Już będzie dobrze - Wielkanoc 2016

Święta to dla mnie ważny czas,  Boże Narodzenie jak i Wielkanoc są na jednej szali. Zawsze w te dni mam w jednym miejscu moją rodzinę, tą z która chcę być ,tą którą sobie stworzyłam i wreszcie tą o  której tak zawsze marzyłam. Dla jednych z was będzie to normalność i żadna frajda dla mnie jest inaczej. Moja rodzina dla mnie jest bardzo cenna a czas z nią najważniejszy, właśnie dla tego już w piątek składałam wam życzenia i zwyczajnie odcięłam się od Internetu. Był to NASZ czas a cała reszta przestala mieć znaczenie.

Zawsze stawiałam sobie cele, nowe marzenia… czasami pewnie nie do osiągnięcia. Spinałam się i robiłam wszystko natychmiast na już … Teraz było inaczej. Do końca nie wiadomo było czy wyjdziemy z domu. Ostatnimi czasy Adaśko chorował znacznie częściej ( zapalenie ucha d znudzenia) i dla mnie ważne było to by był zdrowy… Spokojnie więc sprzątnęłam dom, naszykowałam nam ubrania i razem z Tatowym zrobiliśmy jedzonko tak na wszelki wypadek.

Na nasze szczęście Adasiowi przeszło i mogliśmy wyjść z domu do naszych bliskich. Dzieciaki szalały do późnej nocy i nie mogły się sobą nacieszyć. Ja standardowo nie mogłam odkleić się od mojej małej Julci. Wszyscy się śmiali i byli szczęśliwi. Miałam wrażenie że świat się zatrzymał… i liczy się tylko ta chwila a Ja już doskonale wiem czego oczekuję od mojego życia i jakie ma ono być.

W te kilka dni rozwiązało się wiele spraw. Zrozumiałam dobrze dla kogo jestem kimś ważnym a dla kogo tylko jedną z opcji, mimo iż jest to przykre to Ja wolę wiedzieć na czym stoję i siebie poświęcić dla tych ,którzy naprawdę są przy nas w dobrych i złych chwilach.  Radość Adasia dodała wisienki na torcie bo cóż jest lepszego od zdrowego i szczęśliwego dziecka? Jedno z większych zmartwień mnie opuściło uff. Wika bardzo dba o małego mimo jego wybuchowego charakterku , nie poddaje się i daje mu z siebie tyle miłości ile może zmieścić w sobie taki mały człowiek. Jestem z niej bardzo dumna, to taka mądra dziewczynka. 

My z Ł też miewaliśmy ostatnio swoje wzloty i upadki… Wyszliśmy na prostą i chyba nie ma nic lepszego na problemy jak rozmowa taka szczera. Spokojni rodzice ze spokojna głową i wzrokiem tak samo zakochanym jak 13 lat temu. 

Odetchnęłam ,uspokoiłam się i chyba śmiało mogę napisać że nabrałam więcej pewności siebie. Zrozumiałam że nie muszę udowadniać nikomu swojej wartości… przecież moi bliscy (Ci prawdziwi) doskonale ją znają a jeśli ktoś jest i odchodzi lub znów wraca bo akurat ja się przydam… nigdy nie był mi bliski i już nie pozwolę się sobą bawić ( więcej szans i naginania mojej cierpliwości już nie będzie… nawet jeśli powinnam bo wypada… koniec z tym).

Szczęście jest fajne gdy ma się je z kim dzielić… a Ja ? MAM przy sobie wspaniałych ludzi. Sprawy materialne , gonitwa za idealnym życiem? Wszystko jest fajne…. Ale po co tracić bardzo cenny czas na „idealne życie” może lepiej cieszyć się chwila , tym co jest ,cieszyć się sobą , ludźmi – życiem?! Tak , tak teraz będzie …. Będzie dobrze! Nic nie będzie stanie zepsuć mojego pozytywnego myślenia… Pogoda jest cudna, czuć wiosnę i wreszcie robi się przyjemnie ciepło, dzieci są zdrowe, My szczęśliwi…. I nawet to rozwalone auto, którym ledwo dojechaliśmy ze Świąt do domu już mnie nie martwi… może zwyczajnie czas je zmienić na nowe by nie martwić się na zapas … Zwykłe problemy już mnie nie przytłoczą bo nie będę już ich wyolbrzymiać. Stałam się silniejsza dzięki moim bliskim.


Święta były naprawdę dobre, szkoda tylko że tak szybko minęły. 










Brak komentarzy:

Prześlij komentarz