Czasowo

Czas wywiera na mnie coraz większy nacisk … każe gonić i biec do przodu … biec by spełniać marzenia (jak to infantylnie brzmi), biec by  zarabiać pieniądze na spełnianie marzeń (to już rzeczywistość),biec by dorównać albo może lepiej pasować do otoczenia (chociaż ja już prawie prawie etap bezmyślnego zombie mam za sobą), biec w poszukiwaniu pomysłu na siebie (w tym wypadku dalej nie wiem gdzie mnie poniesie lub co będę robić za kilka lat) aż wreszcie w tym wszystkim dobiegam do punktu zwanego „wyrzuty sumienia” gdzie ciosem w twarz jest zmarnowany dzień na niczym…
Ona chciała żebym oglądała nową bajkę, nie mam czasu bo coś tam… Ona mówi a wiesz bo Jessi to taki ładny konik… nie wiem … Jej przykro a ja jestem zła. Co było ważniejsze? Czytałam wiadomości na Onecie… (przecież świat nie runie jak taka Ilona nie przeczyta że jakaś tam gwiazda się zechlała i jeździ po pijaku),kawę koniecznie musiałam w tedy wypić ciepłą (jakbym nie mogła po3.5 roku przyzwyczaić się do zimnej), i gdy tak wołała zobacz… to ja akurat wiszę na telefonie (jakby do ręki przyrósł na stałe …kiedyś może się przyda za miast papieru toaletowego). STOP tego dnia pewnie też by nie było, wołała mnie i już prawie chciałam powiedzieć NIE (znowu sobie umyśliłam coś tym razem szafy sprzątać chciałam… bo goście w sobote… i na bank po szafach by patrzyli o „durna” ja). Stała przedmą jakby wiedziała że nie dam się namówić na wypad nad Wisłę… zerknęłam w okno a słońce świeciło tak jak w lipcowy dzień. IDZIEMY. Szał i pisk radość ale taka czysta z chwili, z mamy ,z dnia jakby z niczego. Kilka godzin na plaży … aniołki na piasku, moczenie się w wodzie i całe mnóstwo rozmów, pocałunków i przytulasów. Kolejny raz ta moja Mała –wielka Kobietka pokazała mi że zapędzam się w kozi róg, nie dotrzymuje słowa (bo w pustej głowie inny scenariusz … bo może jak zrobie to czy tamto to mi się uda… to coś ruszy i się zmieni a spacer nie zając). Zmiana jest potrzebna bardziej mnie jak dzieciakom… bo to ja mogę stracić na głupotach czas, którego nikt mi nie zwróci … Ona już nigdy nie postawi pierwszych kroków… stawia ich setki każdego dnia… nigdy nie powie po raz pierwszy MAMO bo każdego dnia z jej ust wychodzi potok słów… ja muszę TYLKO słuchać.


Wspaniały dzień gdzie muszę było chcę a kocham cię znaczy więcej niż cokolwiek innego na świecie.




















4 komentarze:

  1. A gdzie Adko :) łobuziary zostawiły go! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie był z nami tylko spał w wózku i babcia T maszerowała z nim po molo ;p i tak 3 godziny ;p

      Usuń
  2. Super napisane Kochana! często jesteśmy zabiegane i zapominamy o najwazniejszym. A Wiki musiała być zachwycona- z resztą widać po zdjęciach!

    OdpowiedzUsuń