grupa zorganizowana

Już jakiś czas nosiłam się z zamiarem napisania tego tekstu ....
Jak powszechnie wiadomo terroryzm ,wymuszenia ,prześladowania są karalne... a u nas w domu jest to na porządku dziennym!!!
Taki o to słodki różowy Bobasek co to warzył ciut więcej niż trzy kilo zamienił się w całkiem pokaźnego upartego faceta.... co to pięknie i dobitnie pokazuje czego chce.... i ma to dostać!
Czego się dziwić nauczycielkę ma świetną! Starsza siostra umiejętnie kieruje bratem jak ma się zachowywać by osiągnąć cel :)


Przykład:

Wikusia do Adka
W:  szepcze na uszko.... Adasiu powiedz mamie że chcemy teraz żelki .... (wiadomo że Adaś pełnym zdaniem czy nawet słówkami tego nie zrobi) no więc prowadzi brata do stołu gdzie owe żelki leża i pokazuje TO SĄ ŻELKI powiedz mamie że je chcesz....
Wikusia leci do kuchni gdzie akurat podgrzewa się zupa... Mamo mamo a Adaś to Cię woła bo coś chce...
Adaś: pokazuje paluszkiem na stół i mówi TO TO TO TO....
Ilona: nie! Adasiu jesteś za malutki...
Adaś na słowo NIE reaguje jak czerwona płachta na byka.... dobitniej woła TO TO TO ....
NIE ADASIU NIE WOLNO .....
Zaczyna się płacz .... Adaś palcem swym grozi matce pokazuje nu nu nu krzyczy NIE NIE NIE TO TO TO ... Wika dumnie czeka aż matka pęknie i da te żelki....
NIE NIE WOLNO ŻELEK!!!
Adaś wyje głośniej niż syrena strażacka ..... Wika czeka i czeka .... MAMA MÓWI NIE!
Adaś gil do pasa, lamentuje ...
Matka bierze na ręce tulać chce Adaś  (zwany przez babcie i dziadka T - KILCZKO ) wali Matke po twarzy, pręży się i wije niczym wąż w ukropie .... Matka prosi ,błaga ,uspokaja ,przekupić chce chrupką ....
Wika wkurzona mówi : Dobra Adaś chodź na baje i tak nam nie da.....
Adaś sie wyrywa ... i co??
postawiony a podłogę zasuwa za siostrą i nagle trzask drzwi się zamykają ... po chwili słychać ich śmiechy... a Matka stoi z drgająca powieką ... z rękami po kostki i z zrezygnowanym ego.... dzieci po raz kolejny popis dały....

Sytuacji takich jest całe masa, wymuszenia ,krzyki zwalanie bo Adaś chce, buntowanie go....
Pan Adaś nie jest też gorszy sam w sobie to niezły cwaniak jeśli będzie czegoś chciał to BĘDZIE MIAŁ inaczej sam sobie weźmie lub tak drzeć się będzie aż w końcu i tak dostanie....
Na zakupach najfajniej raczkować.... np po Auchan...  z nudów można rwać bułkę i rzucać wszędzie gdzie się sięgnie... można siostrę siedzącą w koszyku ciągnąć za włosy....
Baje oglądać razem dłuższy czas to nuda... trzeba siostrę trzasnąć pilotem.... do wózka normalnie się nie siada trzeba zesztywnieć jak deska a Matka musi błagać na kolanach bym zechciał usiąść .... zabezpieczenia z kontaktu to pestka... wkładasz kredkę w kółko i wyciagasz! prawda że łatwe?
Jedzenie ba lubię jeść  i to sporo ale MUSZĄ MNIE PROSIĆ ,błagać i zabawiać .....

Panna Wika to taka dama co to woła : o jezuuuu, znowu ,aaaaahhh i inne jakieś dźwięki znudzenia ,poirytowania i oburzenia .... nie dasz czegoś panie to pokrzyczy tak że echo Wisłą się niesie....
płacze ,rzuca się na ziemie .... tyle czasu aż pękniesz...po to by po fakcie błagać o wybaczenie jej win.

Czasy sielanki mamy za sobą :) i jak pierwszy rok życia wspólnie w czwórkę był totalnym lajtem tak teraz robi się wesoło.
Dwoje małych dorosłych o różnych charakterach ,każdy chce podkreślić swoje JA ,swoją inność czy obecność w końcu każdy chce być zauważony.
Takie skrajne sytuacje co to prawie skacze przez balkon sa niezwykle rzadko mimo wszystko się zdarzają...
Każdego dnia jednak tłumie bunt na moim pokładzie skutecznie lub troszkę mniej, każdego dnia język sobie łamię i tłumacze im obojgu że nie wolno .... że nie ładnie .... Testują mnie i moją wytrzymałość... staram się by się nie nudzili ,by było codziennie fajnie i inaczej... wychodzimy ,jeździmy niemal od rana... na prawdę daje z siebie wszystko!! Nie zawsze mi lekko załatwić to co muszę czy zrobić wraz z nimi ale daję radę...
Kładę się spać z bólem pleców ale i z uśmiechem na twarzy... bo się też tulą, całują ... bo Wika w sklepie nie da tknąć Adasia ... bo tłumaczy mu że z obcymi to się nie gada... bo kocha go .... całą sobą... JAK MAWIA TO JEJ NAJDROŻSZY BRACIK.

Każdego dnia marzę o jednym...
by w przyszłości  zwyczajnie po ludzku tylko się kochali.


14 komentarzy:

  1. uśmiałam się, fajnie napisane ale ogólnie współczuję. U nas bunt dwulatka coraz częściej się ujawnia... no i wykańczam się czasami, tak jak np dzisiaj ;) totalnie brakowało mi cierpliwości do własnego dziecka, czasem wyrzucam sobie że wrzasnęłam na niego i żałuję ale z drugiej strony człowiek jest człowiekiem i różnie to bywa;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na razie to ja mam myśli samobójcze ehehhe ubiłabym się sama własną pięścią...
      ale ten kto wymyślił
      MAŁE DZIECKO MAŁY KŁOPOT, DUŻE DZIECKO DUŻY ...
      mial rację!
      może nie kłopot a zwyczajnie jest trudniej ...

      Usuń
  2. ooojaaacie!
    zaplanowane z rozmysłem tortury na rodzicielce

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i tak każdego dnia ;p ja to mam słodkie życie :)

      Usuń
  3. boje się trochę jak to będzie u mnie no ale nie ma sensu na zapas, pożyjemy zobaczymy :)
    najbardziej pragnę tylko tego aby jak już będą dorośli to, żeby mieli dobry kontakt ze sobą...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie, chociaż każde zapytane rodzeństwo twierdzi że w dzieciństwie się biło ;p ihihi a teraz jako dorośli bardzo się kochaja może nie ma czego sie bać ;p

      Usuń
  4. mój ma 7 miesięcy i też skutecznie terroryzuje matkę każdego dnia - jak zaplanuje sobie cały dzień na rączkach to nieważne,że plecy mi wysiadają,że ręce odmawiają posłuszeństwa - on nawet na 5 minut nie da się odłozyć - mówisz mama,że nie będę spał z wami w łóżku?? to tak będę płakał przez sen w nocy co 15 minut,że serce ci zmięknie i sama mnie przełożysz żebym i ja się wyspał i Ty. z koca na podłogę pełznie w tył w 5 minut, wyjśc z pokoju matka nie może bo krzyczy, a nauka picia mleka z butelki i odzwyczajanie powoli od cycka kończy się tym,że matka nosi na ręku i w kosmicznych pozycjach próbuje dawać butlę. ale nie oddałabym go nikomu i mimo,że czasem mam dość to kocham nad życie 3>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj Kochana wiem coś o tym... Adasiu nie daj panie niech ma faza ZĄB .... to 4 dni wisi na mnie jak pijawka nikt inny dotykac go nie moze ;p

      Usuń
  5. Dzięki twoim tekstom wiem co czeka mnie choć narazie jestem Mama jednej 8 miesięcznej terrorystki

    OdpowiedzUsuń
  6. To są własnie małe potworki, ale jak ich tu nie kochać? U nas jeszcze spokój chociaż Zuza daje ostatnio popalić a za 8 miesięcy to już w ogóle armagedon :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Głową do góry!!! U mnie jest jeden ale charakter ma ostry:-( i jak nie dostanie czego chce jest ostra jazda:-(czasem ręce mi opadają i myślę po co mi to było żyło się tak fajnie;-)ale na drugi dzień lepiej i znów pełnia życia i zadowolenia z dziecka;-) marze jeszcze o córce ale czas pokaże;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czasem mam dosyc ale przewazają tylko piekne momenty

      Usuń