Film

Gdy człowiek ma dobrą passe ,dobre nastawienie do życia , realizuje małymi kroczkami postawione sobie cele i wydaje mu się że teraz to już tylko dobrze będzie i nic nie jest w stanie zachwiać panującego spokoju… nadchodzi poniedziałek rano.

Zderzenie ze światem i rzeczywistością, plus zdarzenie które wstrząsnęło wszystkimi najbliższymi. Coś co zmieni życie nas wszystkich, coś co sprawiło że w jeden dzień zgubiłam 3kg ze stresu, coś co sprawiło że na twarzy przybyło mi zmarszczek i jak mówią inni wskoczyło parę lat…

Twardy człowiek może znieść wiele nawet bardzo. Upada i podnosi się zacięcie by walczyć o swoje życie. Twardy człowiek nie chce przegrać nierównej walki z losem, przecież nie taki miał plan.
Twardy człowiek ma miękkie serce, które nie jest w stanie znieść i zrozumieć wszystkiego. Twardy człowiek miewa chwile zwątpienia w siebie i ludzi. Twardy człowiek ma dość.

Chcę tylko świętego spokoju.

Z zewnątrz mam twardą skorupę lecz środek miękki i poraniony stara się jakoś sklecić w całość.

Zachwiały się moje wszelkie wartości, zachwiało się wszystko to co wpajane miałam od dziecka , poczucie bezpieczeństwa a nawet grunt pod nogami gdzieś znikły… przez chwilę miałam wrażenie że się uduszę i nie wytrzymam …

Po głowie wczoraj krążyły myśli ,za co to wszystko i dla czego dla czego nie może być spokój taki zwykły bez kwiatków co jakiś czas ,które ścinają mnie z nóg jak brzytwy…

Chciałam się poddać ,wsiąść do samochodu nie wiem uciec ,zrobić coś co spowoduje zwrot akcji o 180 stopni…

Pojechałam nad Wisłę usiadłam na plaży i godzinę wpatrywałam się w zburzoną rzekę…

Życie to nie film, nie cofnę czasu, nie zmienię obsady aktorów nie wcisnę pauzy…

Muszę zmierzyć się z tym wszystkim, stawić czoła problemom i ludziom. Może właśnie taki jest Boski plan, może ktoś inny poddał by się i nie wytrzymał a Ten na górze wie że Ja dam radę i dla tego wystawił mnie na taką próbę.

W tym wszystkim w całym zamęcie, stresie dostałam koło ratunkowe w zasadzie kilka. Przebijający się przez łzy śmiech Wiki czy Adasia sprawa że dostaję jakby zastrzyku energii ,kopa do działania.


Dam sobie radę, a gdy wszystko się skończy zapanuje wreszcie spokój.


6 komentarzy:

  1. dasz radę!!! ja tez muszę, musimy-dla naszych dzieci :) buziaki!!!! ja mam bliżej nad wartę ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. jak to mówia co nas nie zabije to wzmocni

    OdpowiedzUsuń
  3. Życzę jak najszybciej tego spokoju z radością dzieci u boku. Ściskam :*

    OdpowiedzUsuń
  4. oby bylo jak piszesz, buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie brzmi to dobrze ale trzymam kciuki, by się wszystko ułożyło. Buziaki dla Was!

    OdpowiedzUsuń