Zły czas

Kilka dni myślałam jak zatytułować ten post…  Większość z was popędziła pewnie z żłobka czy przedszkola do pracy ,inne Mamusie siedzą na kanapie i obgryzają paznokcie myśląc o dziecku…
My po całym tygodniu jak na kolejce górskiej pasujemy… emocje związane z posłaniem Wiki do grupy 3latków odbiły się na nas wszystkich a najbardziej na samej Wice.
Jeszcze latem gdy widziałam jak cieszy się na pójście do przedszkola nie pomyślałabym że tak to się skończy.

Pewnie część z was pomyśli że ponieśliśmy klęskę może i tak jest… może poddaliśmy się zbyt szybko.
Wiki płacz był do zniesienia dla nas byliśmy na to nastawieni ale to co działo się potem było ponad nasze siły.
Wikowy płacz, wymioty, biegunka, siusianie w majteczki to wszystko kumulowało się z dnia na dzień a panika w niej rosła coraz większa… Czwartkowy poranek przed przedszkolem zakończył się wymiotami, drgawkami i całą reszta rewolucji oraz powrotem taty z pracy… musieliśmy ją oboje uspokajać… nie obyło się tez bez wizyty u pediatry . Gdy wieczorem wracaliśmy od babci T nieopodal przedszkola a jego mury ujrzała Wika znowu się zaczęło .. błaganie,proszenie … siusianie ,wymioty…
Tatowy powiedział „dosyć” więcej tam nie pójdzie… jeszcze nie musi…. To nie jej czas….
Ja sama byłam jednym kłębkiem nerw zaniedbałam Adasia ,który większość dnia spędzał z babcią T a ja swoją uwagę przelewałam na Wikę, dom po tygodniu wyglądał jak po wojnie…. To nie tak miało być.
Z pomocą przyszła babcia K ,która zabrała Wike w piątek na wieś. Tam wszyscy odpoczywamy i zapominamy o naszych kłopotach więc uznaliśmy że taka odskocznia jej się przyda… Babcia K do niedzieli starała się rozbawić Wikę jednak o przedszkolu nie było rozmowy… Wika na te słowa milczała. To nie ta sama dziewczynka rozdarta ,wycofana ,wyciszona … jak nie ona.
Dziś nocą Tatowy usłyszał głosy była może 1 godzina … uchyla drzwi do pokoju Wiki a ona siedzi na podłodze i rozmawia z konikiem…. „Wiesz a Tata powiedział że już tam nie wrócimy ,nie musimy już będzie dobrze Tata zawsze trzyma słowa”.
Ufa nam i to teraz jest najważniejsze. Zostajemy w domu a Mama jako iż studia ukończyła w kierunku pedagogicznym postara się czegoś nauczyć Wikę, zapisaliśmy się na tańce i na dzienne zajęcia dla przedszkolaków w MDK może dzięki temu za rok będzie łatwiej.
Nasza córka nie była gotowa by iść do przedszkola. Mimo iż w oczach innych jest bardzo rezolutna,otwarta i kontaktowa to w głębi jest bardzo uczuciowe dziecko. Widać u niej po tych zdarzeniach czystą Mamę (słowa Tatowego) z zewnątrz twarda jak skorupa orzecha ale w środku bardzo krucha.  Teraz już wiemy co może nas spotkać potencjalnie za rok ,jak mamy postępowac i jak się przygotować. Wierzę że za rok uda nam się śpiewająco.

Teraz pozostaje nam się cieszyć kolejnym rokiem razem.






25 komentarzy:

  1. Najważniejsze co dobre dla Was!
    Miłego tygodnia :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuje mam nadzieję że jeszcze los się odmieni :*

      Usuń
  2. Widać to nie był jej czas. Nie każde dziecko jest takie samo, a to wy najlepiej swoją kruszynkę znacie i wiecie co oznaczają sygnały wysyłane od niej. Ściskam mocno :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak mi się wydaję ta jej reakcja była dla mnie za ostra zbyt gwałtowna i bardzo się bałam że te rewolucje zdrowotne pójdą o krok za daleko... to wszystko jest takie trudne :(

      Usuń
  3. bardzo dobrze zrobiliście, że odpuściliście, a nie na siłę bo musi i już, ważne żeby Wiki była gotowa na to, za rok będzie na pewno lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam nadzieje wiele osób mówi że dobrze że za rok będzie łatwiej ... oby

      Usuń
  4. Kochana uważam, że bardzo dobrze zrobiliście :) ja sama daję czas Martysi do końca miesiąca. Jeżeli będzie płakać , to ją zabieram.

    Cieszcie się tym rokiem :) buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. będziemy i oby to była dobra decyzja ... i obym ja nie rozmyślała że to była kiepska decyzja...

      Usuń
  5. Może nastawię się na lincz z Waszej strony, ale uważam że źle zrobiliście zabierjąc ja z przedszkola, moze trzeba ja stopniowo przyzwyczajać. Nie zostawiać na całe dnie, tylko np przed leżakowaniem zabierać, a potem wydłuzać ten czas. Na początku jej się podobało bo było krótko i mogła wrócic z mamą do domu. Jest przyzwyczajona, bo w końcu od urodzenia spędza cały czas z mamą. A tu coś nowego innego. Myślę że za rok, czy dwa sytuacja sie powtórzy, ona juz będzie kojarzyła przedszkole z traumatycznym przeżyciem i jej reakcja będzie taka sama. Moze przydałoby sie porozmawiać z wychowawczynia Wiki, jak zachowuje się w przedszkolu, czy bawi się z dziećmi, uczestniczy w zabawach?
    Pewnie powiesz, nie masz dzieci, to sie nie znasz, nie rozumiesz. Mam jednak koleżanki które przez to przechodziły i rok rocznie przechodzą, przechodzą to niemal po każdej dłuzszej chrobie dziecka, kiedy po tygodniu czy dwóch z mamą w domu maluch musi wrócic do przedszkola, po każdych wakacjach.
    Przemyślcie to jeszcze. Przedszkole trwa kilka lat, ale potem przyjdzie szkoła, i co też zostawisz ja w domu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie na lincz kazdy ma prawo się wypowiedzieć każde rady sa cenne. Myślisz ze ja nad tym się nie głowie ze dobrze czy zle.. a moze lepiej zmusic przełamać jak to mówia. Od początku była na anty zostawała tylko od 8.30 do 12 i nigdy dłużej. W naszym przedszkolu odbiór dziecka jest możliwy tylko od 12 lub 14.20 i nie winnych godzinach takie stopniowe odbieranie jest niemożliwe... z uwagi na inne dzieci nawet ,ktore mogły by mocniej przeżywac brak rodzica.
      Pani pwoiedziała o Wice w superlatywach co mnie nie dziwi... bo nawet gdyby było źle pewnie by nie pwoiedziały... ale nie oskarżam nikogo bo nie oto chodzi.
      Wiem że nie masz dzieci jeszcze ale co nie znaczy że jakaś rada może mi się nie przydać.
      Wierz mi ze ten tydzien i głowienie sie co robic i jak by było dobrze to jakiś koszmar....
      Może ja za słaba jestem psychicznie może zle ale nie jestem wstanie zaciagnąć na siłe dziecka ,ktore wymiotuje ,robi kupe i siku w majtki ze strachu.... nie pozwolę stracić zaufania jakim mnie darzy a jesli to na siłę pogorszyło by i z nerw wylądowała by w szpitalu? lub tak zrazila sie do przedszkola?
      Ja nie chodziłam ... poszłam do zerówki, moich znajomych dzieci zaczynały przedszkole od 4,5 latków moze bedzie łatwiej jak bedzie starsza... nie wiem to tylko gdybanie ale czas pokaże czy nasza decyzja byla dobra czy zła ... bierzemy to ryzyko na siebie.

      Usuń
    2. Ilonka, Wika jest już dużą dziewczynką, czy próbowałaś delikatnie jej podpytać, czego tak bardzo się boi? Czy Panie ją do czegoś zmuszają, czy musi robić coś wbrew siebie, czy Panie krzyczą, czy dzieci jej dokuczają? Może to właśnie tutaj jest problem. Dobrze by tez było, jakbyś miała kontakt z innymi rodzicami z jej grupy, może by się coś wyjaśniło. To jest dopiero pierwszy tydzień. Wika jest przyzwyczajona do twojej stałej obecności, a tu nagle została sama. Zrób jej przerwę, bo w tej chwili to i tak nie ma najmniejszego sensu, ale spróbuj jakoś wyjaśnić, rozmawiać,zachęcić, pewnie nie musze ci o tym pisać :) Staram się tylko jakoś doradzić, spróbować postawić się w Twojej sytuacji. A ty i tak zrobisz tak jak uważasz.

      Usuń
    3. tak Wika nie chce zabardzo rozmawiać o przedszkolu... ale widac że już trosze jej lepiej ... dziś dala sie namówić zobaczyć inne przedszkole zobaczymy ... jeśli sie uda to ok no a jeśli nie to trudno bedziemy myśleć za rok albo za pół ...

      Usuń
  6. ja również uważam że dobrze zrobiliście. szkoda dziecka jego nerwów. póki można to trzeba odpuścić a co do koleżanki Elizy R. to co lepiej żeby dziecko wymiotowało sikalo pod siebie i było jednym kłębkiem nerwów. im dziecko starsze ty mądrzejsze i doroślejsze emocjonalnie widać że to nie jest Wiki czas. mój syn też bardzo chciał iść do szkoły jest 6latkiem z drugiej połowy 2008r. może dałyby sobie radę z lekcjami ale emocjonalnie już nie bo jest zbyt wrażliwym chłopcem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewa wierz mi że każdej nocy o tym myśle z każdej strony dostaje ataki że jestem słaba ,że dziecko mna rzadzi ... kazdy jednak milczy gdy pytam czy swoje dziecko zarzygane i obsikane wepchnęło by do sali przedszkolnej... na to pytanie kazdy milczy.... nie potrafie nie jestem silna ... nie dam rady na siłe tak jej prowadzac bo ona straci do mnie szacunek i zaufanie a ja wykończe się psychicznie... nie mowie tu o placzu gdzie ejst on do zniesienia jakis czas .... ale takie fizjologiczne objawy stresu sa zbyt trudne dla nas wszystkich... wydaje mi się ze to dobra decyzja będziemy działać powoli i przygotowywac się na przyszły rok... a moze za miesiac sama zapragnie do dzieci? kto wie

      Usuń
    2. bo nikt nie był w twojej sytuacji i nie umie się w niej postawić. zawsze lepiej napisać że dziecko tobą rządzi komuś kto cię nie zna, ja uważam że miałaś dość dużo poważnych powodów żeby Wikę dalej nie posyłać do przedszkola. gdyby moje dziecko wymiotowało i sikało w majtki na widok przedszkola też bym je wypisała. mój Waldek pierwszy tydzień przedszkola w 3latkach przesiedział w oknie czekając na mnie ale nie płakał dlatego został natomiast Olka poszła jak strzała rok temu i to do grupy gdzie były starsze dzieci od niej. nie łam się i nie miej wyrzutów sumienia bardzo dobrze zrobiliście !!!!!!!!!! głowa do góry i krytykę miej szeroko i głęboko w dupie liczy się wasze zdanie a nie innych !

      Usuń
    3. Wiesz, nie zawsze przytakiwanie jest dobrą radą. Czasem piszemy o czymś, bo zastanawiamy sie czy dobrze zrobiliśmy i oczekujemy szczerej podpowiedzi. Niestety znajdą się tacy, dla których szczera odpowiedź będzie powodem do ataku, a przecież nie o to tutaj chodzi.

      Usuń
    4. dziewczyny ja wam dziękuje za szczere słowa naprawdę za każde bo ja czuje sie jak GŁUPIA lub mala dziewczynka i kompletnie nie wiem co mam robić czy moja 3latka byłaby wstanie zmuszac sie i manipulowac by nie isc do przedszkola czy zeczywiscie nie jest gotowa by iśc .... po rozmowie z psychologiem wiem że sa 3 grupy dzieci takie ,które ida i nie ma większego kłopotu z adaptacją do przedszkola , dzieci ,które wymagaja czasu by się przyzwyczaić i takie ,które sie nie przyzwyczaja i trzeba pracowac aby nie bylo kłopotu z wyprawą do pierwszej klasy.... zobaczymy co czeka nas.

      Usuń
  7. Na wszystko przychodzi czas :) Skoro nie ma takiego przymusu i może jeszcze zostać w domu to nie pchałabym jej tam na siłę. Moze coś jej nie podpasowało, może jeszcze potrzebuje chwili w domu...przedszkole fajnie rozwija etc ale nic waznego nie straci....Najwazniejsze ze wyczuliscie ze to jeszcze nie jej czas ;) Buziaki dla Was...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie na tym etapie wazniejsza jest Ona bo na szczescie mamy rozne opcje... i nie ma przymusu

      Usuń
  8. A mize akurat "to" przedszkole nie jest dla niej dobre? Moze warto sprawdzic inne albo zacz od klubu malucha? Ja wlasnie tego sie boje dlatego za tydzien Marcinek idzie na pierwsze zajecia do klubu malucha,raz w tygodniu 2-3 godz,potem dwa razy w tyg,mam nadzieje,ze do wrzesnia Marcinek nauczy sie i przyzwyczai do takich miejsc i przedszkole nie bedzie dla niego szokiem. A Wam zycze duzo sily!!! P.s
    Moim zdaniem cos zlego przydarzylo sie Wiki w tym orzedszkolu skoro tak reaguje :(:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. moim zdaniem tez... i nie tylko moim ale nie dowiem sie tego... dzis znowu zaczeła przejawiac stres gdy ma coś jesć... moze pani pokrzyczała bo nie jadła... ona jest strasznym wrażliwcem... my tez ruszamy za miesiac do klubu malucha

      Usuń
  9. dziecko jest tak krótko dzieckiem, ze szkoda je do przedszkola oddaawać, gdy nie jest gotowe. To nie wyścig szczurów. Niech bedzie dzieckiem tak długo jak się da, potem i tak przyjdzie zerówka i szkoła i moc nauki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. piękne słowa i ogromnie za nie dziekuje utwierdziles mnie drogi anonimie że dobrze robie ,ściskam

      Usuń
  10. Przedszkole to ogromny stres dla dzieci. Sama się zmagam z tym problemem, mój 4-latek poszedł pierwszy raz. Tez niestety codzienny pobyt kończy się zasikanymi spodenkami. Dziecka nie zabieram , bo mam już doświadczenie, mój pierwszy synek też przez to przechodził i potem był najszczęśliwszym przedszkolakiem pod słońcem. Mam nadzieje, że młodszy tez to zrozumie. Zresztą widzę poprawę w drugim tygodniu. Ale to co przeżywamy z mężem w tym czasie jest nie do opisania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie masz rację to zrozumie tylko ktoś kto sam doświadczył... stres jest ogromny dla dzieci i dorosłych... ściskam was

      Usuń