Też tak macie ?

Kiedyś powiedziałabym że doba jest za krótka… teraz moje godziny rozciągają się do granic… mimo iż mamy dopiero dziesiątą już tyle się wydarzyło…

Od samego ranka Adaś chce się kokosić, wystawia swoja rączkę chwyta za moją i każe robić ko ko ko…. „tu kokoszka dziobała” i tak dziś od 6.30 …
Całe szczęście że teraz dziobie babcia T a ja mogę spełniać rozkazy księżnej Wiki…

Co byś chciała na śniadanko droga pani, zapytałam? Ja chcę GALARETKI księżniczkowe i z brokatkiem a jak nie ma brokatku to niech będzie czerwona albo chociaż fioletowa albo różowa i żeby była pyszna i ciepła bo od zimnej boli gardło… powiedziała panna Wi.

OK… da się zrobić!

Kojarzycie kalendarze adwentowe? No ba na pewno !!! robicie sami czy kupujecie?
Ja kupuje zawsze w markecie z różnymi postaciami… w ubiegłą niedziele zakupiłam z księżniczkami… a że wola słaba… to wszystkie czekoladki wsunięte przez nas. Pudełko po kalendarzu Adaś rozłożył na czynniki pierwsze i tak powstała forma na galaretki z postaciami księżniczek… Z chirurgiczną precyzją wyjmowałam je … tak by Dama widziała buźki i zamek a Ona co? Łyżeczką rozszarpała wszystko…. Mówiąc że teraz jest idealnie…. OK.

Przyszła pora karmienia… czas na drugie śniadanko, Państwo jeść będą jajecznicę notabene swoją ulubioną z szyneczką… Wika wybrała szynkę mówiąc że jajko jakieś takie liche dziś Adaś zaś ( zaczyna gadać ku radości mej) „Onono nie cem” po czym zaczęło się feeeeee i plucie…. No dobra umówmy się ciasta i ciasteczka mi wychodzą ale Master Chefem i tak nie zostanę….

Aktualnie Dama pomyka w mojej sukience (którą zazwyczaj noszę na weselach) potykając się z grymasem  mówi że podłoga jest do wymiany… bo nie taka jak w zamku… ( na marginesie jakie podłogi są w zamkach… mam wrażenie że z pensji Tatowego może nam nie styknać), Adkowy zaś przygarbiony na zgiętych kolanach biega mówiąc „ uuu ahah uuaaa” przypomniało mi się że wczoraj oglądał Tarzana… ktoś chce zobaczyć Małego Gorylka?

Na koniec bym zapomniała sprawa smoczka… po porannej aferze wygląda tak…
Adek smoka palną do zmywarki… smok miał mega pranie ,czyszczenie coś jak SPA… wyjęłam schowałam dydka do szuflady ( co na moje nieszczęście widziała Wika) Książę smoka szukał….. „ juju djeee juuujuuu monie juujuuu djeee teś” wspaniała siostra nie wiele myśląc gdy  ja łapałam chwilę ciszy w łazience smoka z szuflady wyjęła i zatkała pysiaka Adkowego… 
No i po co mu go dałaś pytam? Na co Wika „ to oczywiste Adaś to dzidziuś a dzidziusie mają smoki … nie chcę by był durzy bo będzie nudno” ….

NUDNO ? serio????? Jakby z dziećmi kiedykolwiek mogło być nudno!!!


Wiecie mimo wszystko KOCHAM takie dni, też tak macie?





4 komentarze:

  1. Jakie fajowe te galaretki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nic mi nie mów o nich narobiłam sie a ta wszystko rozwaliła ;p ale przecież nie mogłam odrazu rozwalonej dac na talerzu bo ona SAMA musi demolować ;p

      Usuń
  2. Ojjj tak... A mam jedno dziecko :) Co będzie przy dwójce.....:D

    OdpowiedzUsuń