Na jakim świecie żyje.

Czasami siadam w kącie domu, w ciszy gdzie nikt mnie nie usłyszy, nie zobaczy… i płacze czuje jakbym się rozpadała po kawałeczku… Nie raz rzeczywistość mnie przerasta, to co siedzi gdzieś głęboko ,coś co martwi wychodzi na wierzch. Mam dosyć jedna wielka niemoc. Najchętniej spakowałabym małą torbę i uciekła na drugi koniec świata.

Macierzyństwo to droga z mega wybojami i tu w cale nie mam na myśli zachowania moich dzieci. Tak czasami są nie grzeczne ,czasami krzyczą i zachowują się strasznie… tak czasami myślę czy to moje dzieci czy jakieś podmienione… W tym wypadku nie załamuję się ,wszystko idzie wypracować, nauczyć ,wytłumaczyć a przede wszystkim przytulić bo tylko to pomaga Adasiowi w napadach szału się wyciszyć. Dzieciaki różnie reagują na to czego nie potrafią zrozumieć czy wyjaśnić (zwłaszcza jeśli tak jak Adaś jeszcze nie potrafią mówić) i czasami zwyczajnie się irytują… znajome? Dorośli też wybuchają gniewem, agresją gdy czują się niezrozumiani. Wiedziałam że nie będzie kolorowo i wiecznie nie będziemy pozować do uroczych zdjęć – nie ma idealnych dzieci czy rodziców są tylko Ci kochający. Ja kocham Czorty takie jakie są i dziękuje każdego dnia za to że ich mam… właśnie takich!

Jedyne co rozkłada mnie na łopatki ,coś co sprawia że nie sypiam tylko rozmyślam co dalej… to choroba. Nade wszystko nie cierpię patrzeć gdy moim dzieciom coś dolega. Działam w tedy jak cyborg, jem bo muszę a cały pozostały czas jest tylko ich, nie ma nic ważniejszego, nawet nocą kursuje od łóżka do łóżka i sprawdzam czy śpią, oddychają czy nic im nie jest.

W takich chwilach właśnie przydało by się wsparcie, troska… rozmowa i jak się okazało zrozumienie. Niby nic trudnego nie? Tu proszę, ciężkie do zrobienia. Kiedyś gdzieś przeczytałam że MATKI to specyficzna grupa społeczna, w jednej chwili klepią cie po plecach by w innej zagryźć bo Twoje dziecko mniej choruje czy jest grzeczniejsze od ich dziecka.

W moim wypadku okazało się podobnie. Krytykowana za nadmierną miłość do własnych dzieci ( w sumie wszystkie kocham to źle?) jak można przecież swoje życie układać pod tak małego człowieka? Można , ja chcę! Dałam życie nie po to by chwalić się dzieckiem i traktować je jak dodatek do siebie ale po to by okazać miłość, bliskość i być pierwszym nauczycielem życia( może jestem taka bo sama tego ciepła, uwagi miałam mniej na pewno nie tyle ile bym chciała i dziś to wiem). Trzymam dzieci pod kloszem… przesadzam co tam kaszelek do przedszkola raz dwa a nie w domku pod maminym skrzydłem. Dla mnie zasada jest prosta dziecko chore zostaje w domu… jak się okazało dziś nie męczy nas zwykły kaszelek…  Tu druga sprawa wychodzi …. Dobrze Jej tak a niech chorują jej te dzieciaki ,zobaczy co ja miałam!!! To jest najgorsze życzenie komuś źle, radość z czyjegoś smutku. Głupia jestem skoro myślałam że nieszczęście nie powinno nikogo cieszyć… albo tylko ja taka jestem że chciałabym dobrze dla wszystkich.


Ludzie powinni się szanować , wspierać…. A nie tylko kłody pod nogi, zazdrości, intrygi…. Rany na jakim ja świecie żyje…  Wreszcie Matki…. I ich wojny o mleko, szczepienia…. Czy każdy nie może żyć swoim życiem? Przecież jesteśmy dorośli …. Sami za siebie decydujemy? Matka matce wilkiem…. To takie przykre a przecież żadna z nas nie jest chodzącym ideałem .




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz