Szacunek.

Czasami emocje zbierają się we mnie, krążą po ciele szukając ujścia… Nie zawsze pozwalam by ujrzały światło dzienne… Dziś jednak czara goryczy się przelała … mam dosyć totalnie! Jeszcze jakiś rok temu takich sytuacji nie było, nie dusiłam nic w sobie zwyczajnie jak bomba wybuchałam gdy czas na zegarze mijał, niemal od razu mówiłam co o kim myślę ,co mnie wkurza no to żeby się lepiej ode mnie odczepił. Wiele się nie zastanawiałam nad słowami, myślałam że wywalając z siebie wszystko będzie lepiej. Czasem miało to sens a czasami pod wpływem emocji mówiłam nie do końca to co chciałam. Zdawało mi się że załatwiając sprawy na tzw. „gorąco” wreszcie otworzę ludziom oczy a Oni sami dostrzegą ciut więcej niż tylko własny czubek nosa… myślałam że zaczną mnie szanować… błąd nikogo do szacunku nie zmuszę zwłaszcza tych, którzy szanują ludzi tylko w tedy gdy coś z tego mają a ich świat kręci się tylko wokoło ich potrzeb a cała reszta nie ma znaczenia.

Chciałam się odciąć tak po prostu ale nie zawsze jest to możliwe  w moim wypadku pewnie nigdy nie będzie. Zaczęłam więc milczeć udawać (chyba przed sobą najbardziej) że nic nie słyszę, nie widzę i nic mnie nie obchodzi. Mam swój świat i tego się trzymam… trzymałam do czasu. Strasznie źle na mnie wpływa takie duszenie emocji, chodzę sfrustrowana i poirytowana a głupota albo lepiej totalne ściemy osób mnie otaczających przyprawiają mnie o wysypkę. Na serio czasami mam wrażenie że Ludzie już tak kłamią, dzień w dzień że sami żyją w swoich kłamstwach – szczęśliwi idealnym życie ,którego tak naprawdę kompletnie nie ma… Oszukują siebie, mnie i innych w imię czego? Lajka pod zdjęciem na FB?

Ideałów nie ma, Ja nie jestem idealna i nigdy nie byłam. Sama złoszczę się na siebie bo mimo chęci szczerych ,pomysłów na zmiany ciągle tkwię w tym samym miejscu co rok temu. Dalej zaciskam zęby widząc idiotyzmy pewnych ludzi, nie wypada mi zwyczajnie tego komentować… bo ile można mówić starszej sąsiadce z drugiego piętra w  piękny letni dzień że moje dzieci nie musza nosić czapki na uszy… bo wietrzyk jest, ile można tłumaczyć innym że zmieniam wózek bo to lubię i chcę i stać mnie na to a więc co wam to przeszkadza, ile można prosić kogoś by nie wchodził w moje życie z butami przestał się rządzić i dyrygować mną jak jakąś lalką, ile mogę się na tłumaczyć że ja się „czyimś” życiem nie interesuję mam swoje świetne a ktoś obcy nie jest jakąś gwiazdą i nie odgrywa w moim życiu kompletnie żadnej roli. Nie wiem sama czy powinnam ludziom mówić wprost „jesteś dla mnie nikim” tak jak Ty mnie nie szanujesz i chyba nigdy tego nie robiłeś tak Ja nie chcę mieć z Tobą nic wspólnego.  Wściekam się gdy słyszę od bliski różne sensacje o sobie… od osób , które „tylko podglądają” mnie na fb czy naprawdę mają tak cholernie nudne życie że pierwsze co robią po przebudzeniu to trzepią moje profile na portalach społecznościowych?

Naprawdę jestem aż tak złym człowiekiem i nic nie wartym dla innych że trzeba mnie zgnoić ,upodlić, okazać brak szacunku, okraść z resztek uczuć by pokazać kto tu rządzi?

O tuż nie!

Przestałam ślepo wierzyć w ludzkie intencje, nic bez przyczyny się nie dzieje i większość relacji jest „po coś” . Najwyższa pora wziąć nóż odciąć stary balast ,jasno powiedzieć MAM DOŚĆ I DAJCIE MI SPOKÓJ i wcisnąć guzik szczęście. Domaganie się a może lepiej dopytanie się / rozmowa nie jest niczym złym a ja uważam że lepiej zapytać kogoś np.: dla czego nie zrobiono czegoś na co się umawiałam niż snuć swoje teorie spiskowe.

JA jestem tylko człowiekiem, bardzo uczuciowym, z całą gamą emocji, ciepła i miłości do ludzi. Lubię pomagać, lubię czuć się dla kogoś ważna i potrzebna. Kto dobrze mnie zna wie że żadna kłótnia ,niesnaska czy dawne dzieje nie są wstanie zniechęcić mnie do pomocy – jeśli ktoś mnie o nią prosi. Przepraszam gdy wiem że zrobiłam źle ,nie boję się tego słowa bo tylko silni ludzie potrafią wprost przyznać się do błędu. Chciałabym być zrozumiana, kochana i szanowana… Nawet jeśli ktoś mnie nie lubi…. Bo nie musi! Nie powinien robić krzywdy…Jeśli tak ciężko jest innym dobrze mnie traktować, nie ranić i obgadywać to po co się do mnie odzywają i podtrzymują sztuczny kontakt skoro go nie chcą? Na pokaz? Nie potrzebnie. 


SZACUNEK to niby tak nie wiele w dzisiejszym świecie a dla mnie jest bardzo ważny… nie chcę go więcej od  innych… wystarczy jeśli ktoś da mi go tyle ile ode mnie dostaje. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz