Chorągiewka

Mam straszne uczulenie na ludzi zachowujących się jak chorągiewki na wietrze. Ludzie Ci są zawsze tam gdzie warunki są dla nich odpowiednie... za nic mają dane wcześniej słowo, za nic szacunek do drugiej osoby chyba nawet nie mają bladego pojęcia co to jest. Kłamstwo jest ich chlebem powszednim. Mam dosyć serio. Czasami nie wiem czy przede mną stoi idiota czy tchórz. Dla mnie było by łatwiej powiedzieć komuś w twarz : słuchaj zmieniłam zdanie, zrobię coś innego albo jednak zrobię to czy tamto mimo iż umawiałyśmy się inaczej, nie gniewaj się itp itd ... niż robić coś cholernie bez myślnego ,sprzecznego z tym co mówiło się i potwierdzało kilkanaście razy... Po ki grzyba?? Korzyści? upodlenie kogoś? pokazanie kto tu jest górą? dla mnie nie jest to oznaka wygranej a samo dno...
Najbardziej na świecie nie znoszę osób fałszywych , zmieniających zdanie setki razy i nie liczących się z innymi jakby byli centrum świata.
Wkurzam się tez na siebie bo w sumie sama jestem głupia że z kimś takim utrzymuje kontakt, wstyd mi bo gardząc takim zachowaniem zwyczajnie stoję i na patrzę.
Jedno w tym wszystkim jest tylko ciekawe... Ludzie się nie zmieniają! Stara jak świat teoria a cholernie prawdziwa. Niestety z wilka nie zrobimy owieczki i tak z kogoś kto ma nas gdzieś nie będzie prawdziwego przyjaciela.
Mój szacunek dla tych ludzi się skończył, brak już mi cierpliwości, brak mi wiary na zmiany ... i tak nie przyjdą.
Cały czas karmiłam się nadzieją że jednak będzie lepiej.... i uda się, ale nie. Nie uda się nigdy.
Chorągiewki za pewne będą otaczać mnie ,was przez resztę życia. Człowiek nie jest w stanie ocenić wszystkich, sprawdzić intencji a nawet ludzie ,których znamy latami potrafią wbić nóż w plecy i to z uśmiechem i dumą przy pierwszej lepszej okazji... Samo życie.
Ja sama mimo wielkich starań dobierania sobie odpowiednich ludzi, popełniam błędy ufając i dając szansę zupełnie nie właściwym ludziom. Kiedyś zapewne nie wytrzymam i wybuchnę... Zapewne z płaczem bo mimo wszystko gdzieś tam w głębi serca strasznie bolą mnie te kłamstwa i to że tak bardzo chciałam by ktoś wreszcie był dobry i szanował a znów wykorzystał moją łatwowierność ... Czara mojej goryczy przeleje się  i nie będzie odwrotu.
Jest jeszcze czas... i zwykłe przepraszam czasem potrafi zdziałać cuda, to taki mały krok ku odbudowie zaufania... szkoda że nie wszyscy maja w sobie tyle odwagi by te słowa wypowiedzieć.

Na szczęście mam przy sobie dwie małe osóbki, które dają mi 200% normy szczęścia i dla ,których ja chcę zmieniać świat.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz