Kiedyś i dziś - czy coś się zmieniło?

Wczoraj nocą wertowałam bloga… od pierwszych jego tekstów, przeczytałam wszystkie, chłonęłam każde słowo, przeżywałam każde emocje jeszcze raz, wzruszałam się nad wszystkimi zdjęciami… Co się zmieniło przez te lata…? Nie wiele… dalej jestem marzycielką z taką tylko różnicą że dążę do realizacji…

Kiedyś wzdychałabym do katalogów z domami ,meblami cały ten budowlany światek był by tylko w strefie w mojej głowy – dziś stoi działka pod miastem, zatwierdzony projekt domu i wszelkie pozwolenia nie ważne że jeszcze nie widać murów ale za rok, dwa wypiję kawę na swojej werandzie. Odważyłam się sięgnąć po swoje marzenia po nasze marzenia tylko trochę jeszcze muszę im pomóc by się zrealizowały.


Chciałam mieć drugie dziecko – i mam najwspanialszego syna na świecie, pukałam się w czoło na myśl o trzecim dziecku marzyłam ale … dziś wiem ,jestem pewna że jeszcze poczuję bijące w sobie serce.  Jeśli nie teraz to za kilka lat, nadal jestem młoda i silna mam czas i nie muszę porzucać marzeń.  

Ludzie, w tym temacie też nie wiele uległo zmianie. Dalej dziele na białe i czarne albo lubię albo nie niema nic po środku zwłaszcza dla tych ,którzy nie potrafią nawet powiedzieć zwykłego „przepraszam” są zbyt dumni na to by postarać się … mimo iż im zależy (przestałam w to wierzyć). Dalej kocham te same osoby, dalej mam tych samych przyjaciół , dalej wspierają mnie i trwają przy mnie a ja wiem że na tym świecie jestem komuś potrzebna. Nie uganiam się już za ludźmi ,którzy maja mnie gdzieś… bo i po co? I tak przez te lata nic się nie zmieniło i nie zmieni, ktoś kto nie szanował mnie w tedy teraz tez tego nie robi. Mam dosyć serdeczny ludzi widzących tylko swoją stronę medalu, swój czubek nosa, swoje ego… nie patrząc na mnie moje uczucia… to nie ważne a ja nie będę niczyim workiem treningowym, opcją zapasową, przymusem bo wypada –już nie.  Rodzina kocham ją całą, teraz wiem że rodziną w cale nie muszę nazywać tych , z którymi wiążą nas więzy krwi, rodziną są tez przyjaciele cenie ich bardzo (to taka rodzina, którą wybierałam sobie sama i muszę o nią dbać) . Nie zabiegam już o kontakty w tej takiej „prawdziwej rodzinie” życie rozsiało nas po świecie, błędy przeszłości sprawiły że nie wiele mamy wspólnego zupełnie jak obcy … może kiedyś to ulegnie zmianie, może kiedyś moje siostry i bracia usiądą ze mną przy jednym stole, nic na siłę , wolę poczekać tyle ile będzie trzeba, wybaczyć to co powinno być wybaczone i zapomnieć. Nie chcę już sztucznych uśmiechów w Święta, przez to te moje ulubione dni stały się szare, przymusem ale w tym roku będzie inaczej. Egoistycznie postawię na siebie i na to by być szczęśliwą tak po prostu.

Szacunek, ludzie dostaną go ode mnie tyle ile sami mi go dadzą nic ponad to. Czytając bloga od początku za wiele ja tych szans dawałam, i tyle razy ktoś ich nie wykorzystał może dla tego że wiedział że będzie kolejna… już nie.

Jeszcze rok wstecz nie chciałam iść do pracy a dziś małymi kroczkami realizuje się zawodowo i wiecie to cudowne uczucie pracować u siebie i na siebie, wspierać Ł w jego planach i pomysłach budować naszą przyszłość za którą będziemy wdzięczni tylko sobie.

Strach od lat mi towarzyszy, strach przed tym co myśla o mnie inni, strach przed utrata bliskich… Teraz wiem po tylu latach że strach zabiera życie a ja za miast się bać musze działać, a jeśli coś się nie uda wstać otrzepać się i zacząć od początku.

Od początku bloga ewoluowałam, zmieniałam swoje spojrzenie na świat i ludzi, zmieniłam swoje niektóre poglądy, wydoroślałam i chyba wreszcie jestem gotowa by brać z życia to co mi daje. Potrafię rozróżnić osoby mi życzliwe od tych kompletnie nie dla mnie. Doceniam czas jaki mi dano. To co jest najważniejsze, jest priorytetem to moja rodzina :dzieci mąż, teściowe i rodzeństwo Ł, przyjaciele to oni czynią mnie bogatą a nie zera na koncie.  Kłody pod nogami już nie są tak wielkie i straszne, mając takie wsparcie ludzi ,którzy naprawdę mnie kochają wiem że mogę wszystko, mogę być kim zechcę i spełniać swoje marzenia.

Dojrzałam by wreszcie powiedzieć JESTEM SZCZĘŚLIWA po mimo i wbrew. 



źródło - Pinterest

8 komentarzy:

  1. Cudownie móc spojrzeć tak daleko wstecz, przeanalizować wszystko, spojrzeć wgłąb siebie..
    Pomimo trudności udaje Ci się realizować założone cele i nie poddawać się, to wspaniale!
    Obyś nigdy nie traciła pogody ducha i energii! Żyje się tylko raz, trzeba wyciskać więc z niego wszystko co się da :)
    _______________
    notatkiprzyszlejmatki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Zwykła Matka9 lipca 2015 09:49

    super, że jesteś szczęśliwa ! a tego domku z własną werandą życzę ci z całego serca :)

    OdpowiedzUsuń
  3. dziękuje :* wiesz co zaczynam czerpać szczęście do pewnego momentu zjadały mnie nerwy,które serwowała mi najbliższa osoba... teraz juz nie czuje nic... zaczynam od nowa

    OdpowiedzUsuń
  4. trudności ostatnio wiele, zaburzyły sie wszelkie wartości budowane od dziecka, wiara w ludźi i taka zwykła ufnośc... ale mam dosyć życia w nerwach, strachu.... zaczynam od nowa

    OdpowiedzUsuń
  5. Najtrudniej to sobie uświadomić, że właśnie czasem te najbliższe Nam osoby, dla których byliśmy w stanie poświęcić wiele, sprawiają Nam najwięcej przykrości i bólu. A nawet jak już sobie to uświadamiamy to ciężko Nam odciąć je grubą kreską i zacząć żyć bez nich. Wiem ile taka "ufność" potrafi napsuć w życiu.
    Ale już połowa sukcesu za Tobą, najważniejsze teraz jest zrealizowanie wymarzonych celów a nie stała troska o innych! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. masz rację, musz zadbać o siebie bo nerwy mnie wyniszczą ;/

    OdpowiedzUsuń
  7. Najważniejsze to być szczęśliwym :) W takim razie dużo szczęścia i oby jak najszybciej stanął tej wymarzony dom !!!

    OdpowiedzUsuń
  8. dziękuje:* musi się wybudować... bo za chwilę zamieszkamy na pustej działce ;p

    OdpowiedzUsuń