te chwile

Święta zaczynałam z marnym nastawieniem... ku nie zadowoleniu anonimów na naszym blogu.... ale wiecie kochani nie zawsze i nie każdego dnia da radę tryskać radością... czasem miewam tak jak inni ludzie gorsze dni kiedy to nie wyłaziłabym z łóżka nawet na chwilę.... jestem tylko człowiekiem i mam prawo mieć chwilę słabości....
Uśmiech wrócił z nadejściem soboty, cała nasza rodzinka ruszyła na spacer... starówka, fontanna ,tumy ... miasto było nasze!!! Wika śmiała się jak szalona, biegała ,skakała czysta radocha , Adaś za to przespał całe wyjście ale to nic pogoda była boska wręcz idealna do siedzenia na dworku... po całym dniu atrakcji nasze Maluchy padły spać po dobranocce.



Na niedzielny poranek czekałam niecierpliwie , tak bardzo chciałam zobaczyć moja rodzinę w jednym miejscu i jak nigdy wyszykowaliśmy sie migiem i ruszyliśmy w drogę....
W drzwiach stanęła mi ukochana ciocia M ,która pełniła wartę w domu i czekała na gości....
reszta naszej rodziny była w kościele i uczestniczyła w Chrzcie braciszka Wiki i Adka ANTOSIA.
My postanowiliśmy oszczędzić sobie marudzenia z nudów i gonitwy wokół kościoła.
Wybiła godzina zero wszyscy już dojechali Wika nogami przebiera ... są goście i jest impreza mówi ;ppp
Poznaliśmy rodzinę cioci Natalki -mamy Antosia i jak się okazało poznaliśmy się wcześniej! ba Matka chodziła z jedną z sióstr do szkoły :) Tatowy szybko złapał wspólny jezyk z braćmi Natalki i wszyscy czuliśmy się jak jedna wielka rodzinka.
Dzieciaki dokazywały ,wygłupiały się ,całowały ,gilgotały i wiele wiele innych szalonych zabaw zwłaszcza Wikusia i Zuzia tryskały pomysłami :)
Gdy Adaś usnął miałam chwilkę by delektować się towarzystwem mojej rodziny i pysznym jedzeniem jakie zaserwowała nam ciocia Marzena niebo w ustach !
Po obiedzie wjechał przepiękny tort Antosia aż żal było go zjeść. Dziewczynki nadal szalały nawet urządziły sobie swój własny piknik winogronowy na rowerku Antosia ;p
Ja nacieszałam się naszą najmłodszą kruszyna Lenką i jej boskim uśmiechem oj skradła ciotkowe serce na amen a soczyste buziaki i przytulasy Zuzi rozgrzały ciotki serce w ten chłodny dzień.
Gdy Zuziak i Lena pojechały do domku Wika miała straszny kryzys.... marudziła ,płakała za swoimi dziewczynami. Z odsieczą przyszła ciocia Marzena ,która pozwoliła Wice skraść marcepanowy smoczek z tortu.... Wika smoka zjadła ale mimo to była już smutniejsza.....
Godzinkę potem wstał Antoś i szaleństwo się zaczęło Wika sypała wyznania miłości z rękawa , pocałunki co sekunda najlepsze że Antoś nie był gorszy przyciągał Wike do siebie i soczyście całował:))))
Wika odtańczyła swoje piruety i późnym wieczorem dotarliśmy do domu.
   
Ten dzień był wspaniały i mimo deszczu uśmiechy gościły na naszych twarzach , patrząc na radochę naszych dzieci uświadomiłam sobie jak wiele tracimy z naszego życia , drugie takie święta już nie przyjdą ... będą inne kolejne ale nie takie same będzie nas więcej ,mniej .... będzie inaczej....
Tego też dnia dowiedziałam się o pewnej ważnej sprawie.... chorobie z trudem powstrzymałam łzy ... poczułam ogromny strach bo nie wyobrażam sobie życia , dni i nawet banalnie świąt bez tej osoby jest dla mnie strasznie ważna i wyjątkowa.
Nie warto jest marnować ani sekundy na złości czy niesnaski trzeba kochać i ta miłość okazywać na każdym kroku bo nigdy nie wiemy kiedy dana osobę możemy stracić bezpowrotnie.
Niedzielny wieczór zakończyło spotkanie z znajomymi J i K dziękuje:*


Poniedziałek Wika już piała że jedzie do babci T , po śniadanku ruszyliśmy znana już drogą....
Były rozmowy ,śmiech z Wikusiowych szaleństw i spacer...
Ruszyliśmy wszyscy na działkę, do lasu dotlenić się....
Piękno miejsca w ,którym przyjdzie nam mieszkać napawa mnie spokojem...
Wdychając to powietrze czuję że to jest to miejsce gdzie chce żyć , to jest ten czas na zmiane naszego życia... TO JEST TO!
Tam będziemy szczęśliwi.
Spędzając czas z moją rodziną ta mniejszą i z całą reszta ... zobaczyłam z innej perspektywy co mam a przecież w moich rękach jest wszystko! Mam miłość, wsparcie ,wspaniałych ludzi i świetne perspektywy na życie .... patrząc na tych wszystkich ludzi dookoła mnie poczułam dumę w sercu , Oni są wspaniali ,są moi nikt nie ma takiej rodzinki jak Ja ... więc po co ją się smucę, czemu martwię skoro tacy ludzie są ze mną i będą trwać do końca moich dni.
Jestem szczęśliwa tak zwyczajnie i prawdziwie ... jestem we właściwym miejscu o właściwym czasie z właściwymi ludźmi ....wreszcie.








4 komentarze:

  1. W tym roku święta Wielkanocne jakieś magiczne były :) wszędzie widzę zmiany, nowe postanowienia :) super !
    Ja też trochę myślałam i mam nadzieję, że dobrze wymyśliłam :) :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ihihih chyba tak ja tez mam nadzieję że dla was jak i dla nas wszystko będzie na plus :*

      Usuń