Tak bardzo wyjątkowo.

Weekendowe dni jak żadne chyba inne w tygodniu są wyjątkowe same w sobie. Nie muszą zawierać żadnej czerwonej kartki, świąt … czegokolwiek wystarczy że są wolne. Zaskakują spokojem, radością… płyną wolno a ja mam na wszystko czas, kawa, śniadanie ,spacer i jeszcze się gdzieś wyskoczy co w tygodniu mało realne bo ciągle mało mi doby… Jedynie bałagan sto razy większy gdy cała ekipa jest w domu. Strasznie lubię tak siedzieć z moją rodzinką w domu. Nie nie potrzeba mi nic więcej żadnych super obiadków czy dalekich podróży wystarczy że posiedzimy sobie, ułożymy puzzle… cokolwiek byle razem. W weekend jakbym więcej widziała (detali np. delikatne piegi na buzi Wiki) czuła (każdy pocałunek Ł smakuje jak ten pierwszy 11 lat temu) co w tygodniu czasem się nie zdarza… podenerwowanie ,pośpiech… to wszystko jest nie tak jak w weekend.

Marzy mi się siedzieć opatulona kocem takim mega puszystym przed kominkiem, dzieciaki bawiły by się ,wokoło nas biegały by psy ( dwa…. Mi marzy się mały a Tatowy chce giganta) a na parapecie wygrzewał by się kot (marzenie Wiki).Za oknem prószył by śnieg a po domu unosił by się zapach choinki… DLA MNIE to sielanka, myśli jakie napawają moje serce szczęściem i spokojem. Muszę zagryźć zęby… jeszcze troszkę wytrzymać i pamiętać w gorszych chwilach że się spełni… jeszcze tylko troszkę.

Weekend zawsze kończy się tak samo. Wszyscy śpią a Ja nie. Chodzę do późna szykuję Ł kanapki do pracy, ogarniam bałagan, nakrywam dzieciaki kołderkami… i siadam lubię tak na nich patrzeć gdy śpią tak spokojnie jeszcze jakiś czas temu spali w pajacykach … maleńkich piżamkach a teraz? Pójdę na pasowanie przedszkolaka. Nie śpię… do późna … cały czas myślę czy jutro będą płakać za mamą w drodze do przedszkola… czy ja będę tęsknić… czy kolejny dzień będzie tak samo dobry jak ten, który już minął…


Szczęście, zapamiętywanie chwil… tylko to i aż to niesie ze sobą każda wolna chwila razem.









Brak komentarzy:

Prześlij komentarz