Zaraz, za chwilę, nie teraz... a Ty jakie masz wymówki?

Ile razy w ciągu dnia odpowiadasz swojemu dziecku : zaraz, za chwilę, za moment… poczekaj.
Raz? Dwa a może kilka?
Przyznam się bez bicia że mi zdarzało się bardzo często, zawsze jest coś ważniejszego na dany moment. Wstawiam pranie, smażę kotlety, mam brudne ręce, pije kawę, nie chce mi się kolejny raz lecieć na zawołanie dziecka, mam gorszy dzień. Wymówek jest mnóstwo. Swego czasu te słowa były zamiennikiem dla moich wykrętów. Nie widziałam w tym nic złego bo przecież po tych 10,15 minutach poszłam sprawdzić o co chodzi. Coś co dla mnie było błahostką czy kolejną fanaberią jednego z moich dzieci , dla nich było sprawą życia i śmierci. Pomoc w ubraniu lalki, zobacz mamo sama pokolorowałam czy ułożone pod względem wielkości autka w pokoiku Adasia. No niby to nic … coś co robią każdego niemal dnia. Coś co się powtarza. Dziś dzieci przyjdą, jutro też będą  wołały, z dnia na dzień jednak coraz mniej… i gdy dorosną może okazać się że już nie jestem  osobą, której chcą powierzać swoje problemy – przecież wcześniej nie miałam dla nich czasu.

Wiem że nie każdego dnia w naszych żyłach buzuje super siła, nie każdego dnia mamy Powera jak Wonder Woman. Sa chwile kiedy chce zwinąć się w kłębek i się rozpłynąć jak dziś. Dziś kiedy czuję się fatalnie, moje ciało się rozlatuje a chandra bo nastały „te” dni dobija… a Wika stoi, patrzy i woła Mamo „chodź, zróbmy, uśmiechnij się”.

WSTAJĘ.

Jeśli na chwilę oderwę się od prania to dzień nie upadnie, jeśli przestanę smażyć te durne kotlety to nic rozgrzeje patelnie raz jeszcze. Ostanie kilka miesięcy dało mi wiele do myślenia. Przewartościowałam swoje życie o 180stopni no może nie o tyle ale układ priorytetów jest inny. Błahostki nie sprawiają że moje dzieci spycham na „za chwilę” , nie zamartwiam się tym co powiedzą inni na widok mamy szalejącej równo z dzieciakami w Sali Zabaw. Nie obchodzi mnie to jak widzą mnie ludzie, chodzę w dresie na spacery, chodzę tak by było mi wygodnie bawić się razem z dziećmi a nie siedzieć z boku i tylko na nie patrzeć. Nie nosze perfekcyjnego makijażu nie mam na niego czasu i nie potrafi go robić, trudno nie chcę być idealna bo takich ludzi nie ma.

To co jest ważne to CZAS mój dla dzieci tego nie może mi zabraknąć żadnego dnia. Moje wartości z dzieciństwa i nie tylko troszkę się zmieniły przez ostatnie miesiące (kiedyś wam o tym napisze dlaczego). Chcę zawsze trwać przy moich dzieciach, chcę być, mieć czas i dawać czas. Wartości i więzi nie dostajemy w gratisie przy porodzie na miłość, szacunek czy zaufanie własnych dzieci (działa to w obie strony) pracujemy całe życie. Człowiek uczy się całe życie.

Ja kiedyś gdy moja Dwójka będzie dorosła chcę dalej dzielić ich życie, problemy i troski chce by czuli we mnie wsparcie i pamiętali że ich Mama zawsze była, jest i będzie dla nich miała czas.




2 komentarze:

  1. www.kilkuetatowamama.com20 maja 2015 14:32

    Kochana, mysle dokladnie tak samo. Kiedys wkurzalam sie, ze musze oderwac sie od czegos co aktualnie robilam. Teraz jak cos chca moje Dzieci to rzucam wszystko i lece. Chce Im pokazac, ze sa dla mnie wazni i ze jestem dla Nich!

    OdpowiedzUsuń
  2. dokladnie czasu sie nie cofnie ja we wrzesniu będę miec 2ke przedszkolakow ,prace wreszcie wymodzilismy co z budowa domu i wszystko na raz ... w tedy zacznie się istna walka o czas.

    OdpowiedzUsuń