To co najważniejsze.

Wiele razy zmieniałam swoje priorytety ,wiele razy w ustawianiu ich kolejno się myliłam. Dopiero gdy stałam się Mamą, założyłam swoja rodzinę i tak naprawdę dopiero zderzyłam się z prawdziwym życiem zrozumiałam co jest dla mnie najważniejsze.

Moje potrzeby zeszły na drugi plan, nie to żebym się użalała nie to nie tak. Ja po prostu wolę dać z siebie 100% tym ludziom, na których mi zależy. Mając w ręku 50zł jest pewne że wydam je na dzieci a nie na siebie. Zawsze w tedy mówię sobie mam spodnie, buty a na co mi nowe… dzieciakom zaś najchętniej dałabym wszystko to czego nie miałam ja… nie chodzi wcale tu tylko o sprawy materialne (w tym kontekście oboje z Ł bardzo dbamy by dzieciakom nie zabrakło nic teraz ani w przyszłości).ale i emocjonalne. 

Nosząc pod sercem Wikusię wiedziałam że moja rodzina będzie inna niż ta w jakiej żyłam Ja (nie było źle nie działa mi się krzywda ale… chodzi o emocje). Czasem miałam wrażenie że nie pasuję do mojej rodziny... Ja jestem zbyt emocjonalna, wszystko biorę do siebie….
Rodzina w której się wychowałam ma (dziś patrząc) wiele rys, niesnasek… bracia czy siostry są gdzieś i nie mamy ze sobą niemal żadnego kontaktu.
Gdy ja zakładałam swoją rodzinę i zyskałam tą męża powiedziałam sobie że nigdy nie dopuszczę do tego by ktoś czuł się niechciany i niekochany…

Zawsze dbam o relacje z rodziną męża… i nigdy jej tak nie kategoryzuje… na część (jedynie teraz byście wiedzieli o kim piszę) … to MOJA RODZINA. Zawsze chętnie do niej jadę, i wiecie nieumiałabym bez niej żyć. Teściowa nie jest dla mnie obcą Babą ,która dostałam gratis do Ł … to Mama i tak się do niej zwracam. Szanuje ją i nawet gdy się kłócimy a bywa i tak... nigdy nie podniosę głosu… nie miałabym odwagi a potem było by mi wstyd. Teść jest dla mnie kimś bardzo ważnym, kocham go tak mocno że czasami zapominam że jestem tylko Synową. Rodzeństwo Ł to takie moje wszystko i wielkie wsparcie w codziennych trudach. Cała rodzina Ł jest moim priorytetem, bardzo ich kocham. Babcie, ciocie ,wujków,rodzeństwo ... bardzo się staram by okazywać swoje uczucia i nie kryć się z słowem „kocham”.

Miłości do rodziny uczę dzieci, chce by widziały jak przytulam teściową niech nie widzą że słowa me są puste że ja naprawdę czuję to co myślę. Z Ł nie uciekamy z pocałunkami do łazienki ,kochamy się i dzieciaki to czują.

Kiedyś powiedziałam że bez rodziny byłabym nikim… biednym człowiekiem. Dziś podtrzymuję to zdanie rodzina jest dla mnie wszystkim. To taka moja tarcza ,opoka. Przyjaciele jacy są z nami i idą przez życie przy nas niczym nie odbiegaja od rodziny (takiej prawdziwej) wszystkie relacje są pielęgnowane zawsze mamy dla siebie czas.

W weekendy , w każde weekendy chce wykorzystać czas razem na maxa. Spacery, odwiedziny bliskich i małe przyjemności. Gotowana kukurydza prosto z pola sąsiada tuż przy naszej działce smakuje tysiąc razy lepiej niż wykwintna potrawa z restauracji…. Wystarczy doceniać małe rzeczy i to co się ma a nie gonić za złudzeniami.

Musiałam dorosnąć, odpuścić pewne sprawy… przegnać  z serca ludzi ,którzy nie chcą mnie…a nic na siłę. Bliskość z kimkolwiek można zbudować nawet gdy nie ma się z tą osobą więzów krwi. Rodziną czasami staję się ktoś obcy a „obcym” członek rodziny.

Zawszę będę dbała o to co jest najważniejsze a naszym dniom nawet tym zwykłym będę nadawać kolor miłości tak długo aż starczy mi sił.

















WIKA I ADAŚ czapeczki marki : PUPILL

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz