Wychowanie

"Dzieci i zegarki nie mogą być stale nakręcane. Trzeba im dać troche czasu na chodzenie."
Bycie Matką miałam zakodowane w sercu od dawna miej więcej na przełomie 17/18 lat co zbiegło się z poznaniem Ł (wiedziałam że to ten jedyny ) pierwszy raz zapragnęłam dziecka ,wiedziałam że to już i teraz… Plany sobie życie sobie…

Chcę być mamą… tylko to miałam w głowie. Studiowałam książki, przeczytałam sterty czasopism , fora internetowe , specyfikę wózków dla dzieci znałam na pamięć (jeszcze gdy w ciąży nie byłam), kodowałam wszystko od kremów na odparzenia po meble i ubranka.
Każdą sekundę ciąży z Wiką celebrowałam, wszystko miało być idealnie i Ona sama też. 9miesięcy przeogromnego szczęścia. Nie mówiłam o niczym innym a każdy dzień podporządkowany był tylko brzuszkowi.
Urodziła się wspaniała i piękna wywołała łzy w oczach Ł i babć jeszcze w tedy myślałam że wszystko wiem o dzieciach,nic mnie nie zaskoczy… jak bardzo się myliłam okazało się później.
Dziecka nie da się zakodować ,zaplanować z góry jakie będzie i gdzie razem będziecie chodzić. Przy tym wszystkim wyszła moja wada (która pewne osoby mają za zaletę) mania organizacji i planowania przy dzieciach nie do końca jest dobra.
Myślałam że jestem chodząca encyklopedią dziecięcą a choroby to mam w małym palcu… nic mnie nie zaskoczy. Wymioty u niemowlęcia rozłożyły mnie psychicznie na łopatki… utrata wagi,brak apetytu i jeszcze raz wymioty… pierdyliard wizyt lekarskich …Płock, Warszawa… i nic … taka jej uroda no minie… Całe szczęście w tym że nie chorowała nam i była grzeczna jak Anioł.
Po tych przejściach (które ustąpiły miej więcej po roku a apetyt strzelił z kopyta ku naszej radości) pofolgowaliśmy Wice bardzo… jednym słowem każdy ją rozpieszczał.
MAŁE DZIECKO MAŁY KŁOPOT, DUŻE….
Rosła i z biegiem czasu wychodził jej charakter mix taty i mamy dał naprawdę wybuchową mieszankę. Wymuszania płaczem, tupanie w podłogę ,histerie … ja zaliczałam zawał i cały czas biłam się w głowę kiedy przespaliśmy czas… kiedy weszła nam na głowę…
Ciąża Adasia obudziła mnie i Ł czas zabrać się za temperowanie i tłumaczenie, tłumaczenie i jeszcze raz tłumaczenie…
Wika nas zaskoczyła!!! Porządnie, doszło do nas jak cwana i mądra jest… po jednej rozmowie o dzidzi w brzuchu pokazywała nam na pępek że dzidzia jest… wyciszyła się a na widok BRATA dostała szału.
Gdy Adaś miał jakieś 8 mieś i sam pokazywał Wice że i On rządy swoje wprowadza MŁODA DOZNAŁA SZOKU i znowu bajka się powtarza Wika poczęła histeryzować (były to sporadyczne wyczyny ale jednak) zazdrość o zabawki była normą.
Dostałam milion rad co robić że zawsze ich razem trzymać i że dotrą się no i jak to źle że czasami Wika jest z nami a Adaś z babcią ….
DZIŚ wiem że to najlepsza opcja. Od czasu do czasu mała Królowa ,która przez prawie 2 lata miała mame i tatę dla siebie potrzebuje NAS i tylko nas. Idziemy w tedy do parku ,na zakupy czy do znajomych i tylko z nią. Cała uwaga jest tylko jej. Zawsze gdy wraca Adaś oboje nie mogą się nacieszyć. Dają nam w ten sposób znać że dobrze robimy i tak raz na miesiąc musza od siebie odsapnąć. Są rodzeństwem wspaniałym , Adaś wraca na właściwe tory i z łobuza uspokaja się ,wota siostre buziakiem i jest dla niej jak cień… Ona sama chętnie zaprasza go do swojego pokoju i cierpliwie (co dla nas jest szokiem) pokazuje mu swoje zabawki czy uczy malować mazakami… Same wakacje pokazały nam jak bardzo go kocha ,wiedziała kiedy usypia Adaś musi być troszkę ciszej, broniła go przed innymi dziećmi jak Lwica (chociaż żadna krzywda mu się nie działa) pokazała jak go kocha po swojemu.
Każde dziecko jest inne i nasze dzieciaki też wiem że nigdzie nie znajdę złotego przepisu na wychowanie Wiki i Adka a to czy popełniam błędy i jak wielkie okaże się gdy dorosną mam nadzieję że będą się kochać tak po prostu i zawsze będą mogli na siebie liczyć.
Czasem lubimy zrobić sobie babski dzień a czasem to syn potrzebuje dnia tulenia tylko z mamą…
Wika prosi o siostrę… trzecie dziecko dla mnie logistycznie nie było by wyzwaniem ale czy chce swój czas dzielić na troję? Czy potrafiłabym poświęcać uwagę równo na trójkę …. Nie wiem chyba na ta chwilę nie jestem gotowa. Nosząc Julę na rękach zrozumiałam jak szybko leci czas i ile go straciłam na bzdety gdy Wika była mała. Nie chcę tracić go więcej, teraz dobę wyciskamy na maxa a czas dzielimy tylko na ludzi ,którzy chcą dzielić go z nami.

Na wszystko przychodzi swój czas odpowiedni… dajcie go sobię a i wy znajdziecie swoją drogę wychowania dziecka.











10 komentarzy:

  1. Czas jest chyba bardzouniwersalnym lekiem czy sposobem na problem :) Wychowywać sztywno to nie sposób, wystarczy zatrzymać sięi wsłuchać w dziecko, a ono nam podpowie śpiewająco. Tak jak jest i u Was. Ściskam :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czas jest lekiem na wszystko i w moim wypadku sie sprawdza

      Usuń
  2. Kochana pięknie to napisałaś !
    Ja mam właśnie dylemat czy zostawić Martynkę w przedszkolu czy ją zabrać, bo bardzo płacze, wręcz krzyczy, nic nie je i jest cała znerwicona, ja tak samo :( mam wrażenie, ze zapisałam ją do przedszkola żeby uszczęśliwić innych i chyba czas przestać patrzeć na innych, tylko robić to, co podpowiada mi serce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiesz WYPISANIE dla mnie też było ciężkie bo spotkałam się z nagonką POWINNA CHODZIĆ...NO BO POWINNA I JUŻ ja tak nie uważam żle sie tam czuła i zmieniła nie do poznania jak nie ona a każdy kto ją zna blisko za głowę sie łapał gdzie jest dawna Wika. Na szczęscie mam możliwość być w domu jeszcze rok/2 i wykorzystamy ten czas najlepiej jak się da. Ściskam was <3

      Usuń
    2. Martynka też się zmieniła :( nie chce jeść, pić, w nocy woła cały czas MAMO, nie chce się ze mną rozstawać, nawet w weekendy jak muszę gdzieś wyjść, to płacze żebym jej nie zostawiała, że się boi :( serce mi pęka . Też słyszę, że powinna i już , wkurza mnie to, bo ja w ogóle nie chodziłam do przedszkola i jakoś nie miałam problemu ani w zerówce ani potem w szkole. Uczyłam się super, zaklimatyzowałam się bez problemu, więc przedszkole to nie zawsze dobra decyzja.

      Usuń
    3. zgadzam się z Tobą ja też nie chodziłam, myśle że i dla Martynki było by lepiej gdyby została jednak z babcią... ale za nim dojdzie do siebie minie troszke czasu Wika dopiero nabiera dawnego rumieńca aczkolwiek każdego dnia pyta czy już nie musi iść do przedszkola

      Usuń
  3. Czas, w którym przychodzi na świat drugie dziecko, jest dla tego pierwszego wielkim przeżyciem. Z jednej strony się cieszy, z drugiej burzy się mu świat, bo nagle ktoś młodszy wprowadza swoje rządy :). Życzę wytrwałości i spokojności ;). Zapraszam na mój blog: http://laydymami.blogspot.com/ . Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie tak było a do wsyzstkiego trzeba dojrzeć... tak jak my ściskam

      Usuń