Cieszę się że jesteś

Od dziecka kochałam Święta Bożego narodzenia, inne dni (no poza urodzinami) nie miały większego znaczenia. Zawsze czekałam na październik już w tedy w głowie uruchamiał się tryb świąteczny a opcja smutek znikała aż do lutego. Z biegiem lat to się nie zmieniało tylko tą radość było ciężej wywołać Dorosłość zawsze kojarzyła mi się z wolnością i niezależnością a nigdy nie pomyślałabym że z problemami.

Jako jedynaczka często czułam się samotna (nie mylić z sama ) to święta dawały mi ogromną rodzinę i rodzeństwo w zasięgu ręki (może dla tego tak na nie czekałam). Rodzina Ł dała mi to czego było mi brak przez wiele wiele lat. Całą masę ludzi i to na co dzień… to tak jakbym miała gwiazdkę przez cały rok!
Wreszcie miałam (mam) do kogo jeździć ,chodzić widywać się na co dzień. Wigilia wygląda tak jak sobie marzyłam… kilka pokoleń prababcie, babcie, rodzice ,dzieci, wnuczki, prawnuczki cały dom pełen ludzi. Marzyłam o tym każdego roku.
Z rodziną Ł jestem bardzo mocno związana (wiadomo z jednymi mocniej z innymi słabiej) generalnie ktoś kto nas dobrze nie zna myśli że Jego rodzina to moja… Babcia Ł jest moja i od lat to podkreślam czuje się tak jakbym była w tej rodzinie od zawsze… a to dopiero 10 lat za nami…
W tym roku też cieszę się że będą święta… kolejne z dwójką dzieci, kolejne jako matka i żona, kolejne wszyscy razem (prawie wszyscy)… Te święta zapoczątkują trochę inne nasze życie ,inne funkcjonowanie, coś się skończy a coś się zacznie. Przez te wszystkie przewroty jakie się dzieją straciłam gdzieś tą werwę z przed lat… ten zapał to dekorowania mieszkania , i tej dzikiej radości na widok reklamy coca coli…
Mimo kompletnie innych myśli w głowie zamierzam zrobić takie święta jakich moje dzieci nie widziały do tej pory i wcale nie mam na myśli wypasistych prezentów pod choinkę (tak naprawdę nie ma to kompletnie znaczenia… wierzcie mi w ubiegłym roku moja córka dobitnie pokazała co jest dla niej ważne… prezenty walnęła pod regał a psocenie i wygłupy z młodszą Siostrą były najważniejsze, fajnie by wszyscy to zrozumieli – liczymy się my ludzie). Załączyłam tryb „kuchary” wpadam do kuchni piekę jedna,dwie blachy ciasta, ciasteczka ,obiadki im więcej robię tym mniej myślę o tym co się dzieje. W tym roku upieczemy ciasteczka dla całej rodziny takie od nas od serca , posiłki na wigilie też robimy sami w końcu pierwszy raz będzie mała Wigilia w naszym mieszkaniu.
Od kilku lat przebąkuje o domu… jedni się z tego śmieją nazywając mnie marzycielką inni pukają się w czoło mówiąc że nigdy nam się nie uda a jeszcze inni nie rozumieją po co skoro dom to masa wyrzeczeń, obowiązków i pieniędzy. Zrozumie tylko ktoś kto tak jak ja wiele lat był sam… marze o tym domu nie dla siebie tylko ale i dla innych, chciałabym wyprawiać urodziny na 30 osób (tyle liczy najbliższa mi rodzina) i przede wszystkim święta… marzę o takich z całego serca… nawet teraz przed oczyma mam widok zastawionego stołu i mojej rodziny przy nim a w tle migające lampki od choinki, chichot dzieci i ja podająca moim bliskim jedzenie. Niby nic prawda? A Ja oddałabym za to wszystko…
Jednak póki tego nie ma trzeba się cieszyć tym co jest. Teraz też trzy dni będziemy wszyscy razem i teraz jak co roku dzieci będą się bawić i psocić. Ja chowam swój ból do kieszeni i pokaże się wszystkim od takiej strony z jakiej mnie znają … optymistki.
Radość kipieć będzie mi z uszu, uśmiech z twarzy nie zejdzie i nikt i nic tego nie zmieni.
         Chciałabym by ludzie Ci bliżsi i dalsi rozejrzeli się wokoło siebie co mają a co mogą stracić… Więzy rodzinne ,ludzie są naszym bogactwem… bo czym były by fortuny gdybyśmy nie mieli z kim ich dzielić. Zróbcie sobie taki dzień przemyśleń… czy naprawdę nie możemy wybaczyć innym przykrych słów, czy nie możemy zapomnieć… warto jest siać nienawiść, zawiść czy zazdrość…

Nie prościej było by 24 grudnia powiedzieć tak bardzo cieszę się że jesteś…


na osłodę dnia pyszne babeczki <3



4 komentarze:

  1. Kurcze, nie obraź się, ale zawsze postrzegałam cię jak takiego roztrzepanego dzieciaka, a ty mnie zadziwiasz niezmiernie. I chociaż jesteś ode mnie sporo młodsza, to nie boję się powiedzieć, że w miarę możliwości będę brała z ciebie przykład. Podoba mi się twój sposób prowadzenia domu, to jak spędzasz czas z dziećmi, gotujesz, a nawet urządzasz większe lub mniejsze imprezy. Ja nie mam głowy do gotowania :) do wymyślania potraw, przystawek i deserów.
    Nawet sobie zaplanowałam że w ciąży, jak już będę na zwolnieniu to wezmę się za pichcenie, cista i ciasteczka, ale jakoś zebrać się nie mogę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. miło że mogę być przykładem dla kogoś... wiesz czasami takie roztrzepanie jest maską prawdziwych emocji... a ja nie zawie jestem odważna i pewna siebie... w sumie nie raz mówiłam że to co mi w życiu wyszło to dzieci... a dla nich chce wszystkiego tego czego ja nie miałam i dla nich zrobie wszystko <3
      buziaki w brzuszek :*

      Usuń
  2. Marzenia masz jak najbardziej słuszne :) MI też się marzy choćby większe mieszkanie- bo w naszym salonie, gdy przychodzą 4 osoby to robi się tłoczno... A co dopiero więcej ;)
    Nie przejmuj się zawistnymi ludźmi... Z resztą wiesz ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem Kochana powinnam być twardsza i nie zwracać uwagi albo uciąć znajomość chociaż w tym wypadku nie do końca jest to możliwe...
      Mam nadzieję że Twoje i moje marzenie się spełni :*

      Usuń