O matce...

Matka ,w moich oczach podstawa rodziny. Roztacza ciepło domowe i miłość jest całym światem dziecka. O Matce pisano od zarania dziejów ,artyści rysowali/malowali portrety ,pisano pieśni ,książki, są filmy i reklamy jednym słowem wszystko.  Dla mnie bycie Matką to niesamowita duma ,cieszę się że nią się stałam. Śmiało mówię wszystkim że dzięki tej roli stałam się lepszym człowiekiem. Obudziłam się a roztaczająca dotychczas bańka mydlana pękła. Dopiero gdy stałam się odpowiedzialna za czyjeś życie odważyłam się mówić na siebie że jestem dorosła.

                Wiem że wiele kobiet walczy latami by poczuć bijące w sobie serce jednym się to udaję innym nie. Dzisiejsza medycyna mimo wszystko nie zawsze w stanie jest pomóc. Postęp biegnie do przodu są adopcje ,surogatki. O tym ostatnim kiedyś rozmawiałam z moją Mamą co by zrobiła gdyby ktoś poprosił ją o taką pomoc. Mówi że odmówiła by bo nie jest na tyle silna psychicznie. Ja zaś szybko powiedziałam że zrobiłabym to dla kogoś dla mnie ważnego ,kogoś kogo bym lubiła i wiedziała że dziecko będzie bezpieczne, pomogłabym bo wiem jak ważne i cenne jest bycie mamą… Babcia T szybko sprowadziła mnie na ziemie… TY oddałabyś noworodka?? Ty?? Osoba ,która płacze oglądając „Porodówkę na TLC” ,Ty co Julkę (przyszłą chrześnice) tulisz tak jakby była tylko Twoja, wchodzisz do domu :karmisz, przebierasz, całujesz i tak cały dzień… Pomyśl jakbyś się czuła gdyby dziecko kopało w brzuchu a potem co oddałabyś?
                NIE… nie potrafiłabym … chyba nie…
Zawsze mówiłam że jakoś to w życiu będzie, jakoś się ułoży i jeśli nawet mam dwoje dzieci to i troje wychowam… Tak odpowiadam tym co każą mi stuknąć się w czoło … no bo kto w dzisiejszych czasach ma dużą rodzinę?  Wiem że pieniądze są ważne i nawet bardzo ale czy naprawdę posiadanie więcej niż dwójki dzieci to wyczyn? Abstrakcja? Coś złego? Czy ja naprawdę postrzegana jestem w oczach innych jako ta głupia co to tylko dzieci chce mieć? Nie mam ambicji bo siedzieć chce w pieluchach? Czy to tak źle że kocham moje dzieci i nie tylko moje… patrząc na krzywdę innych maluszków oddałabym za nie swoje zdrowie i aż mi łzy lecą nawet gdy to piszę ….
Ludzie chyba przestali wierzyć w dobro innych. Bo jak można kochać obce dziecko nie wiem koleżanki, siostry czy szwagierki… MOŻNA i da się. Od dawana wyznaję pewną zasadę „dziecko jest tylko dzieckiem i kochać trzeba je bez względu na wszystko… dzieci nie powinny nosić na sobie ciężaru błędów swoich rodziców”.  Więc gdy ktoś dzwoni, pomóż mi … ja jestem zawsze.
Życie jednak pokazuje coraz częściej swoją złą stronę… prasa, Internet, telewizja huczy i kipi od doniesień typu pijana matka, naćpana matka, dziecko w śmietniku , zadźgała noworodka, utopiła dziecko, zabiła….

Świat oszalał ,zwariował, wartości nie ma… może jestem stronnicza może nawet nic nie rozumiem ale nigdy nie pojmę jak to można zabić :noworodka, dziecko …. Nie łatwiej jest oddać…. Zostawić w szpitalu, oknie życia …. Gdzieś gdzie to dziecko dostanie szansę? Jest tyle rodzin i ludzi pragnących dać dom… Nie jestem mocno wierząca … zwyczajnie ten na „Górze” wystawia mnie na zbyt ciężkie próby… (może myśli że dam radę… ale chyba jest w błędzie) ale wiecie czasem myślę że aborcja chociaż nie popieram jej do końca (może dla tego by nie była traktowana jak antykoncepcja) powinna być legalna i dostępna nie wiem ale chyba było by lepiej tak niż urodzić i bestialsko zabić… Ktoś powie że jedno i drugie to bestialstwo i pewnie ma rację… Ja bym chciała tylko by nikt nie cierpiał… by ludzie docenili to że mogą dać Zycie. Może kiedyś zmienię zdanie w tym temacie ale dziś nie rozumiem tego co dzieje się wokoło… Może moje myślenie zaślepia utrata pierwszego dziecka i chęć posiadania trzeciego…



2 komentarze:

  1. Świat zapędza się w otchłań... ale takie osoby jak Ty dodają mu koloru.M

    OdpowiedzUsuń