Inne życie.

Jako gówniara marzyłam o życiu ,poukładanym, zaplanowanym i idealnym… żyłam w bańce mydlanej nie widziałam zła, nie znałam podłości ludzkiej z góry myślałam że wszystko jest dobre a tragedie dzieją się gdzieś bardzo daleko a mnie nigdy nic nie dosięgnie… nigdy nie będę nieszczęśliwa, oszukana, smutna… a otoczona zgrają ludzi nie poczuję się samotna.

Bańka pękła … rozbiła się w drobny mak, ja dorosłam i na własnej skórze poznałam co to życie… i jak gorzki potrafi mieć smak.

Wszyscy dookoła traktowali mnie z góry, jedynaczka ,która ma wszystko podane na tacy… rodzice dobrze sytuowani mówili ma wszystko czego dusza zapragnie. Jak bardzo się mylili w tym osądzie chyba dopiero teraz zrozumieli… Jedynaczka zdana na siebie ,twardą ręką zahartowana do życia. Czegoś chciałam musiałam zarobić, zasłużyć… nigdy nic nie było bo się należy. Jedynaczka ,która bardzo długo była samotna. Zbyt ufna dzięki czemu wiele razy dostała kopa… oszukiwana, wykorzystana…. Szukała tylko ciepła drugiego człowieka.

Na mojej drodze stanął Ł i to On pokazał mi że ktoś mnie kocha, docenia za to jaka jestem. Dał mi rodzinę taka ,którą chciałam mieć zawsze, taką która jest blisko mnie ja mogę do niej iść a ktoś mnie wysłucha, rodzinę która się wspiera. Rodzeństwo o jakim śniłam. Pokazał mi życie… nie zawsze różowe… nie jesteśmy w bajce… doświadczyłam różnych emocji gorszych i lepszych. Tylko tym razem byłam twardsza, wytłumaczył mi co może mnie spotkać i jak mam sobie z tym radzić.

Mojej natury nie zmienił… chociaż swoje w życiu nacierpiałam dalej jestem zbyt ufna… marzycielka… i durnie wierzę że niektóre osoby się wreszcie zmienią i zaczną mnie szanować czy doceniać to że jestem w stanie przejść dla nich każdą rzekę tego świata…

Marzyłam o innym życiu, poukładanym jak w filmach dostałam to co mam. Zbudowałam swoją rodzinę, sama walczę o swoje szczęście. Moja rodzina pokazuje to że mnie kocha i dla mnie tylko ona się liczy. Na wszystkie sukcesy przyjdzie czas. Nie istotne że nie dokończyłam studiów … październik jest co roku… i zawszę mogę do niej iść. Kariera czeka na mnie za rogiem a może już ją znalazłam? Jak na razie zaczynam czerpać satysfakcję z bloga a jego pasmo sukcesów napędza mnie do działania. Wiem że moje pisanie jest docenione ,ktoś czyta, lubi i jest to bardzo ważne… wsparcie obcych osób dodaje sił możecie mi wierzyć!


Modelowe życie jest fajne…. Kariera, ślub, mąż, dzieci, dom itp…. Ja ta piramidę wywróciłam do góry nogami … i wiecie co dziś wiem że była to dobra decyzja ,doceniam to co mam i cieszę się swoim prostym życiem.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz