tylko

Jakiś czas temu byłam świadkiem pewnej rozmowy ,wydarzenia pod kątem "relacja matka -dziecko" w zasadzie miałam to wszystko wpuścić jednym uchem a drugim wypuścić gdyby nie sytuacja jaką miałam z Wiki.... dwa dni temu...
Moda dziecięca to pojęcie względne i jak pewnie większość z was widzi co się wyrabia na fb potrafi budzić spore emocję ....

Ja wielką fanką mody nie jestem bo po pierwsze sama ubrać się nie umiem ... i zakładam to co jest bez większego przemyślenia więc iście stylowo odpacykować dziecka też nie umiem a czasem bym chciała... mimo to lubię wybrać się do Zara, H&m i innych by kupić coś fajnego com mi się podoba czy podpatrzonego u koleżanek blogerek .... mam swoje ulubione modowe blogi do ,których raz dziennie wpadam by sie "napatrzeć" MBW,AMN i moje ukochane Jasiulkowo<3 oraz wiele innych (będę dodawać linki na bierząco).
Gdy byłam świadkiem owej sytuacji.... z udziałem hmm może troszke starszego chłopca od Wiki zrozumiałam że dla pewnych ludzi moda,dziecięca czy dorosłych to bardzo wiele... zbyt wiele....

Matka z dzieckiem idą przed nami .... w stronę galerii ...chłopiec się przewraca... płacze...
Matka: Jak ty chodzisz!!!! nieszczęśliwy jesteś!!!! zobacz jak teraz wyglądasz!!!! nowe spodnie!!!! no k** zdarłeś czubek z buta czy Ty wiesz ile te buty kosztowały!!! nieee no ja tak z Tobą do galerii nie wejdę o nie!!!!
Dziecko płakało i płakało szarpnięte solidnie za rękę przebierało nogami jak by na rowerze jechało tak szybko było prowadzone.....
Owszem był pięknie wystylizowany i owa mama też.... ale czy te cholernie drogie buty był tego warte? czy to by się pokazać ludziom jest warte poniżenia dziecka? bo to widziałam właśnie na własne oczy.
Wcale tu nie mówię że wszystkie osoby pasjonujące się moda tak robią, bo jeśli ktoś umie się ubrać fajnie i wygodnie i ubierze tak dziecko to super chylę czoła. Jeśli dana mama też ma gdzieś czy to sie zniszczy w piaskownicy brawo dla nie zdrowe podejście (i wiem że takie właśnie maja moje koleżanki wymienione i cała reszta za co chwała im:* ) ale ta "mama" dla mnie zatarła tą cienką granice .... pasji...

Spacer z Wiki ... babcia T taszczy wózek Adaśkowy....
Wika nogami drepcze ,roztargniona z lalką pod pachą... naglę wyrywa się do gołąbka i leży jak długa....
Biegnę jak na złamanie karku ....
I: Wikuniu nic Ci nie jest? nie płacz !! tulimy się , nic się nie stało Kochanie mówie
W; mamusiu ooo zobacz (z płaczem) popsułam but zobacz :((( brzydki jest przepraszam mamusiu.... nie chciałam....
NIC SIĘ NIE STAŁO KOCHANIE TO TYLKO BUCIK
Najważniejsze że nie starłaś nóżki , całujemy się i idziemy dalej.....

Zrozumiałam że moje dziecko swój mały wypadek odebrało źle ale nie dla tego że mogła sobie zrobić krzywde tylko dla tego że widziała co zrobiła tamta mama i ona bała się że ja tez nawrzeszcze na nią za ten przeklęty but....
Nigdy prze nigdy nie krzyczałam za brudna bluzke ,ubłocone buty itp nigdy też tego nie zrobię....
Zobaczcie tylko jak łatwo zachwiać poczucie bezpieczeństwa dziecka.... wystarczy że zobaczy zachowanie innych i już myśli ,analizuję w swojej małej głowie...
My dorośli powinniśmy bardziej uważać na to co robimy czy mówimy przy naszych dzieciach....
Moda niech będzie zabawą ,pasja sposobem na życie ale nie całym życiem.




12 komentarzy:

  1. Obym była świadkiem tylko takich sytuacji jak Twoja z córą! Oby!!! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuje :* nie jestem ideałem i popełniam wiele gaf... wstydze się ich ale sie staram by dzieci były szczesliwe bardziej niz ja sama w dzieciństwie byłam...

      Usuń
  2. Beznadziejna kobieta z tej matki, co ważniejszy jest dla niej wygląd a nie własne dziecko, które musi sie stresować takimi sprawami. Wstyd! Wikusia na pewno już nie będzie sie przejmować obdartym bucikiem :) Pozdrawiamy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oby nie nie chce by sie kontrolowala przez ubranie

      Usuń
  3. straszne jest to co napisałaś... ta matka
    Też lubię modę a Majka chyba bardziej niż ja. Gdy ją próbuję ubrać w bluzę z kapturem patrzy na mnie zawiedziona i pokazuje, że woli sukieneczkę. Sama prosi, aby założyć jej korale ( nie mam pojęcia od kogo ma aż takie zamiłowanie do dodatków :). Jasne, że uczę ją szacunku do rzeczy i dbania o nie, ale w sensie, aby nie niszczyła celowo książeczki czy zabawki. Uczę ją, że do kałuży skacze się w kaloszach a nie zamszowych bucikach, ale nigdy ubranie nie jest ważniejsze od dziecka. Sama nieraz wskoczę z nią do tej kałuży, powiem, aby na kolankach poszła do zjeżdżalni nie zwracając uwagi na piasek...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja tez sie wyglupiam i nieraz brudna chodze w jedzeniu czy piasku ale wracamy szczesliwi i chyba to najważniejsze

      Usuń
  4. Smutne :( i pomyśleć, że w tym samym czasie ktoś modli się by zostać rodzicem :(

    OdpowiedzUsuń
  5. znam to!!! sama lubię stroić małego,ale bez przesady. ładne ubranka od niedzieli a w zwykły dzień ubrania z Sh:) czasem ładniejsze niz h&M:D

    OdpowiedzUsuń