Nie lubię poniedziałków.

Nie lubię poniedziałków.

Rany jak ja nie lubię poniedziałków, rozleniwiona o ile można tak napisać po weekendzie  nie mam ochoty na nic. Zaczynam nowy tydzień a już błagalnym wzrokiem wypatruję weekendu.
Niewyspana chociaż spałam długo dziś nawet do 9tej. Zmęczona chociaż jeszcze nic nie zrobiłam. Zła chociaż nie mam powodu do złości.

Nie lubię poniedziałków.

Nic nie wychodzi, wszystko wypada z rąk, z ciasta wyszedł zakalec a przy praniu pofarbowałam wszystkie body (kiedyś były śnieżnobiałe) Adasia … teraz nosić się będzie na czerwono. Odkurzacz wyzionął ducha przy milionowym sprzątaniu w pokoju dzieci…. Gdy tak chciałam odetchnąć przy ulubionej kawie okazało się że nie ma mleka, przecież poszło do ciasta… a bez mleka to nie kawa.

Nie lubię poniedziałków.

Właśnie wybiła 18.40 Adaś dalej śpi… dziś czeka nas bal bal do białego rana i jutro to ja będę niewyspana…

Nie lubię poniedziałków bo wyrywają mnie z świata w ,którym uwielbiam być. Świata gdzie jesteśmy tylko my, cała czwórka a jedyne co się liczy to właśnie to że jesteśmy razem i nic więcej. Nie ważne gdzie, jak ubrani po prostu razem.  Nie lubię poniedziałków bo z każdym nowym nadchodzącym tracę czas, jestem starsza, moje dzieci dorastają. Nie lubię poniedziałku bo kradnie mi ulotne chwile, spojrzenia… myśli.


Zamykam oczy i już Cie nie ma… znikaj poniedziałku… niech nadchodzi piątek.


źródło zdjęcia : kotpalifajke.blogspot.com

6 komentarzy:

  1. Zwykła Matka19 maja 2015 09:44

    Jakby tak na to spojrzeć.....to ja też nie lubię poniedziałków za to, że rozpoczynają nowy tydzień, w którym moja córcia jest znowu starsza...... :( ach jak te chwile umykają!!

    OdpowiedzUsuń
  2. z tym uciekaniem czasu i szybkim dorastaniem dzieci to prawda! Kolejny tydzień za nami! Mała Zet zaraz skończy 5 miesięcy, a ja mam wrażenie jakby tydzień temu brali mnie na porodówkę!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ojj ja też nie lubię poniedziałków...

    OdpowiedzUsuń
  4. wykreślić ;p będzie szybciej do soboty ;p

    OdpowiedzUsuń
  5. mam tak samo!! jeszcze chwilę temu woziłam Adasia w gondoli... a zaraz pobiegnie do przedszkola...

    OdpowiedzUsuń