Dzieci

Wiele razy siedząc przed fb i widząc rodzinę z trójką dzieci (czy każdą większą) podziwiałam ją, Matki zapewne dwoją się i troją by ich rodziny były szczęśliwe a ojcowie głowią się jak utrzymać wszystko… Widziałam te rodziny na zdjęciach, szczęśliwe i ciągle gdzieś … a to spacery albo jakieś wycieczki czy kreatywne zabawy… z samych zdjęć widać było ogromną więź jaka łączy rodziców z dziećmi. Zawsze w tedy mówiłam sobie że ja też tak potrafię i w końcu zawsze mówiłam i chciałabym mieć Trójkę dzieci.

Strach.

Przed narodzinami Adka byłam mega podekscytowana… na przemian z szczęściem przeplatał się strach i tysiące wątpliwości. Zdarzyło mi się nawet pod wpływem emocji (chyba to sprawka hormonów) pomyśleć że go nie chce… nie chce tej ciąży… zawsze po takich myślach spowodowanych strachem przed nieznanym wyłam pół nocy…

Czego się bałam ?

Jak ja sobie poradzę? Żadna ze mnie mega kucharka i za bardzo też gotować nie lubię… a zupa ,która jest najłatwiejsza do zrobienia przyprawia mnie o dreszcze – nienawidzę jej gotować! Ciasta? Proszę bardzo wypieki idą mi super… ale ciastkami dzieci nie wykarmię… Lubię mieć w domu czysto… (wiadomo że przy dziecku i dzieciach to względne pojęcie) ale jak tu sprzątać gdy szaleją dzieci w tle… Czas dla siebie… to jest to czego nam Mamom brakuje… chwili wytchnienia… To co jednak najważniejsze było to Wika… cały czas miałam poczucie winy, czułam że zabrałam jej dzieciństwo i kolejna ciąża zwłaszcza tak szybko zabierze jej mamę… Robiłam co mogłam by być tylko z Nią i robić coś ekstra, dawałam z siebie 200 % chodziłyśmy na spacery często ponad 8 km (do 8 mieś ciąży każdego dnia), malowałyśmy farbami obrazki i siebie , zabawy w dom, wszystko… Mimo to czułam że to za mało a tym bardziej że miało się wszystko zmienić… jak Ona to zniesie i czy dobrze ją przygotowałam na nowy etap życia?

Od nowa.

Adaś pokazał że w cale tak wiele się nie zmieniło. Wika miała mnie tylko dla siebie gdy On spał w tedy robiła ze mną pranie czy gotowała… Nauczyła się sama zabawiać i sprzątać swoje zabawki (zyskałam czas gdy Adam wstawał była tylko zabawa). Ja czasu dla siebie miałam nieco mniej ale też przestało mi to przeszkadzać. Życie z dwójką dzieci nie jest jakimś ograniczeniem i nie wyklucza nas z życia towarzyskiego, nie ogranicza mi wolności. Fakt mam więcej zajęć… na spacerze pilnuje dwoje Łobuzów latających z turbo dopalaczem. Piorę więcej… ale co to za różnica… dla mnie żadna… prasowania też więcej ale już wyszłam z założenia że jak prasowałam tyle to jeszcze więcej nie robi różnicy. Przyzwyczaiłam się do nowego życia i wpadłam w rytm na nowo. TAK mam dosyć czasami gdy cały dzień Małolaty się kłócą, krzyczą i płaczą no i najlepiej gdyby mama nosiła ich oboje na rękach i zapewniała o swojej miłości co sekundę…

Na szczęście kryzysy są rzadkością i zaczynam mieć na nie swoje sposoby… (nawet zwalam ciężkie 
dni na pogodę… gdy tylko jest ciepło i nie ma nas w domu więcej niż jesteśmy sytuacji pod bramkowych zwyczajnie nie ma).

W weekendy gdy jesteśmy wszyscy na wsi z naszą rodziną, chyba nikomu nie jest potrzebny telefon, Internet … czasem i telewizor. Nie mam na to czasu i zawsze jest coś co trzeba zrobić a wieczorem każdy z nas woli usiąść przy stole i rozmawiać. To właśnie czyni moją rodzinę wyjątkową. Moja rodzina uczy mnie życia innego (ja jedynaczka a w domu chociaż rodzice chcieli dla mnie wszystkiego czego nie mieli… to zawsze mi brakowało siostry czy brata i zwyczajnie większej rodziny…) życia z ludźmi ,akceptowania odmienności i ich potrzeb. Tak naprawdę życia w rodzinie nauczyłam się gdy poznałam Ł w sumie dał mi nową rodzinę ,która teraz jest jak fundament mojego życia.

Cieszę się że moje dzieciaki mają małą siostrę Julkę (córka cioci Ż –siostry rodzonej Ł). Zawsze aż mi się ręce palą by się nią zajmować, ubierać i karmić. Całe szczęście że ciocia Ż pozwala mi rozładować nadmiar instynktu macierzyńskiego.

Dzięki temu zrozumiałam też że posiadanie większej ilości dzieci to nie jest nic strasznego, (jest ciężej i masz więcej pracy ale to nie koniec świata) teraz wiem … gdy kiedyś los pozwoli mi urodzić po raz trzeci dam sobie radę, niczego już się nie będę bała.

Jedno jest pewne … zawsze myślałam że nie ma niczego w czym jestem dobra… myliłam się i to bardzo!

Jestem najlepszą matką dla moich dzieci!!!! A wszystkie inne kocham jak swoje … no cóż sporo we mnie miłości. Dzięki rodzinie wiem jak bardzo szczęśliwym człowiekiem jestem.












4 komentarze:

  1. Zwykła Matka16 marca 2015 10:47

    Piekne dzieci :) Chciałabym bardzo miec drugie..........

    OdpowiedzUsuń
  2. piękny post. ja mam 19 miesięcznego synka i za niecałe 5 miesięcy pojawi się drugie malenstwo. boję się strasznie... na dodatek syn wszedł chyba w jakiś okres buntu, cokolwiek bym nie robiła wszystko jest na nie, ubrać nie, zmiana pieluchy nie, jeść nie, kąpanie nie, w domu ciągle wrzask, płacz, tupanie nogami nie mam pojęcia jak sobie z tym radzić!jak na to patrzę to łzy same napływają mi do oczu bo jak ja dam sobie radę z dwójką??

    OdpowiedzUsuń
  3. Mami kochana moja na początku tule Cie do serducha <3 u nas też Adaś ma taką fazke i do tego bije Wike.... pozostaje nam przetrwać ... z Wiką też to przerobilam a po narodzinach Adka było tylko dobrze. Nie martw się na zapas staraj złapac oddech i wyciszać się, zrob coś dla siebie wieczorem kąpiel wiem że łatwo mówić ale lepsze dni nadejdą <3

    OdpowiedzUsuń