za jeden uśmiech

W zasadzie nie wiem czy ten post ma dobry tytuł .... nie wiem jaki w ogóle by dobrać do dzisiejszego dnia...
Od rana wszystko zaplanowane co do minuty ... śniadanie,spacer ,wypad do urzędu , obiad i drzemka dzieciaków a potem Matki wizyta u lekarza...
Jak zwykle wpadłam spóźniona... do mojej przychodni (ginekolog) wchodzi się przez przychodnie dziecięcą... i tam też czeka... jako że się spóźniłam weszła pierwsza pani w zaawansowanej ciąży... ale że mi się nie spieszyło to ok poczekamy....
Otwierają się drzwi gabinetu lekarza Pediatry ... wychodzi Tata około 40tki i na oko 3 latek jak się później okazało spory 2,5 latek Adaś....

Chłopczyk przechodzi obok mnie ,staje i patrzy mi się głęboko w oczy... naglę wyciąga rączki i chce na kolana .... nie myślałam wiele przychylam się i sadzam chłopca na swoich kolanach ... Tata dziecka zapytał czy to nie kłopot On w tym czasie poprosi o recepty i skierowania .... JAKI KŁOPOT !! ŻADEN!!! chłopiec ciągnie smoka i wtula sie we mnie ... uśmiecha .... zagaduję go jak ma na imie a jaki śliczny miś Adaś milczy.... Ojciec dziecka przygląda sie nam ... więc ja dalej zagaduje a On mocniej tuli.... Pan mówi : nic Pani nie odpowie nie potrafi .... ale jeśli pani przeszkadza prosze zdjąć go z kolan.... nie nie przeszkadza niech siedzi odpowiadam.... tłumacze chłopcu że mam dzieci pokazuje zdjęcia.... nagle ojciec dziecka zwraca mi uwagę że malec mnie obślinił... ząbkuje przeprasza i prubuje zabrać chłopca ,który zacisną ręce w mojej talii... nic nie szkodzi mówie to tylko dziecko naprawdę Malec się ośmiela , gładzi moją twarz i włosy dotyka oka ,nosa zrobiliśmy "noski noski" przyglądam się mu .... podchodzi ojciec .....
Bo wie Pani On jest chory.... że zaziębiony mówie?? NIE jest w znacznym stopniu opóźniony... czy nie zwróciła Pani uwagi na jego głowę i buzię..... NIE!!! patrzyłam jaki jest przystojniak .... chłopiec się śmieje.... nagle z tego samego gabinetu wychodzi dziewczyna... około 15 lat i tu już widzę że jest chora....
Jakie ma pani fajne włosy!!!! dotyka mnie..... ojciec mówi przestań!!! nic nie szkodzi.....
Drzwi znowu się otwierają wychodzi Matka z kolejnym chłopcem... również chorym ..... zdziwiona patrzy na mnie i przeprasza za dzieci....
One tak mają lgną do człowieka ale zazwyczaj ludzie udają że ich nie widzą.... a swoje "zdrowe" dzieci odciągają ....
Zrobiło mi się smutno i tak źle bo jak to tak można odtrącić udać że się nie widzi tych pięknych oczu i uśmiechu....
Matka za rączkę prowadzi obu chłopców i chce ich ubierać..... dziewczynka podchodzi i prosi o zawiązanie szalika.... robię to i uśmiecham się do niej .... Ona pyta wie Pani co ja jestem Karolina i mam siostrę Paulinkę ale Ona jest daleko i rzadko mnie odwiedza... czy przytuli mnie Pani???
Stoję jak wryta ... dziewczyna mnie łapię ,tuli po czym mówi "szczęśliwego dnia" i biegnie za ojcem do samochodu...
Kobieta Matka w tym czasie ubiera młodszego z chłopców.... nie zastanawiałam się i wstałam podchodzę ... czy mogę Pani pomoc ubrać Adasia?? (chłopca z kolan)
Jeśli to nie kłopot to tak jestem już taka zmęczona odpowiada kobieta....
Ubieram smyka i wychodzę na dwór do auta.... Matka pakuję chłopców.... dziękuję i siada z nim
pomachali mi, przesłali buziaka.... Ojciec dzieci zamknął drzwi... po czym mówi do mnie " dla czego Pani to robi" pytam grzecznie ale co? czy coś nie tak ?? przepraszam jeśli coś zrobiłam nie tak....
Nie nie źle mnie Pani zrozumiała odpowiada mężczyzna jest Pani pierwszą osoba ,która potraktowała moje dzieci NORMALNIE z szacunkiem i uśmiechem, Pani je widziała a nie tak jak inni udawała że ich nie ma....
Nie wiedziałam co powiedzieć.... naprawdę .....
Wie Pani mówi mężczyzna .... my wiedzieliśmy że chłopcy będą chorzy .... ale nie miałbym sumienia odebrać im życia... tylko co z nimi będzie??? co z nimi gdy nas zabraknie??? starsza córka jest zdrowa.... wyjechała na studia i nie chce na swe barki brać rodzeństwa.... ale nie winię jej .... niech układa swe życie....
Stałam tak i jedyne co wydusiłam to BĘDZIE DOBRZE niech się pan nie martwi....pomachałam i wróciłam do przychodni.....
        Cały dzisiejszy dzień czuję na swej twarzy rączki tego chłopca, czuje jego zapach i dotyk .... i jest mi tak cholernie źle bo czy przez swą inność jest gorszy od moich dzieci?? czy nie ma prawa na takie dzieciństwo jakie maja zdrowe dzieciaki....
Czuję wstyd... za każde listościwe spojrzenie ludzi w ich strone.... bo nie litość powinniśmy widzieć patrząc na nich ,nie zabieranie swoich dzieci i tłumaczenie "nie ruszaj chłopca bo chory jest" szacunek,uśmiech czy zwykła rozmowa traktujmy wszystkich równo i tak samo każdy ma prawo by kochać i być kochanym....

22 komentarze:

  1. Wzruszyłam się. Przepiękna opowieść !
    Daje do myślenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. najdziwniejsze były spojrzenia pielęgniarek na mnie albo na te dzieciaki.... chyba miały mnie za nienormalna ale nie potrafiłam NIE WIDZIEĆ tego chłopca ....

      Usuń
  2. BRAWO!!! za wpis ale przede wszystkim za zachowanie......rzadko sie to zdarza...... :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Madziu ludzie różnie mnie postrzegają jedni mają za Potwora ... inni nienawidzą za sam fakt że oddycham tym samym powietrzem co oni a jeszcze inni nie rozumieją...ale ci co znają wiedza jak bardzo wyczulona jestem na wszystkie dzieciaki ,jak przeżywam choroby czy krzywdy .... nie potrafie byc pod tym względem obojętna

      Usuń
  3. Wiesz, niestety to częste, że ludzie się odwracają, albo komentują cicho, ale tak żeby wszyscy na około słyszeli.
    A te dzieciaki po prostu się uśmiechają. Po prostu są bezpośrednie. I są szczere.
    Z jednej strony rozumiem trochę tą siostrę, ale z drugiej? Zawsze jest wyjście. Zawsze da się wszystko pogodzić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiem kiedys tez nie widziałam ale ciesze się ze to się zmieniło...
      nie chcę tej dziewczyny oceniać... na pewno nie jest jej łatwo ...
      a dzieciaki sa kochane ... wszystkie

      Usuń
  4. Często czytam , rzadko komentuje , ale tu musze po prostu ... Mysle ze problem polega na tym , ze dzis nienormalne jest normalne i odwrotnie niestety... Dla mnie normalnym jest takie zachowanie jak Twoje ale moze dlatego , ze znam duzo chorych ludzi i dzieci , moi rodzice zawsze tłumaczyli mi i mojemu rodzeństwu , ze chory nie oznacza gorszy i ze nie mozna przechodzić obojętnie . Mysle ze o sie w dużej mierze wynosi z domu i mysle ze kiedyś Adaś i Wika bedą dobrymi i normalnymi ludźmi choc to dla wielu dzis dziwne - bycie dobrym i normalnym ... A szkoda .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. miło mi Cię widzieć :) wiesz zgadzam się z Tobą... ja sama mam chorych braci jeden z nich jest dosyć mocno upośledzony umysłowo ... ale dla mnie nigdy nie był gorszy zawsze był dobrym towarzyszem zabaw klockami ... starszy brat... a chory ale mój... drugi brat jest głucho-niemy i ubolewam nad tym że nie potrafię z nim pogadać tak zwyczajnie... ale gdy go widze i mnie uściśnie nie potrzeba mi słów ....bardzo bym chciała by moje dzieciaki były wrażliwe na krzywdę innych albo na ich inność... by wszystkich traktowały równo i z szacunkiem

      Usuń
  5. ...ale historia , wzruszyłam się ! jesteś dobrym człowiekiem , masz coś takiego w oczach że ludzie Cię lubią ,lgną do Ciebie :)
    annach

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie wszyscy Aniu ..... ale staram sie jak mogę dac z siebie wszystko :*

      Usuń
  6. piękne.brawa dla Ciebie Ilonka.mój syn chodził do przedszkola z oddziałami integracyjnymi..były tam dzieci z autyzmem, z niedosłuchem a nawet jedno dziecko było niewidome...jestem całym sercem z takimi matkami bo wiem ile trzeba włożyć siebie na codzień by te dzieci nie czuły się inne niż te "zdrowe"... Dziś wiem że dobrze postąpiłam dając syna do takiego przedszkola...nie jest obojętny,zawsze chętny do pomocy i bawi się z niepełnosprawnymi dziećmi jak z najlepszym kolegą z podwórka...pozdrawiam I.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bo wiesz w każdym przedszkolu powinny być oddziały integracyjne dzieciaki powinny być wszystkie razem ja nie mam nic przeciwko ba nawet jestem ZA bo jeśli Skorupka za młodu nasiąknie dobrymi nawykami ,sympatią do "inności" tym jako dorosły człowiek będzie wrażliwsze ,skore do pomocy lub zwyczajnie nie będzie udawać że kogoś NIE MA ...

      Usuń
  7. Ilona jesteś wielka <3, Jesteś cudownym człowiekiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuje.... ale czy cudowna chyba nie mam swoje wady ,muchy w nosie ,złe nawyki .... a są tacy co uważają mnie za Zło wcielone.... ale na pewne rzeczy,sytuacje czy ludzi (zwłaszcza dzieci) jestem bardzo wyczulona.... i nie obojętna.
      buziaki:*

      Usuń
  8. tak jak napisałaś...ludzie nie chcą widzieć chorych dzieci...myśla ze jak nie widza to problemu nie ma...a JEST!!! i czasem wystarczy życzliwe słowo i rodzicom takich maluchów jest ciutkę lżej.
    Brawo Maleńka :* <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i mi też ciesze się że WIDZE a nie tylko PATRZE buziaki

      Usuń
  9. :( ale się popłakałam dziękuję za ten post piękny :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Asik pewnie widziałaś ich duże auto przed przychodnia jak na mnie czekałaś ....
      buziaki:*

      Usuń
  10. Mnie mama od małego uczyła, że się nie ogląda, nie wytyka palcem, że to takie same dzieci jak ja. I dziękuję jej za to, że wpoiła we mnie tolerancję wobec INNYCH.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak jak tu pare osób napisało pewnych rzeczy uczymy się od dorosłych...

      Usuń