ADAM

Okres 9 miesięcy ciąży pominę... wszystko co nas w tym czasie cieszyło i smuciło już na blogu jest... pisałam na bieżąco o troskach podwójnej mamy... pisałam o przykrościach jakie nie ominęły mnie niestety w czasie ciąży bo nie każdy potrafił uszanować ten czas. Na szczęście radości było o wiele wiele więcej. Ciąża sama zleciała szybko i bez problemowo niecierpliwie czekałam na ten dzień.... pamiętam go dobrze ....
Zimowy poranek ,zabawa z Wiką intuicyjnie naszykowałam łóżeczko i torbę do szpitala... chociaż do terminu były jeszcze dwa tygodnie w tą środę mieliśmy jedynie jechać do szpitala na kontrolne KTG i wrócić do domu ... Wika poszła na ten czas do babci Kasi i też miała wracać....

Przed samym wyjściem z domu rozmawiałam z Matim chrzestnym Adka ,który się śmiał że na pewno dziś ten chrześniak się mu urodzi .... no i wykrakał....
Łukasz zdyszany po pracy zawiózł mnie do szpitala a sam miał podjechać do babci T zjeść obiad ,przebrać się i do mnie dojechać... Matka dobrze nogę postawiła na oddziale ,wyściskała sie z położną (prywatnie bardzo się lubimy) która odruchowo złapała mnie za brzuch.... kochana a czy Ty skurczy to nie masz? zapytała? NO CHYBA NIE NIC NIE CZUJE ( pamiętałam jak baaaardzooooo bolał każdy jeden skurcz z Wiką więc zdawało mi się że wiem jak te skurczę wyglądają) kochana połóż się zobaczę czy wszystko ok przed tym KTG.... Małgosia fartuch ubiera ,rękawiczki zakłada.... KOCHANA ALE TY MASZ 3CM ROZWARCIA...... RODZIMY!!!!
że co???? ale ja nic nie czuje , a karta przyjęcia do szpitala a gdzie Łukasz??? no jak to .....
Telefon ...."Kochanie długo Ci się zejdzie?? A CO?? bo rodze.....śmiech .... NIE ŻARTUJ SOBIE! poważnie mam już rozwarcie wracaj szybko!!! JUŻ PĘDZE!!!!
Matka w tym czasie smsowała na całego ;p jak gdyby nigdy nic... praktycznie do samego końca wisiałam na telefonie z bliskimi osobami.
Tatowy w  stresie migiem po Żanetę wpadł do domu  (swoją siostrę ,która była przy porodzie) ja grzecznie na stołeczku wypisałam dokumenty szpitalne ,napiłam się wody i czekałam na badanie przez ginekologa...
do sali wszedł Lekarz fest chłop (swoją droga ledwo przez drzwi się zmieścił) wykonał badanie ......  swą małą ręka (jak kin konga miał ta dłoń wielkaaaa ) i gdy skończył łzy lecialy mi po policzku z bólu myślałam że umre..... na szczęście skurcze porodowe były pestką w porównaniu z krzyżowymi podczas porodu Wiki...
Na sale wpada Tatowy i Żania .... tak się cieszyłam że w końcu są!!! dla mnie mijała wieczność....
Małgosia swoim okiem zerknęła na akcję porodową i dzięki panu doktorowi z 3 cm było już 7cm!
Skurczę zaczęły być odczuwalne i coraz mocniejsze.... trwało to 30minut po czym słyszę KOCHANA PEŁNE ROZWARCIE RODZIMY.... po 10 minutach usłyszałam krzyk .... ADAM ŁUKASZ przyszedł na świat!! Nasz skarb ważył 3280g i mierzył 53cm. Był piękny!! troszkę siny... od owiniętej pępowiny co bardzo mnie zmartwiło ale po chwili skóra miała prawidłowy kolor.
Czułam się o niebo lepiej niż za pierwszym razem.... trafiłam na salę gdzie wcześniej leżałam z Wikusią przespałam się godzinkę a w tym czasię Adasiem opiekowały się położne. Poszłam pod prysznic i wtedy do sali wjechał On ... pierwsze karmienie piersią dzięki położnej Sabince ;* , pierwsza wspólna noc, milion zdjęć i smsów ,telefony do przyjaciółek ,rodziny i wszystkich bliskich .
Nie mogłam się na niego napatrzeć byl IDEALNY i nadal jest. Czułam się super po porodzie ,wszystko robiłam sama pierwsze kąpanie też należalo do mnie nie pozwoliłam dotknąć go pielęgniarce;p w końcu jednno dziecko już mam i wiem jak to się robi zwyczajnie nie mogłam się nacieszyć....
Po dwóch dobach wyszliśmy do domu a tam rodzina i znajomi nas odwiedzali każdy chciał zobaczyć Skarba. Wika gdy tylko wpadła do nas dostała szalu zakochała się bez pamięci!!
TEN ROK Z ADASIEM BYŁ WYJĄTKOWY I NAJPIĘKNIEJSZY!!!!
Opieka nad nim nie sprawiała ,klopotu troszke nas kolka pomęczyła na szczęście delikatnie...
Parę razy złapaliśmy giluna , gorączkę a poza tym trzymaliśmy się dzielnie. Młody pięknie jadł i spał w tym czasie Mama szalała z Wiką. Było nam łatwo naprawdę cudownie wspomniam nasze pierwsze 6miesięcy
Wika miewała napady zazdrości ... owszem czasem testowała mnie ile mogła ,czasem ugryzła Adasia.... zabrała zabawkę czy złościła sie... teraz odpukać od kilku miesięcy incydent gryzienia się nie pojawił ..... wyspokojniała i zdobyła więcej cierpliwości niż wcześniej. Wydaję mi się że zwyczajnie dopiero oswoiła się z sytuacją że Mama dzieli się na dwoje .... Początki były łatwe więc nie odczuła różnicy.
Całe dnie spędzaliśmy razem,spacery ,wycieczki ,noce wszystko razem.... i na palcach jednej ręki jestem w stanie policzyć ile razy wyszłam sama gdzieś lub z jednym Dzieckiem.... zwyczajnie kocham tą naszą codzienność w TRÓJKĘ.
Mój SYN przewartościował mnie kompletnie ,zawładną myślami i sercem razem z swoją siostrą.
Nauczyłam się żyć i dzielić dobę na ich dwoje , nauczyłam sie pokory i doceniania tego co mam a przecież ja mam już wszystko bo ich DWOJE.
Wyspokojniałam i po cichu w swoim sercu dążę do realizacji planów czy marzeń, przestałam tracić czas dla ludzi ,którzy mają mnie gdzieś i pewnie zawsze mieli tylko ja tego nie chciałam widzieć.
Dostrzegłam inne osoby w moim i naszym życiu , inne wartości stały się ważne inne cechy w ludziach pożądane i doceniane. Z dystansem dobierałam ludzi ,którym pokazywałam mój świat , i nie licznych do naszego życia zaprosiłam (i są z nami nadal ).
Celebruje każdy dzień razem ,dbam by dzieciakom się nie nudziło, spacerujemy ,jeździmy na wycieczki .... wyciskamy z doby max czasu a i tak mam wrażenie że ten rok gdzieś mi uciekł tak strasznie ten czas szybko zleciał...
JEDNO JEST PEWNE..... JESTEM NAJSZCZĘŚLIWSZĄ OSOBA NA ZIEMI DZIĘKI TEJ DWÓJCE ( i mężowi też) ! Wstaję rano i mam dla kogo żyć ,o kogo i o co walczyć ,dla kogo się starać być lepszym człowiekiem.
SYNECZKU  kocham Cię z całego serca wraz z siostrą jesteście moimi oczkami w głowie jesteście najważniejsi bardzo was KOCHAM :*









tak wyglądały nasze poranki ....






32 komentarze:

  1. pięknie to opisałaś!
    Sto lat dla roczniaka aby każdy dzień był lepszy,słodszy jak i zaczynał i kończył się uśmiechem :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mimo czasami wyboistej drogi przez ten rok ... BYŁ ON ZDECYDOWANIE NAJLEPSZY i NAJPIĘKNIEJSZY
      dziękuje :*

      Usuń
  2. Sto lat Adasiu:-*
    Ania

    OdpowiedzUsuń
  3. pięknie napisane...jeszcze raz 100 lat!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. cudnie tu u was :) blog bardzo przypadł mi do gustu dlatego tez zostaje i obserwuję :) Puki co mam córkę 3 letnia, ale...zobaczymy :) zapraszam do nas ! pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. milo mi bardzo:** 3mam kciuki więc za powiększenie rodzinki
      p.s z odwiedzin u was właśnie wracam :)

      Usuń
  5. wszystkiego naj naj najjj dla Adasia :)

    rok zleciał jak jeden dzień!

    OdpowiedzUsuń
  6. Dużo zdrówka i wszystkiego najlepszego dla Adasia!!!

    OdpowiedzUsuń
  7. Wszystkiego dobrego dla Roczniaczka!
    Uwielbiam czytać porodowe relacje. Wyjatkowe chwile dla nas matek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i mimo bólu najpiękniejsze wspomnienia
      dziękujemy :*

      Usuń
  8. Pięknie to ujęłaś :)
    Wszystkiego naj dla Adaśka!

    OdpowiedzUsuń
  9. Piękna historia i piękni Wy ! Wszystkiego najlepszego dla Solenizanta! Buziaki ogromniaste:*:*:*

    OdpowiedzUsuń
  10. Ale wzruszająco napisane <3 Sto lat Adaś!

    OdpowiedzUsuń
  11. wzruszyłam się czytając :) 100lat dla Adasia
    P.S. Gdy dorosną Twoje maluchy ten blog będzie niesamowitą pamiątką :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuje ... takie było założenie tego bloga...
      całuje :*

      Usuń
  12. Wszystkiego najlepszego dla Adasia :*

    OdpowiedzUsuń
  13. Tworzycie cudowną rodzinę! A Adaś przystojniacha :) aż mi się synek marzy ;)

    OdpowiedzUsuń