Złośnik

Mamy chłopców zwłaszcza tych „grzecznych” inaczej wzywane na ratunek, wsparcie, poklepanie po plecach albo dobicie… Jak to jest możliwe że grzeczny i słodki (do roczku) Turkuć podjadek  nagle zamienił się w zło wcielone… Słowo „NIE” stało się ulubionym Adasia wypowiada je średnio milion razy dziennie jako oznajmienie czego nie chce, co chce, czego nie lubi i lubi jako przerywnik … budzi się i mówi NIE! Wypowiada też inne słowa znacznie rzadziej jak ukochane NIE… np. : tia, dej to, moje, nie dam, nie chcę, mamu ,tatia i inne…

Gdy mama Adasiowi odważy się powiedzieć NIE, Adaś na chwilkę się szokuje … i się zaczyna Pan pokazuje na co go stać … pręży się i wygina, macha rękami na prawo i lewo po czym sztywnieje jak deska , krzyczy i płacze rzucając się przy tym na podłogę. Uspokaja się na moich rękach… Takie sytuacje stają się coraz częściej trwają naprawdę nieznaczną chwilę 3minuty max. Uspokaja się znacznie szybciej wystarczy go pocałować czy przytulić. Zaskakują mnie jednak momenty kiedy dochodzi do szału… Wsadzam go do krzesełka by nakarmić… furia… ktoś by powiedział że nie jest głodny ale gdy tylko już siedzi i uspokoił się to zje bez piśnięcia całą podaną porcję. Zmiana pampersa coraz częściej przypomina próbę wsadzenia do krzesełka… jest płacz i wywijanie… po czym gdy tylko rozpinam rzep pampa uspokaja się…
Na moje słowo NIE i to stanowcze po którym błagam ,proszę i tłumaczę że tak nie wolno i bla bla staram się wyjaśnić mu złe zachowanie możliwie jak najszybciej by się nie znudził słuchając mnie.
Gdzie tkwi przyczyna? Nie krzyczałam nigdy na niego od zawsze w moich oczach był taki malutki i bezbronny. Podchodziłam do niego bardzo ciepło i spokojnie. Tulony przez wszystkich, zapewniany o miłości. Nigdy nie widział i nie słyszał awantur dorosłych. Co prawda ja w ciąży najspokojniejsza nie byłam a ludzie zafundowali mi z uśmiechem na ustach solidną dawkę nerw… ale czy to była by przyczyna? Może to moja wina… rozpieściłam go i dałam sobie wejść na głowę? Teraz gdy jest starszy i ma jakiś zakaz często z przyczyn bezpieczeństwa… buntuje się.
Wika wychowywana była w ten sam sposób, równie kochana i spokojnie wychowana. Jest inna zupełnie, ostrożniejsza i spokojna pokaże czasem rogi ale jest to tak rzadkie u niej… zawsze taka była jakby jej nie było.
Jedni mówią że jak dziecko do roczku jest spokojne to potem pokazuje rogi a gdy do roczku rodzice mają z nim urwanie głowy … czy coś w tym jest?
Jedno jest pewne, potrzebuje dobrego sposobu jak radzić sobie z tymi złościami…
Płakać mi się chce jak Adaś tak robi, wkładam w ich wychowanie 200% siebie i sama nad sobą pracuje dla nich. Nie chcę by widzieli mamę złą, zapłakaną czy krzyczącą na kogoś w szale…

Mam nadzieję że jeszcze większe pokłady miłości i cierpliwości zwalczą ten bunt.























2 komentarze:

  1. U nas jest to samo:-( do roku był aniołkiem;-) to minie zobaczysz!
    Nasz już troszkę się uspokoił ale nie popuszczam jak się rzuca odchodzę;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja chyba za łgodna jestem... nieraz wyje razem z nim

      Usuń