Magiczny dzień.

Jest taki dzień ,który jest dla mnie wyjątkowy. Dzień, w którym odeszły moje kompleksy, wielki smutek i żal do siebie. Wreszcie poczułam się kobieta , prawdziwą i spełnioną, moment wielkiej radości a zarazem zabawy do białego rana na weselu Zuzulenkowych rodziców.  Piękny dzień 17 lipca 2010 roku okazało się że w moim brzuchu mieszka ktoś na kogo czekałam całe życie. Mała Wika. Lekarstwo na moje smutki balsam na cierpiące serce po utracie pierwszego dziecka- moja mała fasoleczka.  Kto by pomyślał że tak niespodziewanie gdy już zaczęliśmy tracić kolejne nadzieje na bycie rodzicami pojawi się Ona. Nie myślałam tego dnia o tym co się ze mną dzieje a ciąża przez myśl mi nie przeszła. Wróciliśmy nocą z wakacji nad morzem i szykowaliśmy kreacje na sobotnie wesele, bo to o tym właśnie myślałam. Ł zacierał ręce na zabawę w gronie naszej rodziny a ja przypominałam sobie nasze wesele, które  przecież było nie tak dawno bo rok wcześniej… przez te wszystkie wydarzenia nie myślałam o sobie. Na weselu szalałam jak nakręcona , tańczyłam wszystkie tańce, skakałam, bawiłam się i rozpierało mnie szczęście kiedy jedna z cioć męża mego odpaliła do mnie „służy Ci ten stan” to było jak grom… przysiadłam… i chwila jaki stan? Nagle olśnienie… spałam na wakacjach jak mops, jadłam tony mięsa i wyraźnie wyskoczyły mi piersi… (gdzie zazwyczaj jakby na deskę napluć ;p ) myślę myślę… nie mam miesiączki matko…. Ciocia owa musiała jechać do miasta by nakarmić młodsze dziecko piersią ,które zostało z babcia… i przywiozła mi test… jeszcze na weselu go robiłam… a potem już sami wiecie TYLKO SZCZĘŚCIE. Nigdy nie zapomnę tej daty, tego szczęśliwego dla nas dnia, łzy płyną mi do dziś po policzku ten test i dwie kreski to było coś wspaniałego, najpiękniejszego w moim życiu rozpierała mnie duma, euforia czułam się kimś po prostu spełniona.  Moje szczęście trwa do dziś w podwójnej dawce.



ZUZULENKOWYM rodzicom życzymy wszystkiego wspaniałego z okazji Ich 5 rocznicy ślubu :* 


6 komentarzy:

  1. Przeczytałam jednym tchem! Nie dziwię się, że tak dobrze kojarzy Ci się ta data!

    OdpowiedzUsuń
  2. a żeby było śmiesznie o ciązy Adasia dowiedziałam się rankiem przed weselem przyjaciółki :)
    Ta data zawsze bedzie wazna nigdy jej nie zapomne

    OdpowiedzUsuń
  3. Zwykła Matka17 lipca 2015 19:54

    Połknęłam ten tekst na bezdechu.....może i mnie przytrafi się jeszcze kiedys taka niespodzianka jak Tobie po tym weselu? :)

    OdpowiedzUsuń
  4. To na pewno był piękny dzień :) Ciekawe, po czym ciocia wywnioskowała Twoją ciążę :)

    OdpowiedzUsuń
  5. ciocia mówiła że po buzi... jak mnie zobaczyła wiedziala ze cos sie kroi inni tez mówia ze zmienilam sie na buzi i po prostu TO było widać :)

    OdpowiedzUsuń