pomocnica

Wiecie czasem zwykłe zakupy kończą się dłuższymi przemyśleniami... 
Jakiś czas już jak tylko dzieciaki śpią w dzień i np babcia T ich pilnuję staram się wyjść sama z domu... chociażby po pampersy ale sama ,mieć taką chwilę dla siebie ,pomyśleć czy zwyczajnie odetchnąć.... niby to nic takie zakupy spożywcze czy wypad do galerii ale czasem dodaje energii.
Spacerując lubię podglądać ludzi, gdzieś idą, spieszą się .... czas ucieka....
Dziś wpadłam do mojego ulubionego REkids i tam niemal od wejścia moja uwagę przykuła Mama z dwójką dzieci ... Maluchy jak malowane ślicznie ubrane ... chłopiec jakieś 5/6lat dziewczynka 2... śliczna blondyneczka ....
Szukałam ubranka dla córeczki znajomych na prezent przykucnęłam i grzebie w tych ubraniach... Mała dziewczynka biega ,dokazuje a jej śmiech słychać w całym sklepie ... chłopiec umordowany za nią gania... i woła co jakiś czas, zostaw ,nie rusz , nie wolno , Zośka przestań , ustań na chwile , zmęczysz sie....
Pomyślałam kurczę jaki fajny chłopiec, dba o siostrę mimo że sam jest mały....
Spoglądam co robi Matka dzieciaków .... nawija przez telefon pokazując Chłopcu co jakiś czas jakieś ubranie i rzucając FAJNE, CHCESZ? On jej na to OBOJĘTNIE i dalej za tą siostrą biega....
Nagle Dziewczynka zaczepiła noga o wieszak i przewróciła sie i jak to bywa zwykle zaczęła płakać.....
Matka odrywa się od słuchawki.... 
"Mówiłam Ci że masz jej pilnować? czego Ona znowu wyje?? znowu ja sprowokowałeś... "
Chłopiec tłumaczy że nie że sie przewróciła... że to nie On .... usłyszał tylko KŁAMIESZ ....
Matka dziewczynkę do wózka i do kasy do telefonu zaś rzuciła " Te dzieci mnie wykończą... tak wiesz Bartek znowu męczy Zośke... co ja z nim mam"....
Matkę i dzieciaki napotykałam w kolejnych sklepach .... Dziewczynką spała w wózku chłopiec stał i jej pilnował.....

Sytuacja normalna ... taka z życia niby rozumiem Matkę, która była zła chciała TYLKO lub AŻ zrobić zakupy....
Ja mam to szczęście że mogę wyjść sama ....a Ona nie....
Czasem te durne zakupy to tak wiele dla kogoś kto na codziennie jest tylko z dzieciakami....
ALE.....
Myśli moje krążyły wokoło tego chłopca, musiał pilnować siostry mimo iz nic nie zrobił jego wina.... nie miał wyraźnie ochoty na zakupy i pewnie na pilnowanie Zosi też.... to tak jakby na siłe zrobiono z niego dorosłego czy opiekuna...
Patrząc na niego dostrzegłam Wikusie czy obym ja nie zapędziła się w prośbach do niej... bo niby ja chce i Ona chce brać udział w czynnościach pielęgnacyjnych Adasia ..... chce go karmić i pchać wózek....
ale czy Ja nie chcę od niej za wiele mówiąc 
Wikusiu przynieś chusteczki, Wikusiu zerknij na Małego żeby się nie uderzył i ide do łazienki po pranie... Wikusiu zbieraj koraliki bo Adaś zje zapomniałaś że jest Mały... 
CZY JA NIE ZAPOMNIAŁAM ŻE ONA JEST MAŁA .....
Ma tylko (no prawie) 3 lata.... a jest bardzo samodzielna, ubierze się sama, rozbierze, zje ,myje ząbki ,wytrze pupkę .... liczy do 10 .... i wiele wiele innych.... czy prosząc jej o kolejne dorosłe zadania nie robię jej krzywdy??
Muszę głęboko to przemyśleć i pozwolić na więcej luzu i szaleństwa.... w końcu też jest moim MALUSZKIEM.



10 komentarzy:

  1. Myślę, że nie masz o co się obawiać. Twój post mówi sam za siebie - doskonale widzisz i rozumiesz granice wymagań, jakie można stawiać przed starszym dzieckiem. Szkoda mi tego chłopca z postu, bo zamiast zabawy ma mnóstwo obowiązków, a matka zapewne uważa, że skoro kupi u sweterek to powinien być szczęśliwy :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak mi się wydaję że widze ... i podobne wrażenie odnośnie tego chłopca mam... czasem łatwo przekroczyć granice...

      Usuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie wszystko czasem prosze wywal pampa;p i zawsze dopowiem to tylko siusiu ;p bo czego innego nie tknie;p to mówi że ma swoją robote ;pp a czasem wyrzuci jednak gdy odmawia nie wrzeszcze nie robie afery przeciez to moje zajecie.
      staram sie jak moge by byli szczesliwi by sie kochali... ja nie mam tego szczescia nie mam rodzenstwa a wiele bym za to oddala...
      doceniam moja mame ze pozwala mi wyskoczyc do sklepu... i miec czas dla siebie ....

      Usuń
  3. Twój post wzbudził we mnie wspomnienia. Mam młodszego o 7 lat brata. Kiedy byłam mała, mama zbyt często wykorzystywała mnie do opieki nad nim, więc wiem jedno- starsze rodzeństwo nie można traktować jako opiekunki do młodszych dzieci. A mamusia ze sklepu, o której napisałaś, powinna się wstydzić. Pozdrawiam:)!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bo rodzeństwo nie powinno wychowywać rodzeństwa... ale czasem nie ma wyjścia ... czasy są rózne ale myśle ze i na to da się znaleźć złoty środek

      Usuń
  4. Myślę, że takie drobne prośby jakie kierujesz do córki są naprawdę OK :) Szczególnie jeśli chętnie pomaga i sprawia jej to radość. Jeżeli natomiast dziecko protestuje i nie ma ochoty to myślę, że nie warto zmuszać. Szczególnie nie wyobrażam sobie takiej sytuacji jak ta Pani w sklepie. Jak można skrzyczeć dziecko, że nie dopilnowało młodszej siostry. Przecież to też DZIECKO. Sama zastanawiam się jaka będzie relacja córki z dzieciątkiem kiedy sie u nas pojawi rodzeństwo. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiesz nie raz pewnie zdarzy się flustracja sama czasem licze do 100 by nie oszaleć... jeśteśmy tylko ludźmi i popełniamy błędy ale grunt to uczyć się na nich

      Usuń
  5. Moim zdaniem nie masz się czym martwić.Prosisz ja o pomoc przy takich niby drobiazgach które pewnie sprawiają u niej radość,wywołują że czuje się doceniona! z tekstu zrozumiałam,że Wiki sama tego chce więc tym bardziej nie możesz jej tego zabronić,odsunąć bo może wtedy poczuć się odtrącona a tego to na pewno nie chcesz....w mojej rodzinie jest dziewczynka która obecnie ma (11l) ale od dobrych 5 lat zajmuje się noworodkami i gdyby tylko mogła to karmiłaby je piersią i od zawsze były pretensje,ze ja jej Magdy nie pozwalałam brać na ręce bo ona zamiast bawić się z dzieckiem to bawiła się nim tak jakby to było lalka a nie żywa istotka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wika garnie sie do dzieci a od noworodków i takich maluszków do roczku nie można jej oderwać .... ba własnie czasem czegoś jej zakazuje bo bardzo matkuje Adasiowi... lub np znajomym potrafi wypalić... "źle zmieniasz pieluche" uwielbia dzieci do zakochania mam nadzieje ze wszystko robie ok i nie będzie miała do mnie kiedyś pretensji

      Usuń