Nocnikowe sprawy.

Odpieluchowanie Adasia zaczęło się na początku wakacji trochę z chęci wygody i rezygnacji z pampersa , trochę pod kątem przedszkola. Uznaliśmy że jest to dobry czas… ale Adaś miał inne zdanie. Nauka szła opornie… nocnik był dobrym miejscem do chowania autek, zakładania na głowę czy rozkładania go na czynniki pierwsze… później Adaś pokapował że woda w nocniku daje melodyjki …więc zaczął sobie wlewać picie z kubka i tak kaczuszka wygrywała cały dzień kwa kwa… myślałam że zwariuje… Serio! Melodyjki Tatowy odłączył i zaczęliśmy naukę na poważnie, wołanie siusiu psi psii takie tam, chyba robiliśmy wszystko co możliwe…. Adaś oczywiście swoje potrzeby załatwiał… ale na panele, na dywan, w swoje własne buty… wszędzie tylko nie tam gdzie trzeba. Trwało to niemal całe wakacje myślałam że nie ma dla nas nadziei.

 Tatowy wymyślił drugi nocnik, zwykły ale z wygodnym oparciem i zabezpieczeniem z przodu tak by Adaś się nie osiusiał. W łazience ustawiliśmy więc dwa nocniki. Stwierdziliśmy zgodnie albo Adaś nauczy się załatwiać przy Wice… albo musimy odpuścić naukę bo to nie jest jego czas. Zwłaszcza że Adaś mało mówi … nie powie „ chce siku” ale za to pokaże… i to wychwyciła właśnie Wika. Szła do łazienki by załatwić swoją potrzebę i za nią pobiegł Adaś… Wika zapytała go chcesz siusiu…? Odparł tak trzymając się za spodenki… pomogłam mu się rozebrać i w tedy był nasz pierwszy „sukces” od tej pory Wika zawsze wołała za sobą Adasia a On robił prawie wszystko na nocnik z wielką radością.

Problem pozostał przy „grubszym temacie” chyba wiecie co mam na myśli… Adaś za żadne skarby nie zrobi tego do nocnika… Nie chcieliśmy pogrzebać sukcesu siusiania przez zakładanie pampersa… ale na rynku są też „ pielucho majtki” polecam je wszystkim nie ważne jakiej firmy. Zakładając takiego pampersa dziecko ma wrażenie że są to zwyczajne majteczki, łatwo można je zsunąć do siusiania i podciągnąć z  powrotem , chronią Malca przed wpadką. W naszym wypadku zakładane są tylko do jednej „sprawy” rano i zamieniane przez nas lub panie przedszkolanki na zwykłe majteczki. Od sierpnia Adaś już sypia i spaceruje w zwykłych majteczkach. Czasem przytrafią się wpadki , jest to normalne ale myślę że już lada chwila całkowicie pożegnamy się z pieluszką.
Nasz wybór padł na prostotę w wyglądzie ,maksimum wygody i funkcjonalności. Nocnik w zestawie z podestem to super sprawa. Adaś sam załatwia swoje potrzeby a potem może umyć rączki (nasz zlew jest wysoko i bez pomocy nauka mycia rączek by się nie udała).


 Wersji kolorystycznych jest całe mnóstwo a więc każdy znajdzie coś dla siebie. Nocnik lub jeśli wolicie nakładkę na sedes dla dorosłych. 

Jeśli kolory to nie jest to czego szukacie warto zerknąć na pastelową propozycję od Beaba .


Nie tylko nocniki towarzyszą nam w tej przygodzie. Znalazłam kilka innych bardzo przydatnych gadżetów podczas nauki higieny.

Strzałem w dziesiątkę okazał się pojemnik na mokre chusteczki marki SKIP HOP, zawieszam go na szlufce od własnych spodni, przy wózku lub biorę w rękę. Nie noszę mega paki chusteczek za sobą, jeśli przyczepię do spodni ręce przy ogarnięciu nie zawsze szczęśliwego Adasia są wolne. Wierzcie mi gadżet bardzo wygodny i ułatwiający życie.  Drugim moim typem tej marki jest worek –suche/mokre no mega sprawa i zawsze mam go przy sobie. Jak wiecie nauka siusiania nie zawsze jest usłana różami. Przytrafiają się wpadki i mokre ubranka chowam właśnie w ten worek, raz że nie zamoczą mi innych rzeczy w torbie a dwa że zapach brudnych ubranek nie unosi cię po całym bagażu jaki mam przy sobie. Praktyczny bo również jego przyczepie sobie do spodni, torby czy zwyczajnie do wózka. 




Mamo chce siusiu! Rozglądasz się a tam zero miejsca gdzie można by zaprowadzić dziecko. Las ,łąka, morze, i inne sytuacje… Znalazłam jednorazowy sprzęt do takich zadań i zawsze mam go w torbie, różne sytuacja się zdarzają a ja lubię być zabezpieczona na każdą ewentualność.





.
Na koniec hit dzieciaków, przenośne lampki w kształcie zwierzaków marki Skip Hop. Moje maluchy nie lubią chodzić bez światła po nocy do łazienki. My zaś nie bardzo chcemy całe noce palić światło. W efekcie Adaś wstaje Idze na oślep do Wiki budzi Wiki i razem robią siusiu a rano albo znajdujemy ich u Wiki albo u Adasia albo na skróty pakują się do nas. Od kąt mamy lampki Adaś idzie sam i wraca do siebie albo idzie z Wiką i odprowadzają się wzajemnie. Taka lampka może palić się całą noc tyle ile potrzebuje dziecko no i daje przyjemne ciepłe i delikatne światło.


Nauka nocnikowania, to nie lada wyczyn dla naszych dzieci. Krok ku dorosłości i samodzielności. By był sukces musicie dobrze wsłuchać się w swoje dziecko, uczyć powoli , ciepłym głosem i uzbroić się w cierpliwość… to może potrwać. Pamiętajcie by za każdy sukces nagradzać swoje pociechy gromkim brawem, przytuleniem i buziakiem tak zmotywowane Dzieciaki szybko pożegnają pampersa.

Tak zrobiliśmy ze smokiem stanowczo lecz ze spokojem oznajmiliśmy Adasiowi przed drugimi urodzinami że smoczek jest fuu a On sam już jest tak dużym chłopcem że wcale go nie potrzebuje, smoka zamienił na zabawkę i od tamtej pory już go nie chce, nie było tez scen, dramatów po prostu poszliśmy o krok dalej. Z nocnikiem jest tak samo, gdy Ja byłam spięta… stresowałam się , zbyt nakłaniałam efekt był odwrotny. Jednak gdy zaobserwowaliśmy Adasia to jak sygnalizuje potrzeby i jak bardzo zapatrzony jest w siostrę stwierdziliśmy ze najlepszym pomysłem będzie włączenie jej do nauki i to było to. Dzięki Wice nauka szła gładko, w formie zabawy i wspólnych sukcesów. Adaś cieszył się z tego że udało mu się zrobić wszystko tak jak siostra a Wika była dumna że nauczyła Adasia korzystania z nocnika.

Trzymamy i za was kciuki!  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz