nie lubię gdy

Nie lubię gdy ogarnia mnie nie moc , gdy moje ciało odmawia posłuszeństwa a ja sama czuję się jakby była włożona w metalowe pudełko i pozwolono mi tylko patrzeć co się dzieje....
Zawsze myślałam że złego diabli się nie imają.... no ja chora to nie możliwe ....
A jednak....
W Boże Narodzenie mój organizm dał mi kopa , uświadomił że czas o siebie zadbać .... jak się później okazało po serii badań i konsultacji mam nerwicę... i tak to się wszystko silnie objawia że odbija się na sercu... pod względem neurologicznym ....
Wika przed weekendem złapała infekcję... nie groźną zdaniem pediatry ale na tyle wredną że zaraziła mnie i Adka... a więc oboje siedzimy z gilunem do pasa a Wicia skacze przy nas jak kozica....

W sobotę na poprawę nastroju wpadli znajomi ,było miło na chwilę zapomniałam o problemach ,które czekają za rogiem.... do czasu...
Niedzielny poranek przyprawił mnie o dreszcze... osłabiona gorączką i chorobą snułam się do łazienki.... poczułam dziwny ból serca... ręce podrętwiały .... no nic powtórka z rozrywki z świąt..... a przecież niczym sie nie denerwowałam... Ł twierdzi że myślałam o tym co nas czeka i dla tego tak się stało.... na szczęście wszystko szybko puściło a ja jestem już umówiona z kardiologiem...
To wszystko jest kroplą w morzu problemów jakie mam ja czy cała reszta ludzi...
Kolejny raz uświadomiłam sobie jak bogata jestem i nie mam tu na myśli kwestii materialnych , wspaniała rodzina, przyjaciele i znajomi to skarb.
Przez te kilka dni wcale nie tęskniłam za światem FB ... za czytaniem wyzwisk na profilach innych blogerek, za mądrości innych matek dotyczących wychowania czyjegoś dziecka, za fałszem jaki panuje w tych wirtualnych relacjach...
Nie wiem czy to ja nie pasuję do tego świata czy on do mnie...
Kłótnie czy nerwy tak szybko się tworzą a wystarczyło by każdy trzymał nos w swoim życiu, nie umoralniał innych , nie krytykował czy wytykał błędów (młodości , życia) czy to takie trudne????
Łatwiej jest włazić do portfela , naśmiewać się z zdjęć czy ich podpisów zamieszczanych na profilach czy aplikacjach, wytykać każdy ruch w sieci ( przykład jedna Mamusia lubi mega konkursy inna twierdzi że jest hieną  i czyha na darmówki a w efekcie jest tak że ta druga zazdrości tej pierwszej że się jej udaję ale przecież za miast samemu próbować lepiej krytykować). Czasami myślę że osoby krytykujące w sposób taki by zabolało to daną osobę sami mają jakieś braki... sami są krytykowani... wyzywają się w sieci ile w lezie bo nie widać , bo nie patrzy się w twarz... \a gdyby tak każdy zajął się sobą bo przecież nikt nie jest idealny i każdy popełnia czy popełnił jakieś błędy w życiu (grunt by wyciągać z nich wnioski) było by łatwiej... i gdyby tak komentować tylko pozytywnie a jeśli już nam się coś nie podoba zatrzymać to zwyczajnie dla siebie.... chciałabym by w życiu realnym czy wirtualnym było więcej pozytywnych relacji i sytuacji .... bo w przeciwnym razie chyba znikniemy z tego miejsca by szukać szczęścia gdzie indziej ...
Doceńcie to co macie ... za nim to stracicie ....

Mówią że po burzy wychodzi tęcza a u nas w niedzielny wieczór była taka piękna...


8 komentarzy:

  1. Życzę wiele spokoju i pozytywnych sytuacji w życiu i tu na blogu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zdrówka dużo ! Ja się dzisiaj obudziłam z potwornym bólem gardła i tak samo to odczuwam jak Ty - niemoc, która mnie ogarnia doprowadza mnie czasem do łez.
    A co do zawiści wirtuala - tak to bywa nie tylko w internecie ale i w życiu. Ja ciągle zawodzę się na ludziach, a i tak nadal wierzę, że jeszcze poznam takich bezinteresownych , dobrych, bez fałszu.

    Pozdrawiam Cię i samych radosnych dni życzę ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja jestem dziś kolejny dzień jak zwłoka .... a weekend nam się super szykuje ... ehs
      niestety w realnym życiu też jak piszesz nie jest kolorowo i ciągle mam nadzieję że pech do ludzi mnie opuści

      Usuń
  3. Od zawiści się nie ucieknie niestety... :(
    Zdrówka życzę :*

    OdpowiedzUsuń