sama bo lepiej...... teraz juz wiem ze lepiej by podloga była klejca lub niedokladnie umyta ale za to przez kogos kto chce pomagac i robic to z miloscia i troska bo chce razem wykonywac obowiazki domowe i inne trudy czasem jest poprostu za wiele jak na jednego człowieka i tu mąz mial racje bym wkoncu dała sobie pomagac bo kazdy chce dla mnie dobrze.... :) i tak dzis czuje sie lepiej mąż robił obiad i kolacje zabawial Wiki,odkurzal zmieniał nawet posciel na wszystkich łozkach i moze zapomnial o tym ze sa KOMPLETY;P ale bedzie mi sie cudnie spalo!!!!
DZIEKUJE wszystkim tym ,ktorzy chca pomagac ,ktorzy sie troszcza i martwia o mnie o moje zdrowie,dzieciaki i dom DZIEKUJE wam za wytrwałosc bo Charakter raczej cieżki i uparty;pppp obiecuje zchowac dume i ambicje do kieszeni:))) i od dziś przyjmować kazda oferowana pomoc!!!
KOCHAM WAS WSZYSTKICH ZA TO ŻE JESTEŚCIE:****


a co słychać u Adasia????? już całkiem spory facet :))) 37 tydzień to już nie żarty:))) rośnie Synek lecz miejsca mu brak.... zdecydowanie brzuszek mam połowe mniejszy niż było to podczas ciązy z Wikusia a dziecko zapowiada sie na wielkościowo takie samo lub nawet wieksze!!!!! kopniaczki Wikusi byly mocne i do samego końca bardzo odczuwalne jednak te Adasiowe śmialo stwierdzam że sa już BOLESNE:((( a brzuszek jakby miał wyskoczyć z orbity... cuz pozostaje mi to przetrwac jeszcze troszke i czekać na szczęśliwe i lekkie rozwiązanie:))

Zaczął się 37. tydzień ciąży. Do porodu coraz bliżej. Warto teraz spakować torbę do szpitala, bo nie znasz dnia ani godziny.Absolutnie nie polecam pakowania się na ostatnią chwilę, kiedy ty ledwo powłóczysz nogami, wody odeszły, a jeszcze musisz reanimować mężczyznę, który z wrażenia po prostu bezczelnie wziął i zemdlał:))))))))))))))))
Dziecko na tym etapie może mieć 49 cm długości i ważyć 2700-2950 g. Moje, pamiętam, ważyło w 37. tygodniu 2750 g. Przy narodzinach 3100 g. Jest więc potwierdzeniem tezy, że w ostatnim czasie ciąży dziecko przybiera na wadze około 150 g tygodniowo. Jeszcze konkretniej codziennie przybywa mu blisko 25 g czystego tłuszczyku. Cały czas rośnie mózg i sama czaszka. Zaczyna się wytwarzać kortyzon, który pełni ważną rolę w procesie oddychania.
Brzuch się obniża, co, jak czytam gdzie niegdzie, przyniesie ci ulgę w oddychaniu. No cóż, ja tam wielkiej ulgi nie poczułam i nadal na pierwsze piętro wdrapywałam się niczym na Mount Everest (aż się dziwię, że nie zatykałam jakiejś flagi w wycieraczkę). Za to dotkliwiej dawało o sobie znać obniżone dno miednicy, bo miałam wrażenie, pardol le mot, jakby coś utkwiło mi między nogami.
Ponieważ to jest końcówka, to pewna wskazówka co do oznak porodu. U niektórych kobiet zbliżający się poród daje o sobie znać nawet trzy tygodnie przed „godziną zero”, u innych jest to kwestia kilku godzin. Skurcze przepowiadające, których zapewne doświadczasz, mogą się nasilać. Obserwuj je. Jeśli nie stają się regularne i coraz mocniejsze, to jeszcze masz czas. Mogą być jednak dość intensywne i powiem szczerze, że nieraz zastanawiałam się, czy to aby przypadkiem nie JUŻ. Acha, i nie zawsze przed porodem wody odchodzą:)
WIKUSIA kochana nasza Księżniczka standardowo biega po domku wołajac KOKAM ;p z natury kocha kazdego:)))) grzecznie sie bawi:))) nadal jeszcze mamy kaszelek ,ktory czasem męczy w nocy ale dzielnie z nim walczymy!!! Wiki pięknie dopomina sie o kapsułeczke witaminek Bioaron i wcale nie marudzi gdy połyka nie zbyt przyjemna w smaku.... apetyt..... cuz JEST ;p zjada jak dawniej kanapusie ,zupeczeki i co najwazniejsze sama woła AM AM:))))
w Sobotni wieczór mieliśmy gości ależ byla radośc gdy w drzwiach Wikunia zobaczyła ciocie Gosie i wujka Pawla:)) zaczeło sie wielkie gotowanie w kuchni Wikusi,pokaz tańca radość co nie miara!!!!!!! i tym wieksza iż ...... Wikusia dowiedziała sie ze bedzie CIOCIA!!!!!! z całego serca przyszłym RODZICOM GRATULUJEMY!! <3 :*Po cichu liczymy na .... DZIEWCZYNKE:))) ponieważ w swoim najbliższym otoczeniu Wikulka ma tylko kumpelke ALUSIE:** a poza  Alcia wszedzie tylko Chłopcy;pp!!!!! Dziewczynek wiec jak na lekarstwo:( jednak Wiki na  nowine poczeła bić brawo ,śmiala sie ale... zaczeła tez bacznie Ciociuś obserwować... i tak to trwalo az Wikusia chciała sprawdzac jakim cudem ciocia ma Dzidzie a nie widac brzuszka jak u Mamy;ppp wyszło na to że to wujek nosi dzidzie!!!!! ma wiekszy brzuszek;p ihhihi było bardzo smiesznie:))))) nasza Gwiazda padla o 21 po 3minutach bajeczki:))))) a dziś od rana gotowała z Tata w swojej kuchence;pppp caaaaaałyyyy dzien;p wieczorem odwiedziła nas babusia i dziadzius (Kasia i Darek) powygłupiali sie z Wikusia  i nasza Myszeczka grzecznie zasnela w łozeczku alez to byly aktywne dni..... czas odpocząc dobranoc.

a to kilka fotek z weekendu:)

 komu obiadek?

 musowo keczupik;p

mamuś noski-noski;p

co by tu zbroić;p

a moze będe grzeczna?

 Pani wygodnicka:)

2 komentarze: