Przed weekendem

Przed weekendem staram się uporać z wszelkimi troskami i problemami kończącego się tygodnia. Piątek chce zaczynać z lekką głową po to tylko by sobota i niedziela były ubrane tylko w dobre emocje, nasze emocje … mojej rodziny i przyjaciół.  Jak Robot na baterię uwijam się z obowiązkami by nie musieć nimi zaprzątać sobie głowy. Gotujemy obiad na dwa dni, sprzątamy by jak nam się zachce przez weekend nie robić absolutnie nic na co nie mamy ochoty.

Zawsze się zastanawiam (w trakcie i po ) jak weekend i te wolne przysłowiowo bo przecież mama „pracuje” 24h na dobę  wpływa na mnie. Przed weekendem mam swój plan: odpowiadam na pytania, komentarze ,meile, smsy i telefony ,na które muszę odpowiedzieć (co nie znaczy że na wszystkie zawsze chce bo nagle ktoś czegoś ode mnie wymaga). W weekend jeśli odpowiem gdzieś w sieci na jakiś tekst to znaczy że chce ,że lubię … czasem nie odpisuje na fejsbukowe wiadomości i czasem też nie odbieram telefonów  - ODPOCZYWAM- od zgiełku (czasami nie chce mi się gadać czy mam dosyć osób dobijających się do mnie z najmniejszymi głupotami – jeśli jednak trzeba oddzwaniam). 

Może to wszystko egoistyczne ale w końcu to moje i nasze życie i chciałabym zwyczajnie odsapnąć po swojemu (a nie prowizorycznie odpoczywać pod kontrola innych z telefonem przyklejonym do głowy bo może ktoś coś nagle będzie chciał). NIE W WEEKEND.

WEEKEND TO CZAS TYLKO DLA NAJBLIŻSZYCH.

Jaki będzie ten weekend?

Posprzątałam jak zwykle mega super aż duma mnie rozpierała a dziś? No cóż dom wygląda jak po wojnie ale co tam ja widzę obraz lśniącego mieszkania (zamierzam rozkoszować się tym wspomnieniem). Obiad z dwóch dań jest baa nawet mam dwie różne zupy co by Księżniczka Wika i Książę Adaś mogli sobie wybrać to na co mają ochotę.

Wybywamy jak co weekend albo gdzieś nas niesie albo kogoś niesie do nas ( o czym nie raz pisałam uwielbiam jak moje mieszkanie pęka w szwach, czuję się jak rybka w wodzie otoczona moimi bliskimi przyjaciółmi czy rodziną – których kocham przeogromnie). 

Teraz robimy sobie małe wycieczki.

Wika dziś po południu zmyka do babci Kasi na wieś , nacieszyć się swoją ukochaną Babusią , zwierzyną (nasza kózka Matylda będzie miała małe koziołki, na które Wika niecierpliwie czeka).

Mama,Tata i Adaś w sobotni poranek wyruszają do Stolicy na zakupy, czeka nas remont pokoiku Wikusi , zakup nowych mebli , szafy do korytarza … czas rozeznać się w cenach ( a przyznam że oferta Ikei pod tym kątem kusi bardzo).

Wielkimi krokami nadchodzą też 4 urodziny Wiki więc korzystając z okazji od razu zakupimy jej wymarzone zabawki (więc siłą rzeczy nie mogła z nami jechać, ale też wolała mieć babcię K tylko dla siebie i wcale się jej nie dziwię – mamy najlepszą babcię pod słońcem!).

Nam przyda się taka mała wycieczka , wyrwanie się z naszego miasta ( trochę też dystans od pewnych ludzi … którzy skutecznie pokazują mi na co dzień że nigdy się nie zmienią… a ich podłość zawsze będzie krążyć w ich krwi… przykre ale to nauczka dla mnie … ktoś kro raz Cię zawiódł i 
Twoje zaufanie z pewnością zrobi to po raz kolejny).

Mam nadzieję że po drodze uda się nam wpaść do cioci Ż i Juleczki, bardzo za nimi tęsknie.
Nie wiem czy to efekt weekendu, wolnego ale jakoś tak w te dni widać najbardziej co jest ważne, kto jest ważny.

Czas jaki mam na tej ziemi jest dla mnie najcenniejszy (żadne dobra materialne nie mogą się z tym równać) moja rodzina (ta najbliższa dzieci, rodzice, teściowie ,rodzeństwo) to moje dziedzictwo i skarb.  Kocham ich wszystkich bardzo, bardzo mocno a gdy ja jestem szczęśliwa Oni cieszą się moim szczęściem.

Wiecie dla tego warto robić coś dla siebie ustalić sobie jakieś zasady (czy dni wolne od wszystkiego co przytłacza w codzienności) i po prostu odpocząć.

Z utęsknieniem czekam lata…  jajecznicy z 35 jajek i całej rodziny przy niedzielnym śniadaniu, Wiki grzebiącej w ogródku babci i Adku ganiającym za kurami.  O takich chwilach, dobrych wspomnieniach chcę pamiętać, dla takich momentów warto żyć.                                                                                                     
Macie swój sens życia? Ja MAM nawet TRZY! Właśnie dla nich staram się każdego dnia być lepsza...




4 komentarze:

  1. Dobry plan zawsze zdaje egzamin :) To, że weekend jest tylko dla najbliższych to najlepsze co można zrobić !!!

    OdpowiedzUsuń
  2. prawda? ja zaczynam szczerze trzymać sie swoich planów i pewnych postanowień z przed roku lub więcej.... z plusem dla mnie jestem zdrowsza :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Popieram! Szkoda, że u nas weekend niewiele różni się od dni codziennych. Jak mąż pracuje to co 3 tygodnie mamy niedzielę :) Ale wtedy jest ŚWIĘTO!

    Przyjemnego weekendu! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. wiesz my też coraz mniej staramy się wyciągnąc jak najwięcej kasy...a w naszej branży w weekend wiecej sie zarabia.... wiadomo budowa przed nami a to teraz priorytet.
    całuje

    OdpowiedzUsuń