ktoś ważny


Ludzie .... jest ich cała masa na świecie .... ale czy wszyscy powinni wkraczać do naszego życia i zostawiać w nim po sobie ślad? na to pytanie odpowiecie sobie sami....
Milion razy i chyba na każdym kroku (do znudzenia ) wałkuje jak ważna jest dla mnie moja rodzina i bliscy, pewnie każda Matka tak ma gdy coś zlego się dzieje i w grę wchodzą jej dzieci ona zamienia się w Lwice....Ja taka się staje zawsze gdy chodzi o jakiegokolwiek członka mojej rodziny.
Moja rodzina to taka jedność gdzie babcia męża jest moja babcią ,mama męża stała się moja drugą mama , a jego rodzeństwo moim.


Są różne rodziny jedne dzielą się na te od "strony" męża, żony, cioci ,babci itp....
Relacje też sa różne ja ich nie neguje, każdy ma jakiś swój plan na życie ,model rodziny i swoją drogę obiera.
Każdego kochać się nie da , nie każdy powie na Teściowa -MAMO i nie każdy z każdym lubić się będzie.... życie!
Staram się od pewnego czasu ostrożniej dobierać ludzi w naszym życiu.....
Czy każda koleżanka mamy czy kolega taty musza być ciocią i wujkiem? NO NIE!!!
Bywa tak że ludzie sa w naszym życiu i odchodzą ... zostawiając po sobie ślad w postaci wspomnień raz dobrych raz złych no tego nie unikniemy. Nasze dzieci jednak nie musza przywiązywać się do każdego ...... nagły brak tych ludzi da się odczuć... po co więc pytania "kiedy ciocia Zosia psijdzie..... Mamo ja cem do wujka Kazia " itp.... jest to nie potrzebne.
Mamy garstkę swoich naprawdę dobrych i zaufanych znajomych od wielu już lat, są to ciocie i wujkowie ... tacy co to może nie codziennie u nas sa w domu ale SA , nie tracimy z nimi kontaktu ,dzwonimy do siebie i razem przeżywamy szczęścia i smutki dnia codziennego.
Takie to osoby sa w naszym domu, sa gdy mama i tata maja urodziny , sa gdy rodzi się nowy członek rodzinki, bywaja gdy sa świeta .... sa gdy się przeprowadzamy i zawsze sa gdy ich potrzebujemy lub oni nas.....
Jak pewnie wszyscy wiecie jestem jedynaczka.... i to najgorsze co może być.... od zawsze brakowało mi rodzeństwa.
Gdy poznałam męża od razu oczy mi się zaświeciły gdy powiedział że ma rodzeństwo i to młodsze baaaa brata i siostrę!!!!
Nasze poznanie zakończyło się sukcesem!!! Od tamtej chwili a będzie to ponad 8 lat jesteśmy nierozłączni. Całą sobą pokochałam moją nowa rodzine.
Siostra męża od zawsze jest powierniczka moich smutków i radości ,mamy swoje sekrety tzw swoje sprawy . Dlatego gdy Wika przychodziła na ten świat wiedziałam że to ona będzie jej Matka Chrzestną bo gdyby kiedyś (tfu tfu) mnie zabrakło sprawdzi sie w roli Mamy najlepiej .To samo było z Kamilem wiedziałam że będzie najlepszym Ojcem dla Wiki  - Ojcem Chrzestnym (Adasiowi Chrzestni wybierani byli z równie bliskich nam osób : Paulina i Mateusz dziekuje:*)
Brat męża Kamil , rozumie mnie jak nikt mamy podobny punkt widzenia na świat , oboje jesteśmy bardzo wrażliwi ,oboje sobie bliscy i oboje wskoczylibyśmy za sobą w ogień ( no przynajmniej Ja za nim zawsze) .To taki mój brat o ,którym zawsze marzyłam (jakby najlepszy prezent wraz z Żantą jaki mogłam dostać). Wspiera mnie gdy go potrzebuje ,pomaga zawsze gdy go proszę , JEST ZAWSZE obecny w naszym życiu , ogromne wsparcie mojego Męża (widok gdy pracowali podczas remontu mieszkania we dwóch .... bezcenny , w pocie czoła po nocach byle by skończyć.... równo z nimi pracowała siostra ,biła z nich niesamowita siła).
Kiedyś Kamil powiedział mi " jak nie będziesz z moim bratem to ja będę Twoim mężem" dziś te słowa mnie wzruszają bo wiem jak bardzo mu (im) na mnie zależy i jak bardzo kochają moje dzieci, zupełnie jak swoje własne .
Kamil ,Żanetko jesteście dla mnie najlepszym prezentem od wielu wielu lat i dziękuje wam za to że jesteście KOCHAM WAS BARDZO:*

   Sa ludzie o różnych charakterach i wadach , sa tacy co to mówia że tesciowa jest zbędnym dodatkiem do męża ..... Sa tacy co swojej własnej rodziny nie znaja . Przypadki są różne i Ja wszystko rozumiem naprawdę też jestem tylko człowiekiem zwykłym i marnym popełniam błędy jak każdy i nie wiem co przyniesie los , nie wiem kim się stane....

  Jedno mam marzenie by moja rodzina i bliscy zawsze trzymali się razem i zawsze byli dla siebie opoka tak jak jest to teraz.











12 komentarzy:

  1. szczęściara ;)

    ja miałam przed ślubem takie właśnie podejście do rodziny mojego M, chciałam żeby byli moją rodziną , niestety nie akceptowali mnie do końca to w ostateczności odrzuciłam tą formę rodziny :) moje siostry na szczęście kochają mojego męża jak brata.
    buziaki dla Was

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W moi wypadku takie traktowanie bylo na dlugo przed ślubem i tak juz zostało do dzis .
      śmialo stwierdzam że jestem szczęściarą

      Usuń
  2. Masz ogromne szczęście, że rodzina męża taka fajna :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Asieńko dlatego pisałam że rodziny są różne i żadnych nie neguje
      np moja mama ma taka sytuacje jak ty .... tat moj trzyma dystans wiec jak widzisz w moim otoczeniu tez tak jest.
      podobno bardzo mało osób ma tak jak ja..... nad czym ubolewam;/

      Usuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie zawsze warto jest sie zarzynać dla innych masz męża i boska córke i to najwazniejsze :*

      Usuń
  5. Oj, jak miło, jak ciepło się czyta takie słowa. Chce się wierzyć, że tak gdzieś jest. Ja mam inne doświadczenia, ale...nie chcę się na nich skupiać. Grunt, że gdzieś ktoś napotyka tak pozytywną energię. Gratuluję i jeszcze raz - STO LAT!
    Mama i Kalinka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czasami skupiamy sie na pogoni za szczęsciem ,pieniedzmi .... poświęcamy energie by lubili nas wszyscy ale tak sie nie da , ja mam to szczęscie że rodzina jest moim schronieniem i opoka i oto musze dbać całuje was:*

      Usuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja tez od kad sa dzieci patrze inaczej..... zawsze chciałam by kazdy mnie lubil ale czy sie da???? no nie niech tylko nas szanuja a bedzie dobrze.
      caluje:*

      Usuń