Jak wytrzymuję sama ze sobą?

Czasami nie potrafię wytrzymać sama ze sobą… i dziwię się że jeszcze mnie nie zamknęli w jakim specjalnym miejscu (śmiech). Współczesne czasy wręcz zmuszają do pewnych zachowań, czasami mam wrażenie że narzucają wymuszone uśmiechy bo zwyczajnie wypada szczerzyć michę do wszystkich a nóż widelec coś z tego skapnie (profity, układy,forsa) nie zawsze przy tym trzeba lubić czy nawet szanować osobę (od której się coś chce tak w dzisiejszych czasach za darmo nic nie ma).  Ja sama często się na tym łapię, nie powiem szczerego spadaj, znikaj z mojego życia – bo nie wypada zwyczajnie, muszę być miła bo to osoba starsza, członek rodziny itp. Itd. a pewne maniery być muszą. To chore wiem ale tak mi wpojono do głowy – szacunek przede wszystkim szkoda tylko że w drugą stronę nie zawsze to działa. Nie raz wydaje mi się że są dwie ILONY jedna to totalna złośnica taka co by to waliła w gębę a potem tłumaczyła, tupała nogą i walczyła o swoje jak lew a ta druga zaś spokojna tysiąc razy analizuje , przetwarza, myśli, robi tak by nikomu nie zrobić krzywdy przy czym sama dostaje po dupie średnio raz dziennie, kocha ludzi i jedyne czego chce w życiu to być kochana. Patrząc w lustro  nie wiem czy widzę wariatkę czy normalną osobę, może w cale nie pasuję do tego świata nie nadążam za tym prawem dżungli i nie potrafię wspinać się na drabinie kariery po plecach innych, może to jest powód dla którego nadal jestem tu gdzie teraz? Odpuszczam, nie gonię staram się jakoś żyć nie wadząc nikomu , w swoim małym świecie… Nie raz wolałabym być dzieckiem… za szybko wydoroślałam a problemy czasem mnie przerastają…  Wojna samej ze sobą toczy się od dawna… kto wie ,która z nas wygra? Wyjdzie ze mnie w końcu ta podła Ja, która zacznie walczyć o to czego chce tak samo jak wszy inni czy zostanie Ta, po której wspinają się inni i spełniają się ich marzenia… nie wiem ! Chciałabym znaleźć coś pomiędzy i wreszcie czuć się dobrze sama ze sobą.






6 komentarzy:

  1. Czasami wydaje mi się podobnie, bo czasami jak się zawezmę to nie odpuszczę wręcz powiedziałabym, że "po trupach do celu", ale później myślę czy nie byłam zbyt ostra, brutalna. Mówię co mi ślina na język przyniesie chociaż sytuacja nie do końca tego właśnie wymaga, a innym razem, kiedy na prawdę powinnam zrobić coś bo muszę i to będzie najlepsze dla nas wszystkich zanim zdecyduję, przeanalizuję już jest najzwyczajniej w świecie za późno. Nie Ty jedna masz ten problem. Wydaje mi się, że chyba prawie każda matka się z tym zmaga.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Zwykła Matka16 lipca 2015 18:16

    Kochana...życie jest takie, że musi chyba nas być dwoje naraz....sa dni, że mozna sobie pozwolić na to by byc tym dobrym, a czasem...trzeba zawalczyć o swoje, nie dac sobie wejść na głowę :)))

    OdpowiedzUsuń
  3. Też mam czasami wrażenie, że składam się z dwóch osób. Staram się być miła, tolerancyjna itp jednak czasem ta druga ja wygrywa i muszę zawalczyć o siebie i o to co moje.

    OdpowiedzUsuń
  4. ja zdecydowanie ta druga powinnam uwalniać częściej

    OdpowiedzUsuń
  5. myśle że nie tylko matka ale i człowiek... życie nie jest takie proste a szkoda

    OdpowiedzUsuń