szansa

Chwile gdy budzi mnie rano Jego śmiech lub Jej słodki buziak sa najcudowniejsze na świecie....
Od zawsze wiedziałam że będę mieć dzieci.... zawsze myślałam że stanę się super Mamą i najlepszą na świecie .... jakby co najmniej na nobla zasługiwała... teraz jedyne czego pragnę to to by moje dzieci gdy już dorosną i założą rodziny były szczęśliwe ... a od dorosłego dziecka usłyszeć "kocham Cię Mamo" będzie największą nagrodą za całe macierzyństwo.
Jestem tylko człowiekiem i co jakiś czas to TYLKO gdy moja córka zachowuję się jak szalony zwierz ze mnie wychodzi... gdy ją pokrzyczę czy dostanie klapsa.... tak zdarza mi się ją tak ukarać nie boję sie tego powiedzieć czy przyznać ... tak źle mi z tym bo za każdym razem mam ochotę skoczyć z balkonu i zła na siebie jestem ... zła na swoją bezsilność... pracuję nad sobą....

Dotychczas myślałam że się nie zmienię a to co do głowy sobie wbiłam to koniec....
Człowiek pobiera lekcje przez całe życie.... a mały człowiek potrafił zmienić mnie nie do poznania... 
Mając go w brzuchu opowiadałam mojej kochanej cioci M o moim problemie i jak to sobię z nim nie radzę... a potem powiedziałam cioci że pod sercem noszę Adama... ciocia powiedziała że to dobry znak... że dobre imię .... On Cię dziecko poprowadzi i doda sił zobaczysz .....
Stało się. Gdy wpatrywałam się w jego ślepka ,sina skórę ... wiedziałam że coś się zmieniło.
Wika nie raz pokazuję rogi pewnie jak każde dziecko.... zmieniła moje życie o 180stopni... stałam się MATKĄ z krwi i kości.... jednak narodziny Adasia sprawiły dopiero że zaczęłam się zmieniać wewnętrznie...
Staram się nie klnąć jak szewc... nie złościć i nie wybuchać.... tłumacze im obojgu jak dziadek krowie że nie wolno ,nie wolno.... oni swoje..... więc wale d nich pogadanką po raz to milionowy i oni swoję... więc klpeie inaczej ,na kolanach błagam o zgodę .... staram się ja ,staram się dla nich by byli dumni ze mnie, bym nie widziała w ich oczach smutku..... bym ich nie zawiodła...
Każdego ranka gdy otwieram w oczy myśle co dziś zrobimy i jak to zrobimy.... kombinuje jak ich uszczęśliwić ,może coś kupić a może wystarczy że wymalujemy buzie farbami i będziemy udawać indian....
Nie wiem do końca gdzie popełniam błędy ,nie wiem czy zmieniłam się wystarczająco dla nich czy mojego otoczenia... nie wiem czy ktoś to w ogóle widzi że ja się zmieniłam... a może ktoś myśli że zmiany są ale na gorszę .... wiem że ich potrzeby stawiam ponad swoje, zechcą gwiazdki z nieba - dostaną. 
Czy życie toczy się wokół dzieci? moje TAK ,czy jest mi z tym dobrze? TAK czy chciałabym cofnąć czas o 4-5-6 lat?? NIE bo uważam że nie byłam zbyt dobrym człowiekiem, pewnych rzeczy żałuję ,innych się wstydzę a o jeszcze innych chciałabym zapomnieć... Oni dali mo nowy start czystą kartkę ,którą zapiszemy razem i czego chcieć więcej? może tylko by zwyczajnie zawsze było dobrze... jak teraz bez złości ,smutku... tylko dobrze.











12 komentarzy:

  1. Dobrze, że tę szansę potrafisz fajnie wykorzystać u boku dzieciaków :)

    OdpowiedzUsuń
  2. I dobrze! :)
    Takie macierzynstwo - świadome - jest najlepsze.
    Słodkie te Twoje urwiski :)
    Adaśko ma boskie oczęta :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki Żanetko :**** miło to czytać :**

      Usuń
  3. A mi się mega podoba pierwsze zdjęcie młodego w trawie <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. MI TEŻ a pstryknęłam je w ostatniej chwili ;p

      Usuń
  4. Twoje dzieci mają szczęście, że mają taką super Mamę :) Nie kadzę, nie nie, daleka jestem od tego. Patrzę przez pryzmat Twoich postów.
    A fotki Adasia w trawie są faktycznie rewelacyjne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuje ,staram się nie zawsze się udaje ale trzeba próbować...
      Czyli muszę więcej wsadzać go w takie miejsca ... a to akurat wschodzące żyto :)

      Usuń
  5. Mam jedynaka ale całkowicie zgadzam sie z Tobą kochana. Moje życie też toczy sie wokół syna..u mnie niestety tylko w okół niego.

    Ściskam :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu przed Adkiem była tylko Wika... i świata po za nia nie było... mimo to że popełniałam więcej błędów niż teraz... byłam mega przewrażliwiona.... na dwór o 12 nie bo ona śpi.... a mogła spać w wózku i na dworzu ale nie nieeeee.... nie pojade do restauracji bo ona niejadek i nie zje... nawet nie chciałam słuchać rad ,które teraz są wcielone w życie...
      a Ty masz przepięknego synka a razem tworzycie wspaniały duet <3

      Usuń
  6. ilonko kochana,pierwszy blog który tak mnie ujął,czekam z niecierpliwościa na kolejny wpis,troszke sie uzalezniłam,ale myśle że dlatego sie tak dzieje ponieważ wiele Twoich myśli jest podobnych do moich... pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ojej bardzo ale to bardzo mi miło ,dziękuje :*

      Usuń