decyzja miłości

Jakiś czas temu ktoś opowiedział mi pewną historię ,która utkwiła w mojej głowie do dziś....
Wszystko zaczęło się jakieś 30pare lat temu...
Chłopak zakochał się w dziewczynie niby nic nadzwyczajnego .... Ona miała 17 lat...
Był od niej starszy o parę lat, przystojny jedynak ,który mieszkał z matką na przeciwko jej domu.
Dziewczyna wysoka ,szczupła z kręconymi włosami miała 8rodzeństwa. Kiedyś wielodzietność nie była niczym specjalnym tak samo jak młode wyjście za mąż...
Zakochał się w niej... była idealna ,pracowita... Jego Matka była przeciwna i skutecznie dawała do zrozumienia dziewczynie że jej nie lubi...On o niczym nie wiedział....

Kochał ją coraz mocniej chciał by została jego żoną. Ona zaś wystraszona przez jego Matkę oddalała się od niego...
Miała już dosyć ciężkiej pracy na wsi oraz opieki nad licznym rodzeństwem (była najstarsza).
Gdy poznała Krzyśka 10lat starszego chłopaka... coś zaiskrzyło ,pomyślała że jest to dla niej szansa by wyprowadzić się ,zacząć od nowa.... Rodzice Krzyśka byli (do czasu) dla niej mili....
Byli razem......... ON gdy zobaczył ją z Krzyśkiem dostał białej gorączki... po raz pierwszy chciał targnąć się na swoje życie... nic nie rozumiał... zaciągnął się do wojska.... w tym czasie Ona dalej była z Krzyśkiem...
Minęły dwa lata... On wracał do domu... Ona jechała do kościoła brać ślub....
Gdy składała przysięgę ,On postanowił ze sobą skończyć nie potrafi bez niej żyć.....
Jego matka obwiniała ją za to i jeszcze bardziej nienawidziła (mimo iż dziewczyna nigdy nic jej nie zrobiła)
Mijały lata Ona urodziła dwoje dzieci... pracowała w gospodarstwie i znosiła uwagi ,obelgi od Teściowej... to co miało być ucieczką i nowym lepszym życiem stało się smutną codziennością....
On mieszkał z matką .... Kobieta na łożu śmierci wyznała mu jak odstraszyła Dziewczynę...
Zrozumiał że gdyby się postawił ,gdyby uciekli razem ,gdyby zawalczył o Nią dziś byli by razem....
Do dziś ON jest sam ,nigdy się nie ożenił .... zawsze gdy Ona przyjeżdża do swoich rodziców On z domu na przeciwko patrzy na nią i kocha....
Jako 50 letni mężczyzna poszedł do jej rodziców i wyznał że zawsze będzie już na nia czekał.... nawet gdyby mieli być razem jako 80 letni staruszkowie.... umrze szczęśliwy....
Ona? dziś wie że to On jest tym jedynym... nie potrafi spojrzeć w stronę jego domu...

Jedna decyzja , kilka słów, mogą zmienić całe życie.... chociaż zdrowy rozsądek podpowiada nam co innego serca nigdy sie nie oszuka...
Wiedziałam od zawsze że Ł to ten jedyny i chociaż nasza droga była kręta, miłość wystawiana na ciężkie próby a ja sama miałam już dość kilka razy ,myślałam by odejść i uciec czy zacząć jeszcze raz sama...
Gdy jednak zerknęłam w te jego niebieskie oczy dostrzegłam to co kochałam... nie poddałam się ,razem pokonaliśmy nasze problemy (i jego chorobę XXwieku... )
Jest najwspanialszym ojcem i mężem na świecie a słowa "ślubuję Ci miłość i wierność ... do puki śmierć nas nie rozłączy" nabrały po latach większego znaczenia.... 10 października 2009 roku nasze dłonie połączyły się na zawsze ...do końca naszych dni i jeden dzień dłużej.


8 komentarzy:

  1. I życzę Wam z całego serca żebyście byli szczęśliwi do końca życia i o jeden dzień dłużej !
    Piękna historia...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuje:**
      to historia życia kogoś bardzo bliskiego... o czym nawet nie miałam pojecia

      Usuń
  2. Piękne...popłakałam się. Wszystkiego dobrego dla was, bo miłość to nie tylko słodka sielanka, ale wyrzeczenia i poświecenie dla drugiej osoby...:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie a ja dla mojego męża zniose wszystko <3

      Usuń
  3. Miłości się nie oszuka :) A historia chwyta za serce!

    OdpowiedzUsuń
  4. Piekna historia.
    Zycze wam wszystkiego co najlepsze :)

    OdpowiedzUsuń