Rachunek przeszłości

Przeszłość jest jak duch krąży przez wszystkie dni przyszłości o ile wreszcie nie rozprawimy się z tym co było. W moim wypadku myślałam  że rozliczyłam się ze wszystkim, oddzieliłam grubą kreską i zaczynam od nowa. Zaczęłam pracę nad sobą ,mój charakter do idealnych nie należy i czasem bardzo ciężko mnie zrozumieć a jeszcze ciężej wytrzymać. Szłam na przód i nie oglądałam się za siebie. Moja rodzina  stała się jedynym celem w życiu.
Chciałam byśmy byli szczęśliwi ,bym ja miała swój wkład w polepszaniu naszego bytu czy w spełnianiu marzenia o naszym domu. Starałam się bardzo ograniczyć złe myśli… wszystkie negatywne emocje jakie nazbierały się w przeciągu kilku lat schowałam gdzieś głęboko w swojej podświadomości chyba nawet do tego stopnia że zaczęłam wierzyć że w cale źle nie było… Za miast rozwiązać wszystko, wyrzucić z siebie uśpiłam negatywne emocje. Kwestią czasu jednak był mój wybuch… Zwłaszcza gdy sytuacja z przeszłości powraca i powraca do znudzenia.
Teraz wiem że to nie tylko ja powinnam się zmieniać ,wymagać od siebie czy mieć poczucie winy że się nie udało bo za słabo się starałam. Szukałam dobra w ludziach ,którzy są zepsuci do szpiku kości wybielałam ich w swoich oczach nie widząc tego jak podli są.
Każde złe sytuacje nas czegoś uczą… ja tych złych miałam zbyt wiele i powinnam być ostrożniejsza w obdarowywaniu innych swoim zaufaniem , wybaczać też trzeba tym ,którzy tego chcą naprawdę i starają się naprawić relacje.
Z góry nic nie ma na tym świecie, słowo należy mi się i obranie pozy pokrzywdzonego nie doprowadzi do niczego… za nim zaczniemy wymagać od innych zacznijmy zmiany od siebie.
Wałkuje ten temat setny raz, kolejny dzień zmarnowany na przemyśleniach… co by było gdybym nie odpuściła… a co gdybym nie poznała i nie zaufała…
Zawsze zazdrościłam Ł pozy „twardziela” nic go nie obchodzi, zranić go jest bardzo trudno, odrzuca od siebie (jego zdaniem) złe osoby ,poświęca się wybranym i dla nich ma czas, stały w uczuciach i niezmienny w osądach. Zawsze myślałam że On taki jest chłodniejszy i ostrożniejszy bo tak mu wygodnie teraz wiem że to z ostrożności bo świat jest podły. Gdy coś dzieje się bliskiej mu osobie w tedy wychodzą z niego emocje szczere od płaczu po nerwy. Jeśli kogoś kocha to mocno, jeśli lubi to nie przestaje jeśli szanuje to zawsze gdy nienawidzi to do końca.
Z jednej strony to dobra postawa z innej sama nie wiem. Chciałabym mieć receptę by duchy przeszłości nigdy nie zburzyły mojego obecnego świata. Jakim trzeba być człowiekiem by nie cierpieć. Jak trzeba się zmieniać i pracować nad sobą by łatwiej mi się żyło.

Jest wiele pytań na, które nie znam jeszcze odpowiedzi… Potrzeba mi czasu by ze wszystkim się rozprawić ,uporządkować by potem odetchnąć z ulgą.

Warto naprawiać przeszłość... w teraźniejszości mam dobre motywatory by przyszłość była piękna.



4 komentarze:

  1. musisz zapomnieć o tym co było...A.

    OdpowiedzUsuń
  2. Liczy się to co dziśi jutro. Jak bęzie tak jak sobie marzysz, przeszłosć pozostanie w tle, wspominana raz na ruski rok. Ściskam :*

    OdpowiedzUsuń