Nie boję się swoich uczuć.

Przedszkole… to słowo chyba sobie wytatuuje na czole, dniem i nocą o tym myślę. Dla jednych jest to śmieszne… jak dorosła kobieta może tak panikować nad czymś co jest naturalne i wcale nie takie złe. Czy jest jakiś lek na tęsknotę? Powinnam udawać że łzy moich dzieci mnie nie wzruszają tylko po to by otoczenie nie miało ze mnie używania? Tęsknie i to bardzo i wiecie nie obchodzi mnie to że kogoś to bawi. Kocham moje dzieci i jesteśmy ze sobą silnie związani co pewnie widzicie sami. Naturalnym jest strach, obawa przed nowym nieznanym … Dzieci Ida po raz pierwszy (no Wika drugi) do przedszkola ja pierwszy raz posyłam ich oboje … Wiem że jest to dobra decyzja zwłaszcza dla ich rozwoju ale też nie łatwa gdy widać łzy. Staram się jak mogę pokazywać jak fajne jest przedszkole a swoje obawy zostawiam w domu. Tym razem mocno zaciskam zęby…będą chodzić i super się bawić a ja będę tęsknić w domu i z dumą odbierać moich przedszkolaków. Nie wiem co mi przyniesie los… gdzie my będziemy za rok, dwa, może dzieciaki nigdy nie polubią przedszkola, może zaczną wiecznie chorować … a może będzie dobrze. Jedno jest pewne o swoich uczuciach zawsze będę głośno mówiła, bez poczucia wstydu bo dorosłemu nie wypada. Jeśli kocham ludzie to ode mnie usłyszą, jeśli będzie mi smutno popłyną łzy a jeśli będę szczęśliwa to wykrzyczę to światu!!! Już niczego nie będę się bała ani tęsknoty ani wyrażania własnych emocji…  Problem zawsze jest łatwo rozwiązać gdy ma się wsparcie i ludzi ,którym można się wygadać.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz