Tylko razem.

Dni spędzone z nimi celebruje jak żadne inne, dlaczego ? Odpowiedź jest prosta żadna z naszych chwil razem już nie wróci nigdy. Pamiętam jak wypatrywaliśmy śniegu przed pierwszymi urodzinami Adasia… Wika w tiulowej sukni odstawiała swoje tańce a Młody w tedy ząbkował i ślinił się na potęgę. Dziś siedzi właśnie przy stole wsuwa kanapkę, za oknem znowu sypie śnieg… a On? Za chwilę będzie miał trzy lata… Wika już nieodstawia przypadkowych wygibasów a świadomie tańczy i śpiewa ulubioną piosenkę… nic dziwnego… za dwa miesiące odznaczymy jej piąte urodziny!

Czas ucieka nieubłagalnie a wszystko wokoło się zmienia. Tak bardzo bym chciała żeby zwolnił, zatrzymał się… może nawet cofnął? Mam wrażenie że mogłam zrobić wszystko lepiej i inaczej. Marnowałam czas? Nie wiem chyba, może… na pewno tak! Zbyt wiele traciłam energii na ludzi i sprawy, które dziś nic dla mnie nie znaczą… musiał minąć taki czas bym zrozumiała i dojrzała że czasami lepiej odpuścić czy odciąć się od kogoś by wreszcie być szczęśliwą.

Tak dni z dzieciakami w domu są inne, moja doba kończy się po 23…Dopiero w tedy wszystko mam ogarnięte. Bywam zmęczona a moja głowa czując poduszkę pada i śpi… Narzekam? Nie! Daleko mi od tego! Chociaż w domu nie jest idealnie jak w muzeum, dzieciaki bałaganią jak małe tornada, a ja sama nieraz wolę nie zrobić absolutnie nic (z wyjątkiem obiadu) by zwyczajnie się z nimi bawić. Czasami słyszę „ jak Ty dajesz radę” ; „pewnie nieźle Cię męczą jak siedzą w domu… odpoczniesz jak pójdą do przedszkola” – Tak faktycznie gdy są jest głośno, stół wysmarowany jest serkiem , na podłodze walają się resztki paluszków i chrupek, wszędzie są zabawki i Wikowe ubrania ( przebiera się milion razy dziennie) a kawa w ciszy graniczy z cudem no chyba że pod uwagę biorę picie po cichu w łazience… Mimo ich obecności i słuchania pierdylion razy MAAAAMAAAAA… Wszystko jest lepiej! Ja jestem bardziej ogarnięta. Znacznie szybciej gotuje obiad, prasuję gdy Adaś śpi (idzie mi szybciej niż w tedy gdy ich nie ma…. Wiecie ciacho, serial,kawa i leń w dupie serio!). Znajomi pukają się w czoło… do tek ekipy Łukasz, Wika, Adaś ,świniak Olaf…. Dołączy pies. Po co na co? Tak bardzo o nim marzymy i tylko jego na brakuje ... czas zrealizować marzenie.
Nie dam sobie rady? Bzdura! Kto inny jak JA, sama ze wszystkim daję radę… jestem sobie Kobietą, Matką,Żoną,Kochanką ,Managerem, Sprzątaczką, Przyjaciółką, Koniem na biegunach jestem wszystkim tym czego potrzebuje moja rodzina przy tym jestem szczęśliwa i lubie takie swoje dni i życie. Jestem z tego wszystkiego strasznie dumna. Dobrze wiem że jeśli się postaram nie ma dla mnie rzeczy nie do przeskoczenia… Z kąt to wiem? Każdego wieczoru po przeczytaniu bajki słyszę…. „ Mamo ale dziś było fajnie” albo „ jutro też będzie coś dobrego na obiad” ? Każdego wieczoru moja rodzina udowadnia mi że daje radę, że są szczęśliwi a przy tym i Ja jestem.


Tylko my się liczymy. Nasza czwórka. Pragnienia, marzenia i chwilę razem. Cieszę się że z tego jak wygląda moje życie, nie mogło być lepsze, więc jak mogłabym narzekać na coś czego tak bardzo chciałam i o czym tak marzyłam- rodzinę taką prawdziwą i moją. Niby zwykłe dni, codzienność a dla mnie życie z nimi to jak święta cały rok. 






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz