I nigdy więcej...

Przyjaciel… mówią że ten kto przestaje nim być… nigdy nie był naprawdę.

O związkach między ludzkich, przyjaźni, zaufaniu mogłabym napisać litanię.

Przez lata zebrało się tyle emocji że pewnie zbrakło by mi tygodnia by wszystko opisać. Czas jednak zebrać wszystkie uczucia i myśli w jedną całość, dla siebie …

Zrozumiałam w czym tkwi mój problem… a może nie tylko mój.
         
       Jestem bardzo emocjonalnym człowiekiem, co zdarzyło się i wam zauważyć kilka razy tu na blogu. Wszystko zawsze biorę do siebie i bywa tak że trawię nawet kilka lat… wiem nie jest to dobre dla mojego zdrowia ale taka już jestem od zawsze…
Poznając kogoś zawsze szybko się fascynuję, przywiązuję wręcz idealizuje człowieka.
Najszczęśliwsza jestem w tedy gdy obok mnie są ludzie, moje dzieci i mąż, przyjaciele czy rodzina … uwielbiam gdy nasze mieszkanie jest pełne ludzi może dla tego tak często przychodzą do nas znajomi a my sami szukamy zawsze pretekstu by zaprosić do nas ich wszystkich.
        
        Bardzo dbam o relację ludźmi, zawsze staram się by czuli się u nas dobrze, by wiedzieli że naprawdę chce z nimi spędzać czas.
Tym, którym ufam często powierzam sekrety, zmartwienia czy troski dnia codziennego. Mąż jest moim najlepszym przyjacielem (i często myśle że jedynym) to nic nie zastąpi rozmowy z kobietą – przyjaciółką. Relacje między kobietami nie są do odtworzenia, skopiowania albo łączy je magia albo nie.
Zdarzyło mi się zaufać nie TYM co potrzeba… i z każdym zawodem coraz mniej ufałam ludziom… coraz  mniej mnie poznawali, coraz mniej siebie dawałam aż do dziś…

Dziś zrozumiałam że stworzyłam wokoło siebie mur zwyczajny… ze strachu, cierpienia i obawy … gdzieś tam się kruszy i jest nadzieja że ktoś tam gdzieś na mnie czeka… kiedyś może się znajdziemy.

Potrzebuje człowieka na wyciągnięcie ręki, na telefon „przytul mnie”. Zawsze gdy mi smutno, gdy czuję się totalnie niezrozumiana żałuje że moje „przyjaciółki” poznane w sieci dzięki blogom i fb są zbyt daleko. Brakuje mi tej prawdziwej i żywej relacji np. przy głupiej kawie. To strasznie nie sprawiedliwe że bratnie dusze los rozrzuca po świecie…

       Zrobiłam sobie tak od rana rachunek … wystawiłam go sobie samej i innym.
Wiem że muszę się zmienić przestać być taką ufną… staranie dobierać ludzi ,których zapraszam do mojego życia a tym ,którzy na to nie zasługują powiedzieć – żegnaj.
Chciałam zawsze tylko szczerości, odwagi by ktoś powiedział mi co myśli. Dosyć mam uśmiechu bo wypada, bo jesteśmy jednym towarzystwem czy paczką znajomych… przecież to takie proste wystarczy powiedzieć np.” słuchaj nie nadajemy na tych samych falach… nie chcę przychodzić do Ciebie do domu, nie gniewaj się ale jestem szczery/szczera”. Szczerość i szacunek zmieniło by wiele relacji na lepsze. Nikt od nikogo nie wymaga codziennych telefonów, codziennych spotkań , głaskania po głowie, miziania czy słodkiego kochania na fb , pokazówek , słodkich fotek i całego podlizywania…. NIE

Fajnie gdy od czasu do czasu ktoś sam z siebie napisze, zadzwoni „idziemy na kawę tylko Ja i Ty” , albo „wyjdźmy gdzieś” czy „może się dziś spotkamy… dzieci się pobawia”. To takie proste słowa żadne wymuszone rozmowy, bez deklaracji i zapewnień na tym chciałabym budować prawdziwe przyjaźnie.

Do znudzenia powtarzam wszystkim że SZACUNEK jest lekiem na wszystko, jeśli powiedziałeś coś na kogoś… coś przykrego czy to co myślisz a co nie spodoba się danej osobie… przyznaj się do tego, masz prawo do własnego zdania ale wypowiadaj je głośno.

Najbardziej ze wszystkiego boli mnie CISZA, gdy ktoś przestaje się odzywać, przychodzić… dbać o kontakty… coś go zabolało i coś przeszkadza… i za miast rozmowy szczerej… ucieka tak najłatwiej… odejść udać że jest ok przy innych w towarzystwie i znowu milczeć…

Przykre że ludzie po latach znajomości nie potrafią ze sobą rozmawiać.

      Nowy rok to fajny czas na zmianę… zaczynamy od nowa, od siebie. Ja zaczynam dbać o swoje uczucia, ten rok może będzie taki sam jak wszystkie inne ale zamierzam się postarać by był lepszy.

Już nie zmarnuję czasu na tych, którzy na niego nie zasługują… nie chcę płakać w kącie pokoju że coś straciłam… znowu. Nikt nie odda mi minut starań, godzin emocji, dni troski czy tygodni rozmyślań dlaczego stało się tak a nie inaczej…

Czas się obudzić, zadbać o siebie , wyjść ze skorupy a ludzie albo pokochają mnie taką jaka jestem albo znienawidzą…

Nie zmarnuję więcej czasu… nie będę się zastanawiać gdzie i na kogo go straciłam…

Adaś za kilkanaście dni skończy 2 lata… już 2lata… a ile straciłam czasu dla niego w roku ubiegłym na bzdury i wymyślone problemy, na coś co nie powinno mieć miejsca i mnie dotyczyć? ZBYT WIELE.

I NIGDY WIĘCEJ…





2 komentarze:

  1. Bardzo trudno o prawdziwe relacje, wiem coś o tym. A

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiesz każde doświadczenie czegoś nas uczy...

      Usuń