Mam prawo

Ostatnio na blogu nie było dość optymistycznie a ja nie tryskałam kawałami jak beztroska nastolatka, cóż życie nie zawsze jest bajką usłana różami i tak nie zawsze jestem w stanie zagryzać zęby i po prostu „udawać” że jest dobrze gdy po prostu nie jest! Nie lubię kłamać… nie robię tego ! Gdy jest do kitu to o tym piszę… by chyba nie chcielibyście czytać jak to mi jest błogo i cudnie podczas gdy wyglądam jak Zombie nie spałam ileś tam nocy a kawę pije jak wodę mineralną…

Nie jestem ideałem ,wy też nie a wszyscy jesteśmy TYLKO ludźmi i mamy prawo mieć wszystkiego dosyć a Ja nie zamierzam ( bo nigdy przez całe istnienie bloga tak nie zrobiłam) kolorować wam mojego życia…

Mam prawo być kiepskim nastroju ,mam prawo narzekać, mam prawo mieć częste bóle głowy ...jestem tylko człowiekiem.

Ale…

Wy MACIE PRAWO kopnąć mnie w tyłek!

Tak !! dobrze czytacie. Czasami ktoś z zewnątrz musi wstrząsnąć ,pokazać co jest złe… Doradzić. To jest potrzebne , nie zawsze wierzy się ludziom, z którymi żyję się na co dzień ,często trafiają do nas rady ,porady obcych w moim mniemaniu trzeźwiej oceniających sytuację.

Ostatnio wiele miałam na głowie, pewne sprawy mnie przerosły to prawda… nie poradziłam sobie z kilkoma sprawami. Jednak wychodzę na prostą, staram się.

Moim błędem jest to że wszystko biorę do siebie i bardzo przeżywam nawet za bardzo … Potem mam rozstroje organizmu, bóle głowy, bezsenność. Tak już jest . Przyjdzie czas że powiem wam wszystko co mnie boli z czym musze się borykać i jak bardzo to niszczy…

Zbieram się do kupy i uczę żyć z nowa codziennością, zaczynam od nowa ja z ludźmi oni ze mną…

Kilka waszych komentarzy (w trosce) sprawiło że się ocknęłam… mieliście rację za bardzo ostatnio się smuciłam… czas to zmienić znowu być sobą i czerpać z życia pełnymi garściami.

Dziś wpadłam w jakiś wir… obleciałam całe mieszkanie w godzinę na błysk, obiad dla Ł, zupa rybna dla dzieci, prania ze trzy i nawet poprasowałam… wszystko to do 13 by szybko obiad zjeść i hasać z dzieciakami na placu zabaw.

Jestem padnięta.

Tylko wiecie chyba było mi to potrzebne ,ruch, zgiełk ,czas…. Zajęłam myśli zwykłym życiem i naszym życiem a problemy jakby odeszły.

Potrzebuję mieć coś dla siebie … blog ratuje duszę ale nie do końca ciało… Zaczęłabym szyć… ale mam dwie lewe ręce… i nawet jak biorę się za rysowanie królika dzieci mówią że to koń… sami rozumiecie nic artystycznego w grę nie w chodzi.

Wymyśliłam sobie bieganie… jakiś sport coś co da kopa w organizm ,zmorduje się i zapomnę o wszystkim… może to jest jakiś sposób?


Przecież mam prawo być szczęśliwa… po swojemu.




3 komentarze:

  1. www.kilkuetatowamama.com21 kwietnia 2015 19:40

    Ok, jak dalas przyzwolenie na kopniaki to nie zawaham sie ich uzyc, jesli i w miare potrzeby 😉 Szacuneczek za dzisiejsze aktywnosci 😃 I masz racje ze blog dobry dla ducha ale tez trzeba dla ciala znalezc.

    OdpowiedzUsuń
  2. mnie tez zawsze pomaga taki ruch, zgiełk, robienie czegos przez cały czas i zdecydowanie ruch na świeżym powietrzu - to oczyszcza mój umysł, wywiewa z głowy smutki i .....dobrze działa na ciało ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. i własnie ja sie tego trzymać zamierzam

    OdpowiedzUsuń