Kolory życia

Kolory życia…
Zastanawialiście się jakie kolory ma wasze życie??  Ja swoje kiedyś dzieliłam na pory roku lato było żółtymi i pełnymi ciepła chwilami po lecie szła do nas jesień z całą paletą czerwieni i brązów. Zima dawała ochłodzenie czasem nawet nudę i melancholię, niebieski i biały wiodły w tedy prym.

Jak pewnie wiecie pierwsze dziecko straciłam… w tedy wszystko było czarne i nic nie cieszyło a ten kolor na długi czas wykreśliłam z szafy i ubioru jakby miało mi to pomóc… ukoić ból no cóż każdy sposób na złagodzenie straty był dobry.
Mijał czas…. I tak 7miesięcy po tym na świat przyszły moje dzieci z 22miesięczną różnicą… w tedy też w naszym życiu  wybuchła tęcza!!! Radości nie było końca!!!
Dostrzegłam jak wiele barw mnie otacza a każda chwila czy osoba może być przypisana z jakimś kolorem.
Moja Wika to różowo-czerwona psotka ,piskała i kozica w jednym gdy Ona się rano budzi na nogi staje cały blok i słychać tylko jej chichot.
Adaś jego ciężko było określić jednym kolorem. Syn jest bardzo podobny do ojca , stanowczy i ostrożny w uczuciach ale gdy kocha robi to z całych sił. Zielony, niebieski i czerwony to barwy Adasia.
Mój Małż ukochany to dobry człowiek co prawda ma ciężki charakter i nie zawsze potrafi okazać swoje uczucia i ktoś kto go nie zna lub nie miał okazji poznać od tej ciepłej strony powie że jest cały niebieski ale ja powiadam wam że w jego duszy gra żółty, pomarańcz i czerwień. Kochający ponad wszystko naszą trójkę każdego dnia poświęca się ciężko pracując byśmy mieli wszystko to co najlepsze a po pracy gdy ja byłam zbyt zmęczona robi zakupy i obiad ideał mi się trafił… ma w sobie coś z anielskiej bieli (a może to zwyczajnie cierpliwość do mnie).
JA nie wiem do końca kim jestem czy bardziej matką czy kobietą czy wszystko może jest równe … a może jeszcze coś we mnie drzemie czego nie odnalazłam ? Często widziałam się w szarości… ot taka zwykła i nijaka jednak Ci najbliżsi mojemu sercu pokazują mi to co we mnie dobre… że niby to serce czerwone i w głowie nawet trochę oleju jest różowego a z oczu brązem patrzy.
Wszystkie sytuacje z moja rodzina ,zabawy naszych dzieci i każde ich uśmiechy to paleta koloru, barwy mojego szczęścia ,moje paliwo do życia.
Przestałam widzieć czarny…. I ludzi siejących szarość ,smutek …. Nie spadam w przepaść trzymam się białego i pnę się ku górze wspierana wspaniałymi czerwonymi ludźmi.
Trzeba umieć wybrać między czarnym a tym czerwonym czy białym (dobrym a złym) nie dzielić połowicznie na to co może kiedyś będzie dobre nie będzie!!! Gwarantuje że szansa na zimne nikła…
Czas poświęcam tylko dobrym „normalnym” w swej nienormalności osobm.
Buduje swoje życie swoja nowa silną osobowością , tym razem nie przegram.
W sercu jest czerwono.










4 komentarze:

  1. ujęłas to w pięknym słowa znaczeniu:)
    Justyna WK

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bardzo dziękuje czasem mam takie przemyślenia

      Usuń
  2. Witam, też jestem mamą, bardzo współczuję tej tragedii ale jest Pani dzielną kobietą. Jesli miała bym wybrać kolory dla mioch dzieci to dla 3 letniej Zosi wybrała bym zdecydowanie czerwony i pomarańczowy dla Helenki zielony i zołty, charakter męża jest podobny do pani męża. Ja za to jestem raczej czerwienią i pomarańczązako zielenią.pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. piękne kolory wybrała pani dla dzieci pozdrawiamy :*

      Usuń