Dzień tęsknoty.

Na ten temat nie miałam już nigdy więcej pisać, raz starałam się uporać z tym tematem, chaotycznie w wielkich emocjach powstał tekst UTRACONE. Dzięki niemu miałam rozliczyć się  z tym co mnie boli, wy mieliście zrozumieć mnie … miałam zapomnieć.
Nie potrafię.

Teraz siedzę, patrzę w migający kursor ,łzy same płyną po policzku a tęsknota jest tak wielka jak w dniu kiedy rany były świeże.  Nie napiszę że jest łatwiej… nie jest zwłaszcza gdy dziś boli podwójnie. Czasem mniej pamiętam lub tylko udaję sama przed sobą że tak jest. W zabieganej codzienności nie ma chwil bym nie pomyślała o moim dziecku ,którego nie ma. Kolor oczu , pewnie były by niebieskie jak Wikusi lub Adasia lub może miał by piwne tak jak Ja.

Bardzo chciałam mieć dzieci, bardzo pragnęłam tamtej ciąży i tak bardzo już w tedy byłam na nią gotowa. Równie mocno nie mogłam zrozumieć dla czego to co się stało spotkało właśnie mnie. Poczucie wściekłości powraca do dziś, wielki żal… tęsknota. Czułam się sama (chociaż był ł i On cierpiał po swojemu) kompletnie niezrozumiana. Czasami jest tak do dziś. Ludzie nie rozumieją tej straty ani kolejnej. Ciężko pojąć im rozpamiętywanie. Ja nie potrafię inaczej, nie umiem się pożegnać i z pewnością nie będę potrafiła zapomnieć, nigdy.

Dziś mam Wike i Adasia, cieszę się że dostałam ich że serce zalała miłość. Mimo to nie zrozumcie mnie źle… w sercu gdzieś na dnie czuję pustkę, brak jakiego chyba nigdy nie wypełnię.

Kiedyś jak rozmawiałam z Ł stwierdził że dobrze wie dla czego pragnę mieć więcej dzieci niż mam. Chodzi o tą pustkę to miejsce jakie czeka w sercu. Z góry założyłam że jeśli tamtego dnia nic by się nie stało Adaś był by tym trzecim dzieckiem, było by jeszcze jedno może było by ich czworo.
Sama ilość mnie nie przeraża. Kiedyś podziwiałabym wielodzietne rodziny, zastanawiała się jak ta Matka ogarnia tyle dzieci… Wiem że dałabym radę a dziś chciałabym mieć je wszystkie moje dzieci przy sobie i zwyczajnie przytulić a jedyne o co bym się martwiła to o ich zdrowie i nic więcej.

W czasie ciągłej gonitwy za szczęściem, pieniądzem … biegniemy do przodu depcząc ludzi i emocje. Zapominamy co jest ważne ,zapominamy o relanym życiu gubiąc się w czeluściach Internetu. Przestajemy kochać , nie widzimy się wzajemnie a dzieci traktujemy jak dodatek do siebie. Nie mamy czasu dla nich ,dla nikogo, nawet dla siebie trzymając ciągle w dłoni listę spraw do zrobienia.

Jeśli nie teraz to kiedy CZŁOWIEKU będziesz kochać, żyć i czuć????


15 PAŹDZIERNIKA zawsze będzie dla mnie dniem tęsknoty za utraconym skarbem. Będzie też dniem, który daje mi w twarz … i pokazuje jak wiele mam, by nie stracić za życia tego o co inni tak walczą- dzieci.


Nigdy nie zapomnę, kiedyś się spotkamy a Ja wreszcie was utulę... wasza Mama.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz