Kim jestem?

Na to kim jestem teraz miało wiele czynników, zmieniałam się latami , dojrzewałam nie tylko pod względem wyglądu ale i światopoglądu. Cofając się lata wstecz pamiętam że zawsze dzieci lubiłam, otaczałam się nimi a nawet szukałam starszych koleżanek mających dzieci. Ciągnęło mnie do nich od zawsze może dla tego że byłam ( i jestem) jedynaczką i zawsze czułam się samotna czasami nie rozumiana przez nikogo… brakowało mi rówieśnika czy powiernika. Od zawsze wiedziałam że będę mamą, dla mnie było to coś naturalnego coś co stać się musi bym była szczęśliwa. Jednak gdy nadszedł ten czas i dowiedziałam się że po raz pierwszy stanę się mamą, ogarnęła mnie panika i wielki strach…Byłam bardzo młoda, tak wiele było przede mną do zrobienia i zobaczenia. Gdy minął mi pierwszy szok i dotarło do mnie jak wielkie szczęście mam, zaczęłam szukać oznak ciąży w moim ciele (próżno ) ale ja widziałam widziałam siebie z brzuszkiem. Pierwsze szczęście nie trwało długo los chciał że 11 tygodni bycia razem dobiegło końca. Brutalne zderzenie z rzeczywistością sprawiło że się zmieniłam , do dziś myślę co by było gdybym wybrała inny szpital, gdybym tego dnia nie odkurzała podłogi, albo gdybym mocniej była wdzięczna za ten cud… Moja wartość jako kobiety runęła w gruzach a głowa nie była ta sama umartwiałam się przez długi czas a serce na widok dziecka pękało z żalu. Pewnego lipcowego dnia okazało się że dostałam kolejną szansę a na świat w zimny marcowy dzień przyszła Wikusia. Myślałam że o byciu matką wiem wszystko a okazało się że nie wiem nic. Moja nauka trwa dalej jest intensywniejsza , Adaś sprawił że musiałam uczyć się siebie na nowo. Do tego Wika wpatrywała się we mnie za każdym razem gdy na ręce brałam Adasia. Ja uczyłam się być mamą dwójki dzieci a Ona uczyła się być siostrą.

Przeszłam daleką drogę, pełną łez ale i radości. Dziś wiem że jestem w właściwym miejscu i to wszystko co tak chciałam zdobywać teraz mam,  świat ułożę do stóp ale moim dzieciom i dumnie będę patrzyła na ich sukcesy.

Dziś jestem znacznie silniejsza niż kiedykolwiek dotąd, prowadzi mnie doświadczenie mojej Mamy i Teściowej. Idę do przodu dzięki słowom ,które do mnie wypowiadają. Mama zawsze przytula i pociesza, Teściowa (chociaż nie lubię tego słowa bo zdaje mi się zimne… wole mówić Mamo) zawsze daje dobre wskazówki, gdy czegoś nie potrafię zrobić (jak mi się wydaje) Ona napędza mnie do działania. Wreszcie Ona też mama , Ż mimo iż jest w gronie mam od 8 miesięcy sama potrafi mnie wiele nauczyć. Nikt tak dobrze nie organizuje swojego czasu jak właśnie Ona.

Mając przy sobie tyle Matek tyle i jeszcze więcej, MOJA MAMA, MAMA TEŚCIOWA ,MAMA SZWAGIERKA, MAMY PRZYJACIÓŁKI, MAMY KOLEŻANKI I WSZYSTKIE MAMY wiem że zawsze dam sobie radę we wszystkim.

Jestem dumna z tego że jestem MAMĄ. Ten tytuł jest cenniejszy niż wszystkie MGR. Największy komplement jaki kiedykolwiek w życiu usłyszałam to „KOCHAM CIĘ MAMO”. Niczego więcej do szczęścia mi już nie potrzeba.
„Ręka ,która kołysze kołyskę, kołysze światem” – KOCHAM CIĘ MAMO :*









4 komentarze:

  1. Zwykła Matka27 maja 2015 10:12

    piękne słowa, piękne dzieci, piękne zdjęcia....moja siostra pierwsze szczęście straciła w tym samym czasie co ty! Teraz ma dwójkę cudownych chłopaków :)

    OdpowiedzUsuń
  2. pięknie napisane :) ja jestem Mamą od niedawna ale wiem, że to jest najpiękniejsze co mogło mnie spotkać! Chociaż wcześniej nie czułam tego, nie szukałam znajomych z dziećmi. Chęć posiadania dziecka pojawiła się nagle,

    OdpowiedzUsuń
  3. przebolałam tamtą stratę ale chyba nie zapomnę nigdy o niej...

    OdpowiedzUsuń