Siła Świąt

Kilka dni od komputera, Internetu i tylko z rodziną sprawiło że w cale nie chciałam tu wracać a tych wolnych dni było i jest mi za mało… dobrze że na pociechę Tatowy ma dziś wolne i kolejny dzień spędzimy razem.

Te Święta o mały włos były by w domu , ta pogoda i wieczne zawirowania zaserwowały nam przeziębienia… raz giluny raz  kaszle a raz nic… totalnie nie wiedziałam czy wyjść z dzieciakami z domu czy w nim siedzieć bo choroba się rozwinie…

W sobotni wieczór wpadł do nas wujek Kamil (co prawda dzieci swoich nie ma) ale radę dał… pooglądał nasze brykające Diabełki … Chodźcie ,wyglądają na zdrowe… bądźmy w święta razem… Miał rację Święta to taki czas w sumie jedyny gdy wielkie rodziny spotykają się w jednym miejscy by być po prostu razem, bez względu na wszystko.

Dotarliśmy, dzieciaki biegały ,bawiły się a ja czułam że dobrze zrobiłam. Pyszne jedzenie, rozmowy i moja rodzina. Wspaniały dzień. Wieczorem jak zawsze i w każde Święta wpadli do nas znajomi, dla odmiany zrobiliśmy sobie pizze ( bo co to za święta bez pizzy własnej roboty) i tak dyskusje trwały niemal do rana.

W naszym życiu ogromną rolę odgrywają właśnie znajomi –przyjaciele są częścią naszej rodziny i ani Ja ani Tatowy nie wyobrażamy sobie świąt czy urodzin bez spotkania z nimi.

Poniedziałek Świąteczny od rana nastrajał nas pozytywnie na hasło jedziemy na wieś dzieciaki niemal ekspresem zjadły kazały się ubierać i wystawały pod drzwiami. Faktycznie nasza wieś jest miejscem , które przyciąga ludzi. My sami najchętniej spędzalibyśmy tam każde wolne chwile (już teraz chodzi nam po głowie wielkie majówkowe ognisko). Znowu dzieciaki dokazywały ,śmiały się a Wika rozanielona bo miała przy sobie kolejny dzień najukochańszą na świecie ciocie Ż i ukochanego wujka M (od którego nie chciała się odkleić przez resztę dnia serwując coraz to inne wyznania uwielbienia i stosty buziaków). W te święta nasza rodzina jakby powiększyła się o kilku nowych członków w sumie nowych starych, miałam wrażenie że znamy się od lat i są z nami od zawsze. Cieszę się że wujek K zaprosił A,R i R na Święta oby więcej imprez razem w naszej nowej wielkiej rodzinie.

Odpoczęłam ,tak naprawdę. Spędziłam fantastyczny czas z wszystkimi osobami ,które kocham. Nacieszyłam się nimi, doładowałam baterię. Tak naprawdę do życia i szczęścia człowiekowi nie są potrzebne strojne ubrania, wspaniałe auta (to tylko dodatek jest to ok jest coś innego tańszego też super )tylko LUDZIE . Prawdziwi przyjaciele (i nie mam na myśli stadka super pseudo kupli a jednego czy dwóch wiernych przyjaciół – nie idźmy w tej kwestii na ilość lecz na jakość) oraz Rodzina (przez duże R bo w tym temacie jest i będzie zawsze mój priorytet ) Rodzinę mamy JEDNĄ nie wybieramy jej ,nie modelujemy i nie zmieniamy (każdy człowiek jest inny i ma swoje poglądy ale właśnie to czyni go wyjątkowym) dbajmy o ludzi ,naszych ludzi – członków rodziny tej bliższej lub dalszej jak chcecie, tak byście byli szczęśliwi i nie czuli się samotni.

Ja jestem w tym szczęśliwym miejscu czy czasie że mam WSPANIAŁĄ rodzinę, o którą Ja dbam, i która dba o mnie. To takie proste…. KOCHAM i jestem KOCHANA.



 Zawsze myślałam że magię serwuje tylko Boże Narodzenie… jak bardzo się myliłam pokazały tylko te święta. Jestem silnym człowiekiem z solidnym fundamentem  na życie a wiara w to że będzie tylko dobrze sprawa że mury mojej osoby SA jeszcze mocniejsze niż do tej pory.

Wprowadzę małe zmiany w sobie i w moim otoczeniu po to by nie stracić tego (zmian w sobie jakie zaszły do tej pory) co zyskałam dotychczas. Postanowienia będą przestrzegane a Ja tym razem odpowiednio zacznę dobierać ludzi w swym otoczeniu i ostrożnie będę rozdawać moje uczucia. Te święta pokazały mi czego (kogo)  tak naprawdę potrzebuję a czego (kogo) nie....







2 komentarze:

  1. Pięknie :) ja tez te trzy dni spędziłam NIEMAL bez internetu i dobrze mi to zrobiło :)

    OdpowiedzUsuń
  2. oj mi też :)) i obym wytrwała w postanowieniach

    OdpowiedzUsuń