Potrafisz żyć?

Żyj ….banał nie? Każdy z nas żyje… kwestia tylko jak? Moje życie jest dobre, radzimy sobie i jest ok. Bywa też tak że mój istnie pokręcony rozumek, charakterek i co tam jeszcze do pary by dodać… psuje się . Największy defekt tego popsucia to wieczne rozmyślania, analiza a po co na co i dlaczego… Wyolbrzymianie i jeszcze szybkie nakręcanie się (nie licząc nerwicy) to całkiem pokręcony typ ze mnie.
Miliard razy kładłam sobie do głowy że już nie będę rozpamiętywać. Doszukiwać się drugiego dna w słowach.
Nie udało się … Przeszłość ma to do siebie że lubi ciągnąć się za nami jak ogon i przeszkadzać w teraźniejszości.
Zrozumiałam że muszę rozprawić się z demonami , głośno sobie odpowiedzieć na pewne pytania b nikt inny za mnie tego nie zrobi i nie ruszę się miejsca … zawsze będę wracać do BYŁO za miast cieszyć się tym co JEST.

Wiem dobrze wiem że jeśli ktoś mnie zranił i nie mam tu na myśli błahostek a regularnie sprawiał mi przykrość nie odzyska nigdy mojego zaufania. Więc po co podtrzymywać zdechłe relacje bez najważniejszego fundamentu? Skoro i tak wiem że będę zawsze czuła dystans… No taka jestem. Koniec z tym bo ile goryczy można znieść? Ja nie beczka i już mi się przelało…

Wykorzystywanie tu Ł puka się w czoło nazywając mnie „szczerą Kasią” bo tak do każdego idę z sercem na tacy, każdemu chcę pomagać, być pomocna… Ale głupie moje oczekiwania do pewnych ludzi … sprawiły że nie już taka nie będę. Usłuchałam wreszcie ludzi ,którzy faktycznie mnie wspierają. Stanowczo wybili mi z głowy działalność „matki Teresy” . Zbyt wiele mnie to kosztuje bo dając z siebie nie miałam ani dziekuje ani też kopa w tyłek. Gdy sama liczyłam na dobre słowo albo żeby ktoś zwyczajnie mnie wysłuchał już nie byłam potrzebna i nie było dla mnie czasu … poczułam się jak panna nikt… Więc nie zamierzam być dłużej jedną z opcji.

Jak dziecko… czasami takie mam wrażenie że wszyscy tak mnie traktują … co bym nie wymyśliła  to znowu po co Ci a na co… mało Ci obowiązków. Mam swoje pasje o ,których nie wie nikt, nie chce mi się słuchać  elaboratów w tym temacie. Wolałabym po sto kroć być wspierana i by moje uczucia były szanowane… No więc na co mi tacy ludzie ,którzy na siłe chcą mnie zmieniać?

Do sedna sprawy.

ŻYCIE MAM JEDNO.  Siedzeniem na dupsku go nie przeżyję, zamartwianiem się ,analiza ludzi też nie. Najwyższa więc pora postawić wszystko na jedna kartę, nauczyć się OLEWAĆ to co jest niepotrzebne za miast analizować ludzi i wkurzać się że brak z nimi kontaktu lepiej by było cieszyć się że zadzwonili. 
LUDZIE obcy ,rodzina ,znajomi maja ogromny wpływ na nas… Warto więc dobrać sobię takie osoby z ,którymi chce się przez te życie iść a tym co nie pasują grzecznie podziękować.
TAK ZROBIŁAM, rozliczyłam przeszłość, przeprosiłam tych co powinnam nie ważne że trwało to lata. Tym ,którzy mnie skrzywdzili powiedziałam ze mam dosyć i maja więcej nie ranić mnie a jeśli im nie pasuje to droga wolna.  Egistycznie ? WCALE! Bo jak pomyślę ile straciłam czasu, energii na niewłaściwe osoby to aż płakac się chce na to jak łatwowierna jestem … a może byłam.

EFEKT.

Cieszę się chwilą, przyziemnością … słońcem , mucha w pokoju. Jest mi lżej o parę kilo problemów i to wcale nie moich. Świata nie zbawię, ludzi nie zmienię dopóki zmian nie będą chcieli.  W efekcie  moje osobiste problemy zmalały…Marzenia jakby zaś urosły i to na wyciągnięcie ręki. Żyję  ludźmi, którzy chcą być ze mną, wspieraja mnie a gdy trzeba szczerze opieprza bo i to nie raz jest potrzebne. Dzięki wartościowym osobom czuje że idę na przód… WRESZCIE od kilku lat idę w górę i tylko ja decyduję jak daleko zajdę nikt inny.

KOCHAM MOJE ŻYCIE tak bardzo aż boli w piersiach. Nie zamierzam go spieprzyć na głupotki, nerwy nie moje i ludzi wiecznie nadąsanych …Mam też dla kogo żyć, być szczęśliwą , prowadzić za rękę to tak wiele i jest mi to droższe niż bogactwa tego świata. Warto się starać i zmieniać, warto być szczęśliwym.



Ty!!! Tak Ty! Potrafisz ŻYĆ?










Brak komentarzy:

Prześlij komentarz