Synku.

Za nami trzeci urodziny Adasia. Mały Łobuziak już nie jest taki mały, wcale nie musi wspinać się na paluszkach by sięgnąć słodkości z komody.  Z prędkością światła porusza się po mieszkaniu by psocić wszędzie tam gdzie się pojawi z swoim słynnym uśmiechem od ucha do ucha. Adaś ruchowo mega sprawny wszelakie rowerki, pojazdy, hulajnogi nie są mu obce. Czasami nawet jego rozbrykana dusza przysiądzie na chwilę… na godzinę może dwie i uspokaja się przy budowaniu zamków z klocków lego duplo. Gdy klocki się nudzą Adaś wyżywa się artystycznie nad kartką papieru i tworzy swe arcydzieła. Możecie mi wierzyć ale wszyscy domownicy uwielbiają wręcz tą ciszę. Z mową Adasia ciągle nie jest tak super … (ale też nie martwimy się na zapas… spotkania z foniatrą i logopedą jak na razie nas uspokoiły… nie ma też co go przyrównywać do Wiki, mimo iż są rodzeństwem każde z nich jest całkiem inne) ale rozumiemy go a On z dnia na dzień mówi coraz więcej słów czy zdań.  Najważniejsze że chce się uczyć i bardzo to lubi. Zabawy z planszami gdzie są rysunki zwierząt,przedmiotów lub ulubiona zabawa Adasia przed snem „TO” polegająca na tym że Adasiu wskazuje na przedmiot a my mówimy mu co to jest (nie pieścimy się i nie zdrabniamy wyrazów np. PIES jest psem nie pieskiem czy pieseczkiem lub samochód nie jest nazywany przez nas tutuem itp.) przynoszą naprawdę spore efekty. Nasz Miś jak go nazywamy daje nam wszystkim wiele radości ,mimo częstych much w nosie dni bez niego byłyby puste. Wika sama czasami specjalnie go zaczepia by ją gonił i wygłupiał się… bo gdy Adaś chociaż raz tego nie zrobi ,Wika martwi się że się pogniewał… weź ich zrozum człowieku ihih. Jest miłość, codzienna wspólna zabawa, bajeczki, razem jedzą i zasypiają. Czasami mam wrażenie że są bliźniakami. Budzą się o tej samej porze, lubią bawić się tym samym i jak jedno jest chore drugie cierpi razem z nim. Nasze życie nie zawsze jest słodkie i przyjemne ale dzięki naszej dwójce każdy dzień jest jakiś, każdego dnia słychać śmiech i to właśnie dla nich każdego ranka chce się wstać z łóżka.

Bycie mamą tej dwójki wcale nie sprawiło że jestem zmęczona podwójnie. Dzięki mojemu Trzylatkowi nauczyłam się dzielić czas równo na dwoje, nauczyłam się planować swoje obowiązki i wolne chwilę, nauczyłam się dzielić godziny na 5latkę i jej potrzeby i szaleństwa z 3 latkiem. Znalazłam w sobie gdzieś głęboko ukryte pokłady energii a może zwyczajnie zakopałam gdzieś lenia i moje wieczne ‘z niczym się nie wyrabiam”.

Urodziny ,trzecie już Adasia to jednocześnie trzy lata mojego nowego i lepszego życia. Lepszego nie tylko dla mnie ale dla całej naszej czwórki.

Sobotnia impreza była tylko jego, Wika od rana ustrojona w tiulową sukienkę tańczyła z nim i dla niego, śpiewali ulubione piosenki a ich radość unosiła się po całym bloku. Adaś niecierpliwie biegał od okna do okna wołając „gości, gości”. Wreszcie gdy rozdzwonił się dzwonek drzwi Mały aż piał z radości, całował wszystkie ciocie, wujków a młodszego braciszka Antosia prawie nosił na rękach nie wspominając o masie buziaków i tulasów. Bez drzemki szalał aż do 23! Zasnął nucąc ostatnie „szto ljat Dadkowi” .

Moja miłość do niego i do nich razem nie zna granic , chciałabym by byli zawsze szczęśliwi i radośni, by zawsze byli dla siebie takim wsparciem jak są teraz a z całą resztą poradzimy sobie razem.


Synku, bardzo wszyscy Cię kochamy.








































Brak komentarzy:

Prześlij komentarz