Zapomniałam o sobie.



Jeszcze 5 lat temu doskonale wiedziałam jak się ubrać by wyglądać dobrze, zakupy dla siebie sprawiały mi przyjemność, kosmetyki też wybierałam te dobre. Dbałam o siebie i swoje potrzeby. Byliśmy z Ł w tedy tylko we dwoje, wszystko było łatwiejsze i na wszystko też mieliśmy. Projekt dziecko zmienił moje myślenie na długie lata. Nagle nic inne nie było ważne. Dobre kosmetyki zmieniłam na jakiekolwiek kosmetyki, modne i fajne ubrania na jakieś ubrania albo nie kupowałam ich sobie wcale. Wszystko to co mnie cieszyło co lubiłam nagle przestało mnie obchodzić. Liczyła się tylko Wika a później już Oni oboje, mój idealny duet córeczka i syn… wymarzona parka. Byłam i jestem dumna z tego że ich mam pięknych i zdrowych no i chłopiec i dziewczynka tak jak sobie wymarzyliśmy. Zapomniałam kompletnie o sobie, dwa moje cele każdego ranka miałam przed oczyma. Śmiało mogę napisać że się zaniedbałam. Zakupy dla siebie stały się przykrym obowiązkiem po jak najmniejszej linii oporu, gdy miałam kupić sobie buty z wyprzedaży za 39,90 tysiąc razy zastanawiałam się czy warto i czy są mi w ogóle potrzebne. Jeśli jednak szłam po zakupy dla dzieci 99,90na buty to było nic wydawałam te pieniądze od ręki, bez przemyśleń. Chciałam by wszystko mieli , dobrej jakości, modne i fajne (tak jak kiedyś ja). Straciłam umiar totalnie. Przestałam się liczyć i nie była to ich wina tylko moja , zrobiłam to sama… Ja tak zdecydowałam. Odstawiłam koleżanki, wyjścia na kawę, kompletnie nic mnie nie interesowało oprócz mojej rodziny. Chociaż mamy fantastycznych znajomych, takich od serca i do tańca i różańca. Brak mi przyjaciółki. Chciałam być sama i tylko cieszyć się dziećmi ale nie chciałam przy tym czuć się samotna. To uczucie przyszło z czasem, dzieci nie mogą i nie są powiernikiem problemów dorosłych a czasem chce się pożartować z kimś w swoim wieku. Byłam i jestem szczęśliwa ,takie życie sobie wybrałam ale teraz jestem gotowa na dalsze kroki. Miałam wyrzuty sumienia wychodząc gdzieś bez dzieci , spędzałam z nimi tyle czasu 24h na dobę że normalnym było dla mnie wszędobylskie ich towarzystwo. Wyjścia z dziećmi nie sa problemem, wypad do galerii w trójkę , gofry na mieście wszystko to robiliśmy razem od pierwszych chwil ,dawałam radę i zawsze było ok. Gdy miałam wyjść sama nie wiedziałam co ze sobą robić. Wstydziłam się tego że chce gdzieś wyjść BEZ dzieci, że chce mi się czasu dla siebie, że potrzebuje kogoś kto pokaże mi że ja mogę o siebie dbać a przy tym i o dzieci… Zabrakło mi zdrowego rozsądku. Wszystko się zmieniło gdy wyszłam na 15 minut do koleżanki z Gimnazjum, wspólny temat… dzieci ,mężowie ,śmiech nagle okazało się że nie ma mnie godzinę. Wpadłam do domu zaczęłam przepraszać od progu… tam czekała Wika… GDZIEŚ TY BYŁA MAMO…. Bo wiesz z Tatą to było tak fajnie! Bitwa wodna i piankę w wodzie tata zrobił i kolacyjkę już jedliśmy… Dostałam jakby cios w twarz… to nie oni nie dadzą sobie rady bez mamy … tylko ja nie umiem żyć bez nich. Ł pokazał że nasze mieszkanie nie runie podczas mojej nieobecności a Ja sama mimo iż tylko godzinę poza domem wróciłam jakby na turbo bateriach, szczęśliwa, zrelaksowana. Dobrze mi było.  Czas o siebie zadbać, swoje potrzeby i przyjemności. Dzieciakom coś kupie to i teraz coś sobie we wszystkim znajdę kompromis … by nigdy więcej nie zapomnieć o sobie.






Z nimi jestem szczęśliwa, czuje że żyję i mogę wszystko jestem ich mamą. Jestem też kobietą i o tym muszę pamiętać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz