Urodziny - cała ja

Jutro są moje urodziny, a ja siedzę i rozglądam się gdzie jestem, kim jestem … i nie wiem…
Po tylu latach różnych emocji i zdarzeń myślałam że wiem już wszystko, wiem czego chce i jak chce … i nie wiem…

Ten rok pokazał mi jak bardzo myliłam się co do pewnych ludzi, jak bardzo się zawiodłam wiem tylko ja. Stojąc i rozglądając się zrozumiałam że wcale nie znam tych, którzy mnie otaczają… to tak jakby idealne maski spadły i zostało samo życie.
Czuję się cholernie zagubiona w tym świecie mam wrażenie że jestem jakimś ufoludkiem totalnie nie pasującym do tej planety. Czy tylko mi zależy by wszystkie bliskie mi osoby dogadywały się ze sobą i nie raniły? Czy słowo przepraszam jest tak ciężkie do wypowiedzenia że łatwiej jest brnąć dalej w nienawiść, zamęt…

Wszystko się pomieszało, poplątało i zagmatwało a ja kompletnie nic nie rozumiem… Jedynie przebłyski w postaci tych znajomych ,którym naprawdę na mnie zależy (i pokazują to) sprawiają że mam jeszcze nadzieję że wszystko będzie dobrze.

Jestem matką młodą nie młodą zależy kto na to jak patrzy. Zawsze chciałam nią być i gdy poznałam Ł w październiku przed 17tymi urodzinami wiedziałam że będzie ojcem moich dzieci, to taki strzał w dziesiątkę , milion w totka jak wolicie takie moje wszystko.
Dziś wiem że ta rola jest najważniejsza w moim życiu to jedno mi wychodzi ,to jedno cieszy i podnosi na duchu. Dla nich wstaje z łóżka, ogarniam się, walczę o ich lepsze jutro. Zrobiłabym dla nich absolutnie wszystko.

Ł jest moim przyjacielem mamy relacje partnersko – kumpelskie mogę płakać, mogę się śmiać i zawsze doradzi mi szczerze, nie słodzi i mówi prawdę nawet gdy ma gorzki dla mnie smak. Gdyby nie On pewnie dawno już rozsypałabym się na sto kawałków. Ł jest moim paliwem napędowym, spaja naszą rodzinę w całość.

JA siedzę i rozglądam się gdzie jestem… kim jestem…

JESTEM KOBIETĄ, ŻONĄ i MATKĄ… popełniam błędy ale potrafię się do nich przyznać, czasami klepie głupoty ale biorę odpowiedzialność za moje słowa, czasami w nerwach kogoś zranię ale zawsze chce naprawić wyrządzone krzywdy. Kiedyś każdy na mnie mówił OPTYMISTKA totalna wariatka w czepku urodzona, teraz gdzieś to zgubiłam … i chciałabym odzyskać…

Wiem że nie ma ludzi idealnych, każdy skupia się na sobie swoim życiu, problemach czy dążeniu do wyznaczonego celu. Kiedyś kogoś kto raz zrobił mi krzywdę usunęłabym z życia albo i odpłaciła tym samym. Dziś wiem że na pewne zachowania składa się wiele czynników a każdy zasługuje na drugą szansę (nawet gdy w teorii oznacza ona kolejną ze stu danych) gdy o nią poprosi – dostanie.

Życie mam jedno chciałabym by moje było dobre, by ludzie gdy kiedyś odejdę za mną tęsknili a ziemia była spragniona mojej obecności. Chcę być przez kogoś kochana i sama chcę kochać, chcę być szanowana i sama szanować, chcę być czyimś przyjacielem i mieć przyjaciela. Chcę być kimś i nie powielać schematów, nie podążam ślepo za tłumem.

26.11.1987 tego dnia przyszłam na świat... i niech jutrzejszy dzień będzie tylko radosny i dobry.

8 komentarzy:

  1. Samych szczęśliwych dni z rodziną i ludźmi,którymi warto się otaczać :* buziaki kochana i zdrówka! ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kochana najważniejsze jest to, że masz wspaniałego męża i dzieci. To dla nich się staraj. To Oni są dla Ciebie , a Ty dla nich. Reszta jest tylko dodatkiem.
    Pamiętaj :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Wszysrkiego dovbregi. Oby wszystko sie ulozylo ;);)

    OdpowiedzUsuń
  4. Będzie tak jak marzsz. Jeszcze chwilka i będzie ! Ściskam mocno :)

    OdpowiedzUsuń