Moje dzieciaki to niezłe cwaniaki.

Moje dzieci są jak kameleony co prawda nie zmieniają kolorów jak te zwierzaki ale za to potrafią dostosować się do różnych sytuacji… Wika stała się znacznie odważniejsza gdy pod ręką ma brata, myślę nawet że lęk przed przedszkolem pokonała tylko dla tego że poszli razem, na salę przedszkolną weszli trzymając się za ręce pomyślałam w tedy że najlepszym prezentem jaki oboje mogli dostać to to że mają po prostu siebie.  Oboje pokonują trudności i razem znacznie szybciej się uczą. Wika codziennie powtarza liczenie dzięki temu i Adaś to robi , Młody zaś świetnie radzi sobie z jedzeniem… znacznie lepiej niż jego siostra, której jeśli się nie przypilnuje to zwyczajnie nic nie zjada… teraz gdy zasiadają razem do jednego stoliczka problem jakby jest mniejszy, Wika obserwuje jak zjada Adaś i zawsze stara się go dogonić a ja nie muszę jej pilnować.  Zawsze jednak zastanawiała mnie „magia miejsca”  w domu Adaś kaszanki z piekarnika nie wziął by do ust a Wika zaś uwielbia ale na wsi u babci K zajadają się oboje z identycznym zachwytem co więcej Adaś i Wika u babci jedzą chyba za troje i wszystko jest pyszne i cudne gdzie w domu wybrzydzają… Na spacerze czy placyku to idealne rodzeństwo w domu zdarzają się kłótnie … i kto by pomyślał że gdzieś przy ludziach Wika pieści się nad Adkiem jakby obchodziła się z jajkiem. W mieszkaniu sprzątają… swoje zabawki ale nieźle się przy tym nagimnastykuję ale za to u babci czy gdzieś w gościach nie ma z tym problemu a ludzie tylko oczy wystawiają gdy mówię im jakie ja mam dwa Łobuziaki. Jedno jest pewne matka wymyśla a dzieciaki to niezłe cwaniaki wiedza doskonale kiedy, gdzie i jak się zachować a w domu to już inna bajka i można protestować matczyna cierpliwość.








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz