Baj baj smoczku !

Temat „ SMOCZKA” spędzał mi sen z powiek już od dłuższego czasu, przeświadczona tym że już „musi” i to ”jego czas”  nie patrzyłam na sygnały jakie wysyłał mi sam Adaś…

W głowie miałam tylko słowa ludzi „ taki duży chłopak a ze smokiem”…. Chciałam tylko się go pozbyć.

Kombinowałam… przecinałam ,chowałam, zabierałam moczyłam w cytrynie… co bym nie robiła był płacz…. Adaś chodził i szukał smoczka, płakał i wołał „DJEEEE” co znaczy gdzie???

Miałam cholerne wyrzuty sumienia za każdym razem!!!

Widziałam jak Mały się męczy i podświadomie czułam że nie jest gotowy ale presja społeczeństwa była silniejsza… próbowałam znowu.

I nic.

Pewnego dnia Adaś zasnął bez smoczka i było to jakoś na 3/2tygodnie przed drugimi urodzinami. Od tej pory staraliśmy się usypiać bez smoka by spokojnie się przyzwyczaić do zmiany nawyku. Jak usypianie szło ok tak w trakcie dnia masakra i porażka smok do buzi albo koncert…

Odpuściłam nie byłam wstanie patrzeć na to jak płacze mi na rękach jak prosi DAJ i całuje by tylko 
mnie przekonać… Miałam ochotę walnąć głową o ścianę… z niemocy …i swojej głupoty.

Niby skąd ludzie mają wiedzieć kiedy MÓJ SYN będzie gotowy oddać smoka, przecież go nie znają ani nas…

Smoka Adaś dostał ku swojej radości a ja docinki kwitowałam szybko – ODDA GDY DOROŚNIE 

DO TEJ DECYZJI a ja nie będę go zmuszała.

Ludzie zapomnieli że dzieci są INNE… Ja zapomniałam o tym i równałam Adasia do Wiki (co było moim totalnym błędem) Wika przed 2 urodzinami wyrzuciła smoczka do kosza… bez jakiegokolwiek kłopotu- więcej o niego nie pytała.

Myślałam że z Adasiem będzie tak samo drugie urodziny były za pasem a ja czułam presje… i gorycz porażki…

Do akcji wkroczył Tatowy – daj mu czas to że ma DWA lata w cale nie znaczy że jest duży i tym bardziej może nie rozumieć dla czego zabierasz mu „przyjaciela” ,którego zna od zawsze… 

WYLUZUJ MATKA!

Posłuchałam!!!!!

Zaczęłam go baczniej obserwować to kiedy smoka wyjmuje, jakie zabawy go wciągają by smoczka podebrać… i dać jeśli zawoła… wszystko stopniowo. Do łóżeczka dałam Mu misia by znalazł nowego przyjaciela do spania i o dziwo Adaś przywiązał się do… króliczka ,który wcześniej tulił 

Wikę w kryzysach.  W tym wypadku zadziałała Wika bo sama oddała Królika mówiąc „ Adasiu On się tobą zaopiekuje”.

PIĄTEK był dla nas przełomem i jednocześnie stresem… ZGUBIŁ SIĘ SMOK. Najpierw ja szukałam go jak głupia… ale zobaczyłam że przez cały dzień Adaś go nie chciał… Na noc zasnął z Królikiem a nam opadła szczęka…. 

Sobota równie przyjemna bez płaczu i poszukiwań. 

Niedziela… zaczęliśmy szukać smoka tak by go wyrzucić na stałe (bałam się że jak Adaś go znajdzie przed nami znowu zacznie go ssać). Z pokoiku wybiega Adaś z smokiem w dłoni…. Nam oczy wyszły na wierzch… w myślach no nie znowu…. Adaś zaś ze smokiem w dłoni pognał do kuchni a my jak na złamanie karku za nim…
Aduś podbiegł do kosza i mówiąc BEEE wyrzucił go po czym obtarł rączki i poszedł się bawić.
Staliśmy jak wryci … a słowa ODDA SMOKA GDY BĘDZIE GOTOWY nabrały nowego znaczenia…

Daliśmy Adasiowi czas, którego potrzebował i dzięki temu proces odsmoczkowania takiego prawdziwego odbył się bez najmniejszego stresu.

Pamiętajcie kochani Dziecko chociaż nie mówi, pokazuje wam co myśli i czuje. Wiek dziecka nie jest wyznacznikiem odsmoczkowania a każde dziecko jest inne!!!! Nigdy nie przyrównujcie swojego dziecka do rodzeństwa czy dzieci znajomych.


Gdy przyjdzie odpowiedni czas na rozstanie z smoczkiem na pewno zakończy się sukcesem.

SUKCES najlepiej jest uczcić czymś mega pysznym <3 a później była sama radość <3






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz